fot. PAP/EPA

Nocny atak na Ukrainę

Lwów był jednym z celów potężnego rosyjskiego ataku na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce. Władimir Putin próbuje straszyć Amerykanów zerwaniem rozmów, jeśli dostarczą Ukrainie rakiety Tomahawk.

W nocy Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę. Jednym z celów był Lwów. Alarm powietrzny ogłoszono na terytorium całej Ukrainy. Według wyliczeń Ukraińskich Sił Powietrznych, w jedną noc Moskwa sięgnęła po ok. 500 dronów bojowych i ponad 50 rakiet. Na nagraniach widać skutki ostrzału Zaporoża.

Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, że w nocnych atakach zginęło pięć osób. Ukraiński wywiad jest przekonany, że Rosja korzysta z danych satelitarnych przekazywanych jej przez Chiny, zwłaszcza w przypadku obiektów zagranicznych inwestorów. Zaraz po ataku ukazało się nagranie z udziałem Władimira Putina. Zaczął on grozić Amerykanom reakcją, jeśli dostarczą Ukrainie rakiety Tomahawk.

– To doprowadzi do zniszczenia naszych relacji, a przynajmniej pozytywnych trendów, które się w nich pojawiły – zaznaczył.

Putin od kilku dni straszy, że Tomahawki wywołają eskalację. Rakiety mają zasięg do 2,5 tys. kilometrów. O ich dostarczenie amerykańskiego prezydenta prosił w ostatnich tygodniach Wołodymyr Zełenski. Pozytywnej odpowiedzi w niedawnym wywiadzie dla Fox News nie wykluczył wiceprezydent J.D. Vance. W reakcji na rosyjski ostrzał w pobliżu granicy Polska poderwała samoloty.

„Dziękujemy za wsparcie NATO oraz Królewskim Holenderskim Siłom Powietrznym, których myśliwce F-35 pomagały dzisiejszej nocy zapewnić bezpieczeństwo na polskim niebie” – przekazało w mediach społecznościowych Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

W poniedziałek do Polski mają przybyć kolejne sojusznicze samoloty. Będą to norweskie maszyny F-35, co zapowiedział wicepremier, minister obrony, Władysław Kosiniak-Kamysz.

TV Trwam News

drukuj