fot. pixabay.com

Przywileje dla par jednopłciowych. Rząd chce niższych podatków dla osób LGBT

Rząd przyjął ustawę nadającą przywileje dla par jednopłciowych. Homoseksualiści po zarejestrowaniu swojego związku będą mogli wspólnie rozliczać się z fiskusem, tym samym będą płacić niższe podatki. Będą też zwolnieni z podatku od darowizn. Do tej pory z takich przywilejów mogły korzystać tylko rodziny, w których rodzą się i wychowują przyszli obywatele.

Dzisiaj rząd koalicji 15 października mówi do osób LGBT, do par żyjących w związkach jednopłciowych: widzimy was, wiemy, że jesteście,  chcemy was otoczyć ochroną […], chcecie tu wychowywać dzieci, mieć rodziny – tak o projekcie Ustawy o statusie osoby  najbliższej  mówi jego autorka, minister Katarzyna Kotula z Lewicy.

Rządowe propozycje idą w kierunku sukcesywnego zrównania par homoseksualnych z małżeństwami. Osoby tej samej płci będą mogły zawierać u notariusza umowę cywilnoprawną, a potem rejestrować ją w urzędzie stanu cywilnego. Umowa reguluje m.in. sprawy majątkowe takich osób.

– Jeśli decydują się na wspólność majątkową, przysługuje im prawo do wspólnego rozliczania po pełnym roku podatkowym. Takie przepisy były też kiedyś i obowiązywały w stosunku do małżeństw. Wspólne rozliczanie to jest coś,  czego dzisiaj nie można uzyskać umową cywilnoprawną. Drugą ważną kwestią jest zwolnienie od podatku od spadków i darowizn – dodaje.

 Dotąd takie  przywileje miały tylko małżeństwa, w których potencjalnie mogły urodzić się dzieci, czyli przyszli podatnicy, pracownicy, żołnierze, fachowcy- ważni dla państwa obywatele. Mecenas Rafał Dorosiński z Instytutu Ordo Iuris zauważa, że projekt Ustawy o statusie osoby najbliższej  jest skrajnie niesprawiedliwy.

Projektodawcy chcą przyznawać uprawnienia, przywileje, które tak naprawdę wiążą się z obowiązkami, z całym szeregiem ciężarów, które bierze na siebie małżeństwo wychowujące dzieci – zauważa mec. Rafał Dorosiński.

Lewica tryumfuje. Przeforsowała, choć w ograniczonym zakresie, swój postulat legalizacji związków partnerskich.

 – Po to współtworzymy rząd, po to budujemy Nową Nadzieję, po to zmieniamy rzeczywistość w Polsce, aby takie projekty prospołeczne, ale i prorównościowe  od lat niesione na sztandarach stawały się faktem – mówi wicepremier i wiceprzewodniczący Lewicy, Krzysztof Gawkowski.

 Projekt ustawy powstał przy udziale posłów PSL-u, deklarujących się jako konserwatyści. Nad przepisami w imieniu PSL pracowała Urszula Pasławska, która tak argumentowała przygotowanie projektu:

Łatwiejsze życie, łatwiejsze rozliczanie, chociażby w kwestiach podatkowych, dostępu do informacji medycznej – wskazała.

Nazwa projektu Ustawy o statusie osoby najbliższej ma zmylić wyborców prawicowych, bo w rzeczywistości chodzi o legalizację zawiązków partnerskich – zauważa poseł Prawa i Sprawiedliwości Kacper Płażyński.

–  Dlaczego szuka się innych nazw? Po to, aby te instytucje określić, żeby nie denerwować elektoratu bardziej prawicowego, którego jakaś część głosuje na PSL – zauważa Kacper Płażyński.

Projekt już trafił do Sejmu, gdzie koalicja rządowa ma większość. Podobnie jest w Senacie. Wszystko więc wskazuje na to, że przez parlament przejdzie bez problemów. Los ustawy o osobie najbliższej przesądzi prezydent Karol Nawrocki.  

 TV Trwam News

drukuj