Prof. M. Szewczak: Jeśli rozmowy między Trumpem a Putinem w szybkim czasie się nie zakończą, to będziemy dalej trwali w klinczu, z którego raczej obronną ręką będzie wychodziła Rosja

Mamy już praktycznie zbliżający się czwarty rok pełnoskalowej inwazji. Mamy cały czas zapewnienia ze strony Kijowa i prezydenta Zełenskiego o tym, że Ukraina jest w stanie się bronić, tylko potrzebuje coraz więcej uzbrojenia i amunicji. Z drugiej strony to wszystko, co dzieje się chociażby w ostatnich tygodniach na froncie, całkowicie temu zaprzecza. Jest więc duże niebezpieczeństwo, że jeśli rozmowy, które teraz będą odbywały się między Trumpem a Putinem, w szybkim czasie się nie zakończą, to będziemy dalej trwali w klinczu, z którego raczej obronną ręką będzie wychodziła Rosja, ponieważ ona kawałek po kawałku zdobywa kolejne terytoria – oczywiście ogromnym kosztem swoich żołnierzy, ale z tym Moskwa się nie liczy – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Marcin Szewczak, prawnik, europeista.

W piątek na Alasce Donald Trump spotka się w Władimirem Putinem. Przed rozmowami amerykański prezydent odbył konsultacje z udziałem przywódców europejskich. Polskę reprezentował Karol Nawrocki. Głównym tematem jest wojna na Ukrainie i dążenie do zakończenia tego konfliktu.

– Z jednej strony część komentatorów wskazuje, że może dojść do drugiego Monachium, czyli tak naprawdę do sprzedania Ukrainy za jej plecami i wtrącenia jej w jakąś niepewną przyszłość, ale musimy pamiętać przede wszystkim o tym, w jaki sposób dochodzi do tego spotkania. Mamy już praktycznie zbliżający się czwarty rok pełnoskalowej inwazji. Mamy cały czas zapewnienia ze strony Kijowa i prezydenta Zełenskiego o tym, że Ukraina jest w stanie się bronić, tylko potrzebuje coraz więcej uzbrojenia i amunicji. Z drugiej strony to wszystko, co dzieje się chociażby w ostatnich tygodniach na froncie, całkowicie temu zaprzecza – mówił prof. Marcin Szewczak.

Do tego wydaje się, że społeczeństwo ukraińskie jest zmęczone tym konfliktem, a poparcie dla Wołodymyra Zełenskiego słabnie. Europeista wskazał, że jest w tym drugie dno.

– Gdy dojdzie do rozejmu (…) pomiędzy Rosją a Ukrainą, wtedy będą musiały odbyć się wybory prezydenckie na Ukrainie, które zostały zawieszone z uwagi na to, że są prowadzone działania wojenne. Wcale nie jest powiedziane, że prezydent Zełenski te wybory wygra. Również one mogą stać się areną rozgrywki ze strony Moskwy, która będzie chciała zainstalowania swojego człowieka, jaki będzie w inny sposób prowadził politykę pomiędzy Kijowem a Moskwą. Jest więc duże niebezpieczeństwo, że jeśli rozmowy, które teraz będą odbywały się między Trumpem a Putinem, w szybkim czasie się nie zakończą, to będziemy dalej trwali w klinczu, z którego raczej obronną ręką będzie wychodziła Rosja, ponieważ ona kawałek po kawałku zdobywa kolejne terytoria – oczywiście ogromnym kosztem swoich żołnierzy, ale z tym Moskwa się nie liczy – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.

Chęć podjęcia rozmów przez prezydenta Federacji Rosyjskiej pokazuje, że Władimir Putin chce wrócić do spotkań ze światowymi przywódcami i pokazać, że Rosja w dalszym ciągu jest mocarstwem liczącym się na arenie międzynarodowej. Ewentualny rozejm wypracowany w ramach rozmów będzie dla Kremla chwilą oddechu w sytuacji, gdy gospodarka rosyjska przeżywa kryzys w związku z przestawieniem jej na tryb wojenny.

Ewentualny rozejm między Moskwą a Kijowem będzie miał też znaczenie dla przyszłości Europy. Zależeć będzie ona od tego, czy państwa europejskie będą wzmacniać wschodnią flankę NATO, czy też zamierzają kontynuować politykę wypychania Stanów Zjednoczonych z Europy i wrócić do „business as usual” z Rosją. Jednym z orędowników odejścia Europy od współpracy transatlantyckiej i utworzenia armii europejskiej w miejsce NATO jest premier Donald Tusk i jego poplecznicy.

Tymczasem Donald Trump domaga się, by odpowiedzialność wszystkich członków Sojuszu była równorzędna pod względem finansowym.

– Wydaje mi się, że do momentu, kiedy państwa europejskie nie staną się równorzędnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych, czyli będą faktycznie wydatkowały środki finansowe na obronność, a de facto kupowały uzbrojenie w Stanach Zjednoczonych, (…) Donald Trump będzie starał się jednak trzymać w szachu Europę, ponieważ on też ma inne miejsca zapalne na świecie. Bardzo angażuje się w Indochiny, angażuje się również w to wszystko, co dzieje się chociażby na Bliskim Wschodzie i chciałby, wydaje się, żeby jego prezydentura przebiegała w stosunku do Europy pod względem spokoju, tzn., żeby Europejczycy faktycznie poprawili swój poziom obronności, aby wschodnia flanka NATO stała się murem nie do przejścia w przypadku ewentualnego zagrożenia ze strony Wschodu czy też Moskwy. Chyba właśnie widzi w Warszawie państwo, które będzie w stanie to wszystko spiąć, bo trudno uwierzyć w to, żeby Donald Trump zostawił Europę chociażby dla Berlina czy Paryża, bo jak widzimy działania, które płyną z tamtego kierunku, wcale nie dążą do tego, żeby współpracować z Waszyngtonem w relacjach transatlantyckich, tylko wręcz przeciwnie. Chociażby Niemcy stawiają na bliską współpracę z Chinami, a przecież to jest główny konkurent gospodarczy – jeżeli tak delikatnie można powiedzieć – Stanów Zjednoczonych – mówił gość „Aktualności dnia”.

Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem odbędzie się w piątek 15 sierpnia w amerykańskiej bazie wojskowej na Alasce o godz. 11.30 czasu lokalnego (godz. 21.30 czasu polskiego).

Całość rozmowy z prof. Marcinem Szewczakiem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj