Polska zmaga się z ogromnym deficytem budżetowym. Donald Tusk prowadzi Rzeczpospolitą w stronę przepaści
W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku deficyt wyniósł rekordowe 48,5 mld złotych. Opozycja ostrzega, że rząd nie radzi sobie z finansami państwa. Najwyższa Izba Kontroli zauważa, iż w przeszłości rząd łatał dziurę budżetową przy wsparciu środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Rząd Donalda Tuska zadłużył Polskę od objęcia władzy w 2023 roku na blisko 800 miliardów złotych.
Tylko w ciągu dwóch pierwszych miesięcy rządzący wykonali 18 proc. tegorocznego deficytu – zaalarmowała opozycja.
– Deficyt finansów publicznych osiągnął rekordową wielkość niemal 50 mld złotych. To jest dramat – mówił Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS.
Rok temu w tym samym okresie deficyt był na poziomie nieco ponad 36 miliardów. Kandydat PiS na premiera, prof. Przemysław Czarnek, ostrzegł, że premier Donald Tusk prowadzi Polskę ku upadkowi.
– To jest ten zbankrutowany hazardzista, który sam już nie ma pieniądza, chce doprowadzić do bankructwa całą rodzinę, czyli nas wszystkich. Nie pozwolimy na to – zauważył prof. Przemysław Czarnek.
Rząd szuka sposobów na ograniczenie deficytu. Ma mu w tym pomóc unijna pożyczka SAFE. Wcześniej posłużyły do tego unijne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Miliardy złotych na wsparcie gospodarki rząd przetrzymywał, aby poprawić sytuację finansów publicznych – potwierdziły to ustalenia Najwyższej Izba Kontroli.
„Około 90 proc. środków wykorzystano do zarządzania płynnością. Wynikało to głównie z opóźnień w realizacji programów” – poinformował Mariusz Haładyj, prezes Najwyższej Izby Kontroli.
Chodzi o jakieś 80 mld zł, co tymczasowo podreperowało budżet – doprecyzował ekonomista, dr Mariusz Sokołek.
– Środki pieniężne wpływają na konto publicznych pieniędzy. Na chwilę taki zapis księgowy spowodował lepszą kondycję – zauważył dr Mariusz Sokołek.
Rząd zachował się skandaliczne – podkreślił poseł PiS, dr Zbigniew Kuźmiuk.
– Minister finansów nie musiał pożyczać pieniędzy na rynku, żeby pokrywać chociażby deficyt budżetowy, tylko korzystał z pieniędzy unijnych. Te działania spowodowały, że stopa inwestycji w roku 2024, mimo pieniędzy z KPO, była wyraźnie niższa o 1 proc. PKB niż w roku 2023 – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł.
Resort funduszy próbuje przekonywać, że wszystkie środki trafiają na docelowe inwestycje.
– Żadna złotówka, która wpływa do nas z wniosków o płatność w ramach KPO, nie jest przekazywana na nic innego – oznajmiła Anita Sobczak, rzecznik resortu funduszy i polityki regionalnej.
Senator KO i były szef NIK, Krzysztof Kwiatkowski, nawet nie ukrywa, że budżet zyskuje, gdy unijne środki czekają m.in. na ich przewalutowanie.
– Ten proces zawsze trwa i w czasie, w którym ten proces jest niezakończony, obiektywnie poprawiają płynność budżetu państwa – mówił senator Krzysztof Kwiatkowski.
Politycy koalicji rządowej przekonywali, że za wszystko odpowiada rząd PiS, przez który Komisja Europejska nie chciała wypłacać pieniędzy.
– Przypomnijmy sobie, że KPO to już jest historia przynajmniej 5 lat. Te pieniądze zostały uruchomione wtedy, kiedy w Polsce zagwarantowano, że będą wydawane zgodne z prawem – powiedział Marek Sawicki, poseł PSL.
KPO politycznie blokowała Komisja Europejska, bo nie podobał się jej poprzedni rząd – przypomniał Michał Nieznański z Konfederacji i dodał, że opóźnienie wypłaty stało się korzystne dla liberalno-lewicowej koalicji.
– KE sprawdza takie rzeczy tylko wtedy, kiedy u władzy jest nie ta partia, którą KE sobie wymyśli – podsumował Michał Nieznański z Konfederacji.
Mechanizm warunkowości, który pozwalał Komisji Europejskiej blokować wypłatę środków z KPO, jest również zawarty w unijnej pożyczce SAFE.
TV Trwam News



