fot. PAP/Waldemar Deska

S. Karczewski: Ks. bp Jan Szkodoń nie będzie się już bronił, więc można mu przypiąć jakąkolwiek łatkę

W 2020 roku pojawiła się osoba oskarżająca ks. bp. Jana Szkodonia o niestosowne zachowania. W toku procesu niczego nie udowodniono. Natomiast wyszło, że ta pani oskarżała o to samo własnego męża. Postępowanie się zakończyło i nie stwierdzono winy kapłana. Ksiądz biskup nie będzie się już bronił, więc można mu przypiąć jakąkolwiek łatkę. Dziś zgłosiła się jedna pani. Za tydzień zgłoszą się kolejni świadkowie, bo w takich sprawach tak to wygląda – powiedział Sebastian Karczewski, redaktor naczelny czasopisma „Non Possumus” w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

We wtorek przez media przetoczyły się artykuły, w których podano, że była zakonnica oskarżyła zmarłego ks. bp. Jana Szkodonia o molestowanie. Jednocześnie nasilają się naciski na Konferencję Episkopatu Polski, by powołano komisję do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego.

– W 2020 roku zaczęła się sprawa ks. bp. Jana Szkodonia. Wówczas pojawiła się osoba (…) oskarżająca go o niestosowne zachowania. W toku procesu niczego nie udowodniono. Natomiast wyszło, że nie był to pierwszy przypadek tej pani. Ona własnego męża oskarżała o to samo. (…) Postępowanie się zakończyło i nie stwierdzono winy ks. bp. Jana Szkodonia. Ta sprawa ciągnęła się kilka lat. Nagłaśniała to „Gazeta Wyborcza” i inne media. Dlaczego pani, która teraz rzuca oskarżenia, nie robiła tego w czasie, gdy to się wszystko wtedy toczyło? – wskazał Sebastian Karczewski.

– Ksiądz biskup nie będzie się bronił, więc można mu przypiąć jakąkolwiek łatkę. Dziś zgłosiła się jedna pani. Za tydzień zgłoszą się kolejni świadkowie, bo w takich sprawach tak to wygląda – dodał.

Archidiecezja krakowska opublikowała oświadczenie, w którym napisano, że „na gruncie prawa powszechnego oraz kanonicznego nie ma niestety możliwości przeprowadzenia dochodzenia wyjaśniającego lub karnego wobec osoby zmarłej. Zarzuty wobec ks. bp. Jana Szkodonia ujawnione po jego śmierci potwierdzają potrzebę powołania komisji historycznej niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego”.

– W tych dwóch zdaniach jest zaprzeczenie. Z jednej strony uznaje się, że nie ma możliwości przeprowadzenia dochodzenia wyjaśniającego. Z drugiej strony powołajmy komisję, która będzie to wyjaśniać. (…) Nadużycie seksualne o charakterze pedofilskim jest przestępstwem. Mamy do czynienia ze sprawą kryminalną. Aby ustalić, czy przestępstwo zaistniało, trzeba przeprowadzić określone dochodzenie. Żadna instytucja kościelna nie dysponuje możliwościami, które umożliwiałyby przeprowadzenie takiego dochodzenia. (…) Takie możliwości mają wyłącznie organy cywilne, jak prokuratura, policja, sąd cywilny. Paradoksem jest to, że przystaliśmy na to, by domniemani pokrzywdzeni zgłaszali się do kurii biskupiej zamiast do prokuratury – zwrócił uwagę redaktor naczelny czasopisma „Non Possumus”.

Gość audycji „Aktualności dnia” podkreślił, że taka komisja może ustalić jedynie liczbę zgłoszeń w stosunku do danego księdza oraz sposoby reagowania księdza biskupa w określonej sprawie.

– Możemy to rzucić i różnie interpretować, ale czy to będzie uczciwe? Przypomnę sprawę ks. kard. Bernarda Lawa z Bostonu sprzed blisko 24 lat. Wtedy zarzucono mu, że w archidiecezji były nadużycia, a jego reakcje były niewłaściwe. Z kardynała zrobiono przestępcę, który miał udział w tuszowaniu pedofilii, bo odsyłał księży do szpitali czy psychiatrów. Wszyscy się oburzyli. Kardynał odszedł, a potem w toku procesu sąd orzekł, że jest on niewinny, ponieważ postępował zgodnie z obowiązującym wówczas w Stanach Zjednoczonych prawem – powiedział.

Tego rodzaju „niezależne komisje” powstawały m.in. w Austrii, Belgii, Holandii czy Stanach Zjednoczonych. Przygotowywane przez nich raporty w każdym przypadku nie były zgodne ze stanem faktycznym. Sebastian Karczewski jako przykład podał raport z Pensylwanii.

– W raporcie wymieniono 220 księży, których ława przysięgłych wskazała jako przestępców seksualnych. Ale można to było skonfrontować z wyrokami sądowymi. (…) Kiedy konfrontujemy to z danymi sądów i wyrokami, okazało się, że skazanych było tylko 23 na przestrzeni 70 lat. Tych, którzy nie byli przestępcami, wskazano jako przestępców – zaznaczył redaktor naczelny czasopisma „Non Possumus”.

Rozmowa z udziałem Sebastiana Karczewskiego dostępna jest do odtworzenia [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj