fot. pixabay.com

Zagrożenie związane z paktem migracyjnym jest wciąż realne

Polska może zostać zwolniona z niektórych założeń paktu migracyjnego. Chodzi o wyłączenie z mechanizmu przymusowej relokacji migrantów oraz kontrybucji finansowych. Według opozycji – jeśli doniesienia rzeczywiście się potwierdzą – to będą one jedynie tymczasowe, a zagrożenie pozostanie realne.

Według nieoficjalnych ustaleń Radia RMF Polska rzekomo zostanie zwolniona z paktu migracyjnego. Oznaczałoby to, że nie musielibyśmy przyjmować żadnych migrantów w ramach przymusowej relokacji. Europoseł Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej przekonywał, że Komisja Europejska rozumie położenie Polski.

– Mamy ponad półtora miliona obywateli ukraińskich w Polsce. To stanowi element, który jest tutaj kluczowy, jeżeli chodzi o ocenę naszej sytuacji – powiedział europoseł Andrzej Halicki.

Doniesienia opierają się tylko na anonimowych źródłach w Brukseli. W najbliższą środę unijna Rada ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych podzieli kraje Wspólnoty na te, które będą musiały migrantów przyjąć, a także te, które będą zmuszone współfinansować ich utrzymanie w innych państwach – wyjaśnił europoseł Stanisław Tyszka z Konfederacji.

– W środę o wszystkim się przekonamy. Natomiast nawet jeżeli Polska zostałaby wyłączona z paktu migracyjnego na rok, to jest tylko na rok. (…) Pakt migracyjny wchodzi w życie 1 stycznia 2026 roku, czy tego chcemy, czy nie – zaznaczył europoseł Stanisław Tyszka.

Europoseł Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy przyznała, że bardzo prawdopodobnie po 2026 roku Polska już dołączy do mechanizmu przymusowej relokacji migrantów.

– Z paktem migracyjnym będzie tak, że jak on wejdzie, to później po roku będzie ewaluacja i za każdym razem będziemy sprawdzali, czy to działa, czy nie działa, co trzeba zmienić – wyjaśniła europoseł Joanna Scheuring-Wielgus.

Tymczasem temat nielegalnej migracji jest żywy w przestrzeni publicznej. Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało w sobotę manifestację m.in. przeciwko wdrażaniu paktu migracyjnego. Premier Donald Tusk postanowił wyśmiać protest.

„Po antymigracyjnym marszu Kaczyńskiego czas na kolejne PiS-owskie protesty, na przykład przeciw drożyźnie, przeciw korupcji, w obronie konstytucji i praw kobiet. Pośmiejemy się razem” – napisał na platformie X premier Donald Tusk.

Według prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, KE na pewno narzuci na Polskę zobowiązania wynikające z paktu, ale przesunie je w czasie. Liberalno-lewicowy rząd Donalda Tuska zmaga się bowiem z rekordowo niskim poparciem.

– Nie dajcie się oszukać, to są stare gry. (…) Jeżeli w 2026 roku nie dojdzie do wyborów, to to się jeszcze przedłuży na 2027, bo oni po prostu chcą wygrać wybory. To są takie gierki. Mają w tym poparcie kierownictwa Unii Europejskiej – wskazał Jarosław Kaczyński.

Komisja Europejska będzie grała paktem migracyjnym, by wpływać na sytuację polityczną w danych państwach i wzmacniać proeuropejskie rządy – zaznaczył dr Krzysztof Kawęcki, politolog.

– Partie tzw. tożsamościowe będą w jakiś sposób karane restrykcyjnymi rozwiązaniami fragmentarycznymi tegoż paktu – zauważył dr Krzysztof Kawęcki.

Obóz Prawa i Sprawiedliwości powrócił do pomysłu, który zrealizował przed dwoma laty przy okazji wyborów parlamentarnych. Chce ponownego przeprowadzenia referendum i jednostronnego wypowiedzenia paktu migracyjnego.

TV Trwam News

drukuj