fot. pixabay.com

Czeka nas wzrost inflacji?

Spadek inflacji nie oznacza spadku cen. Ekonomiści ostrzegają, że decyzje rządu i unijna polityka klimatyczna mogą doprowadzić do drastycznego wzrostu inflacji.

Według wstępnych szacunków Eurostatu inflacja w strefie euro wzrosła w porównaniu z sierpniem o 0,2 punktu procentowego i wyniosła 2,2 procent. Są jednak kraje, gdzie ten wskaźnik jest dużo wyższy. To m.in. Estonia, gdzie inflacja przekracza 5 procent, czy też Chorwacja i Słowacja z inflacją na poziomie 4,6 procent. Polska na tle krajów strefy euro wypada całkiem nieźle. Według GUS-u we wrześniu inflacja ustabilizowała się na poziomie 2,9 procent. Premier Donald Tusk chwali się skuteczną walką z inflacją.

– Odpowiedzialnie można powiedzieć – koniec drożyzny – mówił premier Donald Tusk.

– Tę obietnicę wyborczą traktowaliśmy najbardziej serio i wiedzieliśmy, że będzie najtrudniejsza do zrealizowania – dodał.

Trudno jednak mówić o końcu drożyzny – zwrócił uwagę ekonomista Piotr Nowak.

– Być może pan premier nie rozumie, co to jest inflacja. Inflacja nie świadczy o poziomie cen, tylko inflacja świadczy o tym, jak ceny się zmieniają. Jeżeli przez ostatnie lata była inflacja, która była podwyższona inflacją i ceny urosły, to to, że teraz wrześniowa inflacja była ogłoszona na poziomie 2,9 proc., to znaczy, że ceny, które wzrosły, utrzymują mniejszą dynamikę, ale dalej rosną. Co to znaczy koniec drożyzny? Ceny nie spadły, ceny idą do góry, tylko troszeczkę wolniej – podkreślił ekonomista Piotr Nowak, b. minister rozwoju i technologii.

Rzeczywistość jest zupełnie inna od tego, co przedstawia rząd – wskazał redaktor „Naszego Dziennika”, Artur Kowalski.

– Wystarczy sobie pójść do sklepu, porównać ceny. Teraz mieszkańcy w miastach dostają podwyżki czynszów, a opłaty za ciepło rosną. Opowiadanie o jakimś końcu drożyzny to jest kompletne oderwanie się od rzeczywistości – zaznaczył  red. Artur Kowalski

Trudno też mówić, że spadek inflacji to zasługa rządu. Za walkę z inflacją odpowiada Narodowy Bank Polski i to jego decyzje doprowadziły do obniżenia inflacji. Rząd w żaden sposób nie wspierał tych działań.

– Rząd, gdyby chciał wesprzeć działania Rady Polityki Pieniężnej, czyli Narodowego Banku Polskiego, powinien koordynować z nimi politykę fiskalną, czyli starać się utrzymać mniejszy deficyt, czyli wydawać mniej pieniędzy, żeby mniej pieniędzy było w gospodarce. A rząd robił wręcz przeciwnie – wskazał Piotr Nowak.

Nasz kraj zadłuża się w rekordowym tempie. Obecny rok zamkniemy z deficytem na poziomie blisko 290 mld złotych. Podobnie będzie w przyszłym roku. Dwuletni bilans rządów Donalda Tuska jest tragiczny – zaznaczył  poseł i ekonomista dr Zbigniew Kuźmiuk.

– Licząc same deficyty budżetowe, to jest to około 800 miliardów złotych. To są niewyobrażalne pieniądze. Nigdy w historii żaden kraj w Unii Europejskiej tak szybko się nie zadłużał – mówił poseł PiS, dr Zbigniew Kuźmiuk.

Kluczowy dla nas będzie rok 2027, kiedy wejdzie w życie ETS II, który ma ograniczyć emisję  gazów cieplarnianych w sektorach budynków i transportu drogowego. Ekonomiści alarmują, że doprowadzi on do ponownego wzrostu cen.  

– ETS II uderzy w każdy aspekt naszego życia gospodarczego, życia prywatnego, co będzie miało odzwierciedlenie w cenach – czytaj: to pójdzie bardzo mocno do góry. Ceny energii różnego rodzaju, czy to za transport, czy to za samą energię elektryczną. To jest bardzo niepokojące – podkreślił Piotr Nowak.

Wielu ekspertów wskazuje, że potrzeba pilnej reformy unijnego systemu handlu emisjami.

TV Trwam News

drukuj