fot. pixabay.com

Samotność seniorów to efekt kultu konsumpcji i ageizmu. Dr B. Więckiewicz: Osoby starsze przeszkadzają w nowej wizji świata

Samotność osób starszych nie zaczyna się w chwili, gdy umiera ktoś z rodziny. Zaczyna się znacznie wcześniej, już wtedy, gdy społeczeństwo przestaje mieć dla starości czas, cierpliwość i miejsce. W świecie szybkich decyzji, samorealizacji i kultu młodości, starość staje się kłopotem. A samotność – jej cichą konsekwencją.

Samotność długo była tematem wstydliwym. Czymś, co „przytrafia się innym”. Dziś dotyka ludzi w różnym wieku – także młodych, którzy coraz częściej wybierają życie w pojedynkę, bez dzieci, bez trwałych relacji. Ale to osoby starsze płacą za ten model najwyższą cenę. Ich samotność jest najtrudniejsza, bo często przychodzi wtedy, gdy człowiek najbardziej potrzebuje drugiej osoby.

Jeszcze niedawno starość była wpisana w naturalny rytm życia rodzinnego. Opieka nad seniorem nie była przedmiotem debaty ani problemem systemowym. Była oczywistością.

– Wcześniej występowała tak zwana solidarność pokoleniowa. Opieka nad osobą starszą była czymś naturalnym. Uczono tego od najmłodszych lat. Każdy miał swoje zadanie w rodzinie. Dzieci zajmowały się swoimi starszymi rodzicami, z kolei dzieci tych właśnie rodziców obserwowały to zachowanie i powielały je później – zauważa dr Bogdan Więckiewicz.

Ten model się jednak powoli rozpada. Zastępuje go kultura, w której na pierwszym miejscu stoją własne potrzeby, kariera, mobilność i niezależność. Rodzina przestaje być przejawem odpowiedzialności.

– Dziś żyjemy w czasie nowej kultury, kultury konsumpcyjnej, indywidualistycznej, w której dominuje przede wszystkim praca zawodowa, samorealizacja, chęć zaspokajania własnych potrzeb – dodaje socjolog.

Dopóki człowiek jest młody, ten styl życia wydaje się być atrakcyjny. Zawsze są „inne opcje”: znajomi.

– Póki jest się młodym, można w sposób ciekawy spędzać czas. Są znajomi, są przyjaciele. […] To jest nowy trend, nastawiony głównie na własny sukces, zadowolenie, ale z przykrą, ostatecznie konsekwencją – zwłaszcza w wieku starszym – podkreśla dr Bogdan Więckiewicz.

Starość obnaża wszystko to, co wcześniej było maskowane. Brak dzieci. Rozluźnione więzi. Rodzinę, która istnieje bardziej w telefonie niż w realnym kontakcie. To właśnie wtedy samotność przestaje być wyborem i staje się codziennością. Problem pogłębia ageizm – zjawisko, o którym mówi się coraz częściej, ale w praktyce wciąż się je bagatelizuje. W społeczeństwie zafascynowanym młodością starość zaczyna być traktowana jak wada.

– Mamy dziś kult młodości. Osoby starsze są wolniejsze (…) a dziś mamy także do czynienia z dużym postępem technologicznym (…) i jak wiadomo, to młode osoby sobie lepiej z tym radzą niż osoby starsze. W ten sposób osoby starsze albo wykluczają się same albo są wykluczane przez innych, bo gorzej jest im się przystosować do nowej rzeczywistości. Najczęściej izolują się same. Pozostają w domu, rzadziej korzystają z różnych dóbr kultury, czy nawet z infrastruktury. Ageizm staje się codziennością – mówi dr Bogdan Więckiewicz.

Samotność seniorów nie zawsze jednak oznacza brak rodziny. Coraz częściej oznacza to też brak relacji, brak czasu, brak cierpliwości. Szczególnie boleśnie widać to w momentach, które kiedyś były symbolem wspólnoty, takie jak wspólne spędzanie świąt.

– Coraz częściej obserwujemy trend oddawania osób starszych do szpitala przed świętami. [przyp. red.] Ta sytuacja ma związek ze zmianą systemu wartości, która się dokonuje dzisiaj. Zmienia się wartość osoby starszej. Zmieniają się relacje między dziadkami a wnukami. Jest to związane z kultem młodości, ale też ze zmianą systemu wartości na system indywidualistyczny, egoistyczny. Kiedyś uczono szacunku do osób starszych. Dziś więź rodzinna zanika. […] Osoby starsze są marginalizowane […] W cudzysłowie oczywiście mogą przeszkadzać podczas świąt, gdzie trzeba spędzić miło czas, bawić się, a osobom starszym trzeba poświęcić więcej czasu, pomóc im – mówi socjolog.

Samotność przestaje więc być wyłącznie problemem indywidualnym, a staje się lustrem, w którym odbija się kondycja całego społeczeństwa.

Justyna Zembrzuska/radiomaryja.pl

drukuj