fot. PAP/Albert Zawada

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? W marcu poznamy decyzję minister Barbary Nowackiej w tej sprawie

Do końca marca minister Barbara Nowacka zdecyduje, czy edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym od nowego roku szkolnego. Ministerstwo edukacji rozważa możliwość zwolnienia uczniów z lekcji, na których omawiane będą tematy z zakresu edukacji seksualnej.

Nowy przedmiot, edukacja zdrowotna weszła do szkół 1 września ubiegłego roku i zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot obecnie nie jest obowiązkowy. Według oficjalnych danych Ministerstwa Edukacji Narodowej z listopada 2025 roku na zajęcia z edukacji zdrowotnej uczęszczało zaledwie 30 procent uczniów. Edukacja zdrowotna poniosła klęskę – podkreśla Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”

Szczególnie w tej grupie wiekowej, do której powinna być skierowana najbardziej, czyli jeśli chodzi o uczniów szkół ponadpodstawowych, ale oczywiście także uczniów szkół podstawowych. To jest klęska tego przedmiotu, więc trzeba z tego jakoś wybrnąć i jest pomysł ministerstwa taki, żeby zrobić ten przedmiot obowiązkowy – mówi Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Minister edukacji, Barbara Nowacka, rozważa wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w wymiarze jednej godziny tygodniowo.

Uważam cały czas, żeby przedmiot miał sens, powinien być obowiązkowy. [Decyzja – przyp. red.] musi zapaść do końca marca, tak żeby nauczyciele mogli się też przygotować, żeby dyrektorzy szkół mogli zatrudniać nauczycieli – mówi minister edukacji narodowej, Barbara Nowacka.

Dzieci będą musiały wysłuchiwać treści, które – zdaniem rodziców oraz środowisk oświatowych – w praktyce nadal realizują cele dawnej edukacji seksualnej.

W podstawie programowej dla szkoły podstawowej jest zapisane nauka o tożsamości płciowej. O zmianie płci wprawdzie podstawa programowa nie mówi, ale ten temat jest uwzględniony w materiałach dla nauczycieli przygotowanych przez MEN-owski Ośrodek Rozwoju i Edukacji – wskazuje Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Temat różnorodności płciowej w szkole, na którym wprost przekazywano informacje promujące tranzycję wśród bardzo młodych uczniów, nauczycielom, którzy ten przedmiot mają prowadzić. To absolutnie nie służy zdrowiu dziecka – zauważa Hanna Dobrowolska.

Politycy koalicji rządzącej nie widzą w tym przedmiocie nic złego. Według Posła Adriana Witczaka z Koalicji Obywatelskiej w edukacji zdrowotnej nie ma żadnej ideologii, lecz jest realna edukacja o zdrowiu, a cała krytyka to kłamstwo.

Patrząc na to, co jest w podstawie programowej, trzeba powiedzieć jasno, że takie podburzanie narracji, jakoby to był jakiś ideologiczny przedmiot, to jest po prostu zwykłe kłamstwo – dodaje pos. Adrian Witczak.

Z takimi argumentacja nie zgadzają się rodzice, którzy widzą w przedmiocie zagrożenie dla niewinności dzieci, zbyt wczesną seksualizację oraz demoralizację nieletnich.

Doświadczenia państw zachodnich pokazują, że erotyzacja młodzieży prowadzi do rozpowszechniania zachowań przestępczych, rozwiązłości, prostytucji. Pod pretekstem edukacji przekonuje się, że dewiacje seksualne są czymś naturalnym i zdrowym – mówi Adam Chmielewski z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej oznacza, iż państwo odbierze rodzicom prawo do decydowania, kiedy i w jaki sposób ich dziecko ma być wprowadzane w tematy związane z seksualnością.

To rodzice decydują o tym, w jakim światopoglądzie chcą wychować swoje dziecko, a przedmiot ten z wieloma treściami wzbudza kontrowersje. W tej chwili formuła, że jest on nieobowiązkowy, jest do przyjęcia, decydują rodzice – mówi Jolanta Kwiatkowska-Reichel, była dyrektor Szkoły Podstawowej nr 65 w Gdańsku.

Ministerstwo przygotowało propozycje dla rodziców, którzy nie chcą posyłać dzieci na edukację zdrowotną ze względów na treści demoralizujące. MEN chce zwalniać uczniów z tych lekcji, na których omawiane będą zagadnienia dotyczące płciowości i tożsamości płciowej. To jest rozwiązanie pozorne, bo będzie je w praktyce – jak zauważają eksperci – trudno wyegzekwować.

TV Trwam News

drukuj