Flagowy projekt Lewicy wyrzucony do kosza przez premiera D. Tuska
Donald Tusk zdecydował, że flagowy projekt Lewicy w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy trafi do kosza. Sprawa ujawniła, że premier nie wie, nad czym pracują podlegli mu ministrowie. Reforma, którą zablokował, była tzw. kamieniem milowym niezbędnym do wypłaty Polsce kolejnych środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Na ostatnim w 2025 roku posiedzeniu rządu miało dojść do politycznej awantury w sprawie zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. Donald Tusk dyscyplinował ministrów z Lewicy oraz Polski 2050, że forsują reformę, na którą rząd nie wyraził zgody. Ostatecznie premier publicznie ogłosił, że projekt trafi do kosza.
– Byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy – oświadczył premier Donald Tusk.
O decyzji szefa rządu Lewica dowiedziała się z konferencji prasowej. Mimo to marszałek Sejmu i lider Lewicy, Włodzimierz Czarzasty, robił dobrą minę do złej gry. Zapowiedział przygotowanie nowych propozycji i konsultacje z koalicjantami. Postkomunista przekonywał też, że w koalicji nie ma żadnego konfliktu.
– Mamy różne zdania, ale to nie powinno powodować wojny. To jest rząd koalicyjny. Jesteśmy dwa lata po stworzeniu tego rządu i nauczyliśmy się ze sobą współpracować – przekonywał Włodzimierz Czarzasty.
Brak skuteczności Lewicy tworzącej rząd wytykał poseł Adrian Zandberg z Partii Razem.
„Czyli śmieciówki zostają, cwaniactwo będzie nadal uprzywilejowane podatkowo, a rząd nie da inspekcji pracy nawet symbolicznych narzędzi. Ten festiwal sprawczości mnie onieśmiela” – napisał na portalu X poseł Adrian Zandberg.
Lewica oznajmiła, że jej celem jest walka z patologiami umów śmieciowych i kontaktów B2B. Proponowane rozwiązanie miało pozwolić urzędnikom automatyczne przekształcanie takich umów w umowy o pracę. Propozycja nie uzyskała jednak poparcia Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale też opozycji. Uderzyłoby to w pracodawców i pracowników.
– To był bubel nieprawdopodobny. Zwracali na to uwagę nie tylko przedsiębiorcy zatrudniający pracowników, także na umowy zlecenia, o dzieło, ale przede wszystkim B2B. Zwracali uwagę sami pracownicy – zaznaczył poseł Przemysław Czarnek z Prawa i Sprawiedliwości.
– Tego typu decyzja jest zaskakująca, jest niezrozumiała także pod kątem środków, które Polska ma pozyskiwać z Krajowego Planu Odbudowy – wskazał ekonomista Przemysław Majewski.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, zapewnił, że decyzja premiera nie wpłynie na wypłatę środków z KPO.
– Jeśli chodzi o kamień milowy, to oczywiście będziemy rozmawiać z Komisją Europejską na temat tych kamieni milowych – poinformował Adam Szłapka.
Negocjacje z Brukselą mogą trwać jednak kilka miesięcy, a Polska miała złożyć wniosek o kolejną płatność z KPO już w marcu. To pokazuje, jak działa ten rząd – powiedział Mateusz Kurzejewski, zastępca rzecznika prasowego PiS.
– To też jest symptom tego, jak będzie wyglądała praca tej koalicji w nadchodzącym roku – podkreślił Mateusz Kurzajewski.
Wiceminister funduszy i polityki społecznej, Jan Szyszko z Polski 2050, oświadczył, że decyzja premiera wymaga nowych rozmów z Komisją Europejską, które będą granicznie trudne.
Z punktu widzenia KPO napiszę krótko: reforma PIP znalazła się w Planie na mocy decyzji Rady Ministrów. Po trudnych, ale skutecznych negocjacjach reforma zastąpiła w KPO przymusowe oskładkowanie każdej umowy zlecenie. Nowa decyzja Pana Premiera zmienia sytuację i oznacza potrzebę…
— Jan Szyszko (@szyszkoj) January 7, 2026
TV Trwam News



