fot. PAP//Jarek Praszkiewicz

Trudna sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Szef „Solidarności” w spółce: Usiłuje się zrzucić odpowiedzialność na barki pracowników

Cały ciężar za decyzje, które były podejmowane przez ostatnie 2 lata, usiłuje się zrzucić na barki pracowników uważa przewodniczący „Solidarności” w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, Sławomir Kozłowski.

Dziennik „Rzeczpospolita” obarczył odpowiedzialnością za fatalną sytuację Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie tylko zarząd i polityków, ale też związki zawodowe.

„Nie bez znaczenia okazały się rozbujane w ostatnich latach do niebotycznych rozmiarów wynagrodzenia pracowników JSW, będące efektem układu szefów spółki z politycznego nadania ze związkowcami” – twierdzi gazeta.

Sławomir Kozłowski przypomniał, że jeszcze w lutym 2024 roku JSW dysponowała 9 mld złotych. Koalicja rządząca wybrała nowy zarząd, który wydał te pieniądze nie wiadomo na co – wskazał przewodniczący „Solidarności” w spółce.

To jest szukanie winnych. To jest najlepsze tłumaczenie, jak w latach poprzednich. Związki zawodowe chcą rządzić i dlatego jest źle. W 2015 roku raz już była taka sytuacja i ci menadżerowie to również byli menadżerowie nadani przez Platformę i PSL, którzy doprowadzili spółkę prawie do upadłości. Wtedy trzeba było robić wyrzeczenia. Były winne związki zawodowe. Ale również wtedy, jak i teraz my nie mieszamy się w zarządzanie i w obsadzanie stanowisk kierowniczych. Wskazujemy zagrożenia i nikt naszych ostrzeżeń nie uwzględnił w swoim działaniu – powiedział Sławomir Kozłowski.

Tymczasem zarząd JSW próbuje przeforsować projekt porozumienia przewidujący czasowe zawieszenie wybranych świadczeń płacowych. Pracodawca oczekuje wyłonienia wspólnej reprezentacji związkowej.

Sławomir Kozłowski odpowiada, że leży to w gestii związków i zarząd nie ma prawa się do tego wtrącać. Podkreślił, że trzy reprezentatywne organizacje związkowe przedstawiły stanowisko i jest ono obowiązkowe dla pracodawcy.

RIRM

drukuj