P. Lisiecki: Rafał Trzaskowski panuje w Warszawie, ale nie rządzi. Polityczny szczyt ma już za sobą
Mam wrażenie, że w Warszawie już za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz można było odczuć, że nie ma prezydenta, nie ma wiceprezydentów, a miastem rządzą dyrektorzy, a nawet wicedyrektorzy poszczególnych biur. Za czasów Rafała Trzaskowskiego to wszystko jeszcze bardziej się pogłębiło. Wielu urzędników do Trzaskowskiego po prostu nie ma szacunku. On nie wypracował sobie autorytetu. Myślę, że polityczny szczyt ma już za sobą – wskazał Paweł Lisiecki, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz były burmistrz dzielnicy Praga-Północ m. st. Warszawy, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.
W Warszawie na Pradze-Północ i w Śródmieściu radni zagłosowali za zakazem nocnej sprzedaży alkoholu. Paweł Lisiecki zaznaczył, że ustanowienie zakazu tylko dla dwóch dzielnic nie rozwiązuje problemu. Dodał, że decyzje powinni podejmować mieszkańcy poprzez referendum.
– Problemem natomiast – przynajmniej dla mnie jako włodarza dzielnicy – przede wszystkim było to, że dosyć często dochodziło do zakłócania ciszy nocnej. Ludzie próbowali się wyspać, odpocząć w nocy, a niestety w tych punktach, gdzie alkohol był sprzedawany przez 24 godziny dochodziło do różnego rodzaju sytuacji niepożądanych: hałasów, burd, czasami pobić. Natomiast trzeba też wskazać, że propozycje rozwiązania tego problemu, chociażby przez pana Rafała Trzaskowskiego, gdzie dopiero od godziny 23.00 miałoby obowiązywać zakaz, wynikały po prostu z tego, że jedna z sieci, które sprzedają ten alkohol, zamyka się właśnie o godz. 23.00. Przypomnę, że ta sieć jest też sponsorem Campus Polska, czyli imprezy organizowanej przez Rafała Trzaskowskiego. To pokazuje różnego rodzaju powiązania. To, że w pierwszym rzucie radni Warszawy nie zdecydowali się na wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu, również – w moim przekonaniu – wynikało z pewnych powiązań biznesowo-politycznych. I to niestety rzutuje na całe miasto, a pierwsi powinni być mieszkańcy i ich dobro – mówił były burmistrz dzielnicy Praga-Północ m. st. Warszawy.
Kilka tygodni wcześniej warszawscy radni z Koalicji Obywatelskiej wyrzucili do kosza propozycję prezydenta Warszawy, aby w całej stolicy obowiązywał nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Paweł Lisiecki ocenił, że „Rafał Trzaskowski panuje w Warszawie, ale nie rządzi”.
– Mam wrażenie, że w Warszawie nawet już za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz można było odczuć, że nie ma prezydenta, nie ma nawet wiceprezydentów, a miastem rządzą dyrektorzy, a nawet wicedyrektorzy poszczególnych biur. I tam się skupia ta władza. Zresztą w kwestii afery reprywatyzacyjnej można było zobaczyć, że ani prezydent, ani wiceprezydenci nie mają za wiele do powiedzenia na ten temat, bo decyduje dyrektor bądź wicedyrektorzy, którzy dostali wolną rękę w podejmowaniu niektórych decyzji. Myślę, że za czasów Rafała Trzaskowskiego wszystko się jeszcze bardziej pogłębiło. Wielu urzędników do Rafała Trzaskowskiego po prostu nie ma szacunku. On nie wypracował sobie autorytetu – podkreślił gość TV Trwam.
Radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego odniósł się również do remontów prowadzonych w stolicy w pobliżu odbywającego się właśnie Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.
– W Warszawie jest jedna wielka degrengolada, jeżeli chodzi o planowanie związane z remontami ulic, czy różnego rodzaju publicznych miejsc. Konkurs Chopinowski cieszy się światową sławą, a tu okazuje się, że remont ulicy znajdującej się obok w dużej mierze to całe święto psuje (…). Myślę, że polityczny szczyt Rafał Trzaskowski ma już za sobą. Pewnie kiedyś wyląduje gdzieś w europarlamencie, bo jednak jest osobą znaną i popularną. Natomiast kariery związanej z obecnością w rządzie, a tym bardziej byciem prezydentem, to raczej mu już nie wróżę – powiedział Paweł Lisiecki.
radiomaryja.pl




