Pos. J. Krajewski: Obecna władza w Polsce igra z bezpieczeństwem Polaków, bo wyciek jakichkolwiek informacji z ankiety bezpieczeństwa osobowego to podważanie zaufania do instytucji państwa
Służby specjalne nie powinny być wykorzystywane przez ekipę premiera Donalda Tuska do walki politycznej. Obecna władza w Polsce igra z bezpieczeństwem Polaków, bo wyciek jakichkolwiek informacji z ankiety bezpieczeństwa osobowego to podważanie zaufania do instytucji państwa – mówił Jarosław Krajewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie Telewizji Trwam.
„Gazeta Wyborcza” ujawniła poufne dane dotyczące szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza, który stracił poświadczenie bezpieczeństwa, bo rzekomo w ankiecie osobowej nie wpisał przyjmowanych leków, które miały być lekami psychotropowymi. Rządzący przekonują, że przeciek nie wyszedł od służb specjalnych.
– Wszystko wskazuje na to, że obecna władza w Polsce igra z bezpieczeństwem Polaków, bo wyciek jakichkolwiek informacji z ankiety bezpieczeństwa osobowego to podważanie zaufania do instytucji państwa, a to jest wbrew logice każdego sprawnego i silnego państwa, które umawia się z obywatelem, że ma on przekazać informacje, które – zgodnie z ankietą bezpieczeństwa osobowego – mają być informacjami niejawnymi i mają być jedynie informacjami, które służba specjalna będzie sprawdzała, jeśli chodzi o wiarygodność osoby, która ma mieć dostęp do informacji niejawnych, w tym informacji o najwyższej klauzuli „ściśle tajne”. Dlatego pojawienie się takich informacji o Sławomirze Cenckiewiczu w „Gazecie Wyborczej” przypomina metody ubeckie. Nie mają czym uderzyć, to sięgają po takie informacje, o których nie wiemy, czy one są prawdziwe, czy są zmyślone. W tym wszystkim chodzi o to, żeby podważyć zaufanie do osoby, która pełni funkcję szefa Prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego – podkreślił Jarosław Krajewski.
Pomimo, że mam bardzo ograniczone zaufanie do prokuratury pana ministra Żurka, to liczę na to, że w tej sprawie, aby powstrzymać tę kompromitację, prokurator będzie musiał sprawdzić, kto miał dostęp do tych informacji i następnie te osoby poniosą odpowiedzialność prawnokarną, ponieważ nie może być przyzwolenia do przekazywania takich informacji wrażliwych – dodał polityk.
– Dzisiaj został zaatakowany pan Cenckiewicz, ale jutro może być zaatakowany każdy obywatel, w tym funkcjonariusze, którzy narażają na pierwszej linii swoje życie i zdrowie w imię bezpieczeństwa narodowego. To są osoby, które muszą mieć pewność, że państwo będzie ich chronić – zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Szef BBN odwoływał się od decyzji służb o cofnięciu poświadczenia bezpieczeństwa do Wojewódzkiego Sądu Apelacyjnego, który przyznał rację Sławomirowi Cenckiewiczowi, że ten niczego nie zataił, a leki, o których mowa, to nie są leki psychotropowe.
– Według mnie nie jest to przesłanka do tego, żeby pan Cenckiewicz nie otrzymał poświadczenia bezpieczeństwa. Najszybciej przydałby się wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który byłby wyrokiem prawomocnym i wtedy nie byłoby możliwości nieudostępniania informacji o klauzuli „ściśle tajne” dla osoby, która w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego współtworzy system bezpieczeństwa państwa. Mówię to też jako osoba, która ma cały czas poświadczenie bezpieczeństwa do informacji o charakterze ściśle tajnym i dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że służby specjalne nie powinny być wykorzystywane przez ekipę premiera Donalda Tuska do walki politycznej – wskazał gość Telewizji Trwam.
Jarosław Krajewski zwrócił uwagę, że służby specjalne mają wykonywać swoje ustawowe obowiązki, czyli mają nas chronić chociażby przed agresją ze strony Federacji Rosyjskiej oraz tych wszystkich działań, które od wielu miesięcy nazywamy wojną hybrydową, a Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne to są służby, którym trzeba ponownie przywrócić wykonywanie zadań ustawowych, a nie nakazywać walkę z przeciwnikami politycznymi.
– Informacje, które znajdują się w ankiecie bezpieczeństwa, są informacjami szczególnie wrażliwymi, ponieważ chodzi tam o podanie, jakie ewentualne luki mogą być wykorzystywane, np. do szantażu przez obce służby specjalne. W tym przypadku te ankiety to jest kwestia relacji między obywatelem, który występuje z takim wnioskiem lub funkcjonariuszem służb specjalnych, a samą instytucją służb specjalnych. Takie informacje nie mogą więc być przedmiotem dyskusji ani posłów z Komisji ds. Służb Specjalnych, ani premiera – tłumaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Gość „Polskiego punktu widzenia” dodał, że premier ma drugą instancję, jeśli chodzi o całą procedurę wydawania poświadczenia bezpieczeństwa, dopiero wtedy, gdy służby odmówią komuś przyznania dostępu do najwyższej klauzuli „tajne” i „ściśle tajne” i taka osoba odwoła się do premiera, który odpowiada za funkcjonowanie służb specjalnych.
– Mnie premier Donald Tusk może się nie podobać, ale w państwie prawa premier musi przestrzegać Konstytucji RP i ustaw o ABW i AW, oraz ustaw o SKW i SWW, czyli zarówno o służbach cywilnych, jak i służbach wojskowych – podsumował Jarosław Krajewski.
radiomaryja.pl



