Pracownicy niemieckiej sieci Kaufland walczą o godne warunki pracy
Pracownicy niemieckiej sieci handlowej Kaufland walczą o podwyżki i poprawę warunków pracy. W niedzielę w niektórych sklepach odbyły się akcje protestacyjne. Trzy niedziele handlowe zaplanowane w grudniu i świąteczny szał zakupowy obijają się na pracownikach handlu i usług.
Związki zawodowe zrzeszające pracowników sieci Kaufland poinformowały, że wielu pracownikom sieci grożono konsekwencjami za udział w strajku. W jednym ze sklepów szef handlowej „Solidarności”, Alfred Bujara, próbował przekazać pracownikom świąteczne opłatki. Został jednak usunięty przez ochronę sklepu.
– Jest to niesamowite, w jakim my państwie żyjemy, państwie terroru w stosunku do pracowników. Jestem zdruzgotany tą sytuacją, jaka ma miejsce – zaznaczył Alfred Bujara.
Tuż przed akcją władze niemieckiej firmy zaproponowały protestującym 200 zł brutto podwyżki od nowego roku. To za mało – przekonują związkowcy.
– Ten strajk spowodowany jest niskimi wynagrodzeniami w Kauflandzie. Pensje tych pracowników ledwo co przekraczają najniższa krajową, są przeciążeni pracą, pracują za dwóch, trzech – podkreślił przedstawiciel OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie.
Rząd wprowadził w tym roku trzy niedziele handlowe i wolną od pracy Wigilię. Chwali się tym minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz–Bąk.
– Pracownicy handlu zyskują od tego roku – tak jak inni – wolną od pracy Wigilię, a pracujących niedziel będą mieli dokładnie tyle, ile do tej pory. Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej – przekonywała Agnieszka Dziemianowicz–Bąk.
Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, co wytyka minister Agnieszce Dziemianowicz–Bąk poseł Adrian Zandberg z partii Razem.
– Państwo musi pilnować, żeby zasady, które wprowadza, były respektowane na serio – zauważył Adrian Zandberg.
Sklepy w Wigilię będą zamknięte, jednak w dni poprzedzające święta sieci maksymalnie wydłużają godziny otwarcia. Niektóre Biedronki mają być czynne od piątej rano do pierwszej w nocy. Pracownicy o zmianach dowiedzieli się kilka dni temu – poinformowała szefowa „Solidarności” w sieci sklepów Biedronka, Gabriela Kaim.
„W większości są to kobiety, matki. Teraz trzeba będzie całkowicie przebudować grafiki, co dla pracowników będzie oznaczało przeorganizowanie życia rodzinnego. Szkoda, że pracodawca o tym nie myśli” – zaznaczyła Gabriela Kaim.
Związkowcy z „Solidarności” w okresie przedświątecznym będą rozdawać przed sklepami ulotki informacyjne z opłatkami, prosząc klientów o wyrozumiałość dla pracowników handlu. Statystycznie pracownik dużego sklepu w trakcie jednej zmiany musi przerzucić półtora tony towaru i przejść nawet dwadzieścia kilometrów.
TV Trwam News



