Od certyfikowanej wołowiny po czarny czosnek, czyli innowacje w rolnictwie
Innowacje w rolnictwie nie zawsze polegają na wprowadzaniu nowoczesnych technologii czy kosztownych maszyn. Czasami są to niewielkie zmiany w produkcji, powrót do tradycyjnych metod albo postawienie na jakość i przetwórstwo. O tym, jak rolnicy mogą rozwijać swoje gospodarstwa i budować przewagę na rynku, na antenie Telewizji Trwam w programie „Wieś – to też Polska” mówił Eugeniusz Koczorowski, prezes Spółdzielczej Grupy Producentów „Prosiaczek” w Budzyniu.
Innowacja w rolnictwie nie zawsze oznacza przełomową technologię czy kosztowne maszyny. Czasami polega na zastosowaniu nowych rozwiązań w produkcji, a innym razem – na powrocie do dawnych metod, które w nowoczesnych realiach zyskują zupełnie nowe znaczenie. W rolnictwie innowacja może przybierać wiele form. Dla części gospodarstw będzie to wdrożenie systemów jakości, takich jak certyfikaty produkcji wołowiny czy drobiu, dla innych – przejście na produkcję integrowaną lub ekologiczną.
– Innowacja w rolnictwie to jest coś, czego nikt nie robi, ale też coś, co wszyscy robią, ale ktoś robi to w innowacyjny sposób – taniej, lepiej. (…) Czasami innowacja to jest cofnięcie się. W globalizacji mamy do dyspozycji środki ochrony roślin, hormony. W Europie jest to przyhamowane i właśnie to jest cofnięcie do starych metod. (…) Jak spojrzymy na różne projekty innowacyjne, no to też widzimy cofnięcie się do rolnictwa ekologicznego i do pradawnych zbóż – orkiszu, pszenicy. Widzimy, że jest to większa wartość odżywcza dla organizmów ludzkich. (….) W Mercosur czy w USA stosowane są hormony w bydle, natomiast właśnie czasami innowacja to jest krok do tyłu i to różnie można to rozumieć. Nie chodzi, żeby wymyślać zupełnie coś nowego. To niekoniecznie musi być to – powiedział Eugeniusz Koczorowski, prezes Spółdzielczej Grupy Producentów „Prosiaczek” w Budzyniu.
Jedną z form specjalizacji była produkcja wołowiny. Stała się ona ceniona na całym świecie. Produkt ten nie ma hormonów, antybiotyków, a zwierzęta otrzymują bardzo dobre pasze. Znak jakości QMP (Quality Meat Program), będący systemem certyfikacji wołowiny w Polsce, jest coraz bardziej rozpoznawalny w innych krajach.
– Innowacją producentów bydła mięsnego było wejście w QMP. (…) To technologia wypracowana w Polsce, że wołowina się broni. Klienci z Europy, Turcji czy Izraela sobie to cenią. Oni mogliby już dawno sprowadzać z Mercosur, a jednak cenią ugruntowaną jakość polskiej wołowiny. (…) Aczkolwiek ubolewam, że to, co jest najlepsze w Polsce, czyli polska wołowina, jest eksportowana – wskazał.
Innym przykładem dobrze rozwijającej się branży w Polsce jest produkcja związana z drobiem. Jak powiedział Eugeniusz Koczorowski, w tym segmencie „oczywiście w Polsce mamy problemy z chorobami, ale branża się rozwija. Tutaj chciałbym zachęcić do jedzenia jajek”.
– Jajko ma taką skorupkę, że nic nie można w nie wprowadzić. Jak kura dobre jajko zniesie, no to tego już nie idzie popsuć, a w jajku kurzym jest dokładnie wszystko to, co organizm ludzki potrzebuje – tłuszcz, białko i to perfekcyjnie zbilansowane. (…) No i tam oczywiście prawie nie ma węglowodanów – chwalił prezes Spółdzielczej Grupy Producentów „Prosiaczek” w Budzyniu.
Wspomniane branże nie rozwinęłyby się, gdyby rolnicy nie rozpoczęli działań w zakresie ulepszania własnej produkcji oraz poszukiwania rozwiązań, które wyróżniłyby ich pracę.
– Często rolnicy, kiedy mają świetny pomysł, boją się nim chwalić, żeby ktoś go nie podebrał. Natomiast w gospodarstwie nawet mały krok warto zrobić. Na naszym przykładzie – dostaliśmy kilkumilionową dotację, dzięki której zbudowaliśmy przetwórnię czarnego czosnku. Przetwarzamy zwykły czosnek na czarny czosnek. Dzięki dotacji zbudowaliśmy przetwórnię. Za małe pieniądze się tego nie zrobi – przyznał.
Projekt rozwinął się do tego stopnia, że producent musiał rozpocząć znacznie większy skup z polskiego rynku odmiany, która – według Eugeniusza Koczorowskiego – w krajowym klimacie ma „o wiele więcej prozdrowotnych substancji czynnych” niż odmiany sprowadzane z Hiszpanii.
– Przy dzisiejszych zamówieniach musieliśmy skupić właśnie z polskiego rynku Harnasia, taką jedną z lepszych odmian. Nie jest to – jak China Violetta z Hiszpanii – taka olbrzymia (główka – red.), natomiast w małej główce z Harnasia przetworzonego na czarny czosnek będzie o wiele więcej substancji czynnych, niż gdyby była zaimportowana duża główka z Hiszpanii. (…) No i to jest konkretna innowacja – wyjaśnił.
Zachęcił też rolników do korzystania z naborów w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W harmonogramach na przetwórstwo można uzyskać konkretne środki, które pomogą w rozwinięciu własnej inicjatywy.
– Są punkty, gdzie mamy 65 proc. dofinansowania i aż 10 milionów, czyli już ładny zakład przetwórczy można za to wybudować. (…) Można sobie zrobić kolejną przetwórnię buraka cukrowego na cukier, tak? No tak, ale nie tędy droga. Zwykły cukier to jest bardzo niska cena. Sam w sobie cukier jako produkt spożywczy dla naszych organizmów nic dobrego nie wprowadza, bo to są zupełnie puste kalorie. Natomiast to, co najlepsze z buraka, czyli melasa, jest zabierane i to dla zwierząt – zwrócił uwagę prezes Spółdzielczej Grupy Producentów „Prosiaczek” w Budzyniu.
Innowacje oraz tworzenie zdrowej żywności wiążą się jednak z wyższymi cenami produktu dla konsumentów. Istotna jest tu więc świadomość klientów dotycząca mechanizmów produkcji.
– Konsumenci muszą być świadomi, że zdrowa żywność będzie droższa. Produkcja przemysłowa jest zdecydowanie tańsza. Koszt pracy, nakładu energii – wszystko jest tańsze w porównaniu do małych stad, np. kur. Ale mamy gwarancję, że jajko jest bardzo wysokiej jakości – podkreślił Eugeniusz Koczorowski.
– W czasach komunizmu w Polsce zdrowa żywność była oczywista. W Stanach Zjednoczonych już tego nie było. Dziś w USA społeczeństwo jest tak chore od żywności, że średnia długość życia zaczyna spadać. (…) Jak będziemy świadomie podchodzić do tego, że każda wydana złotówka jest naszym głosem, to zdziwimy się, jak szybko Polska będzie potęgą gospodarczą – dodał.
radiomaryja.pl



