fot. PAP/Marcin Obara

Rodzice, wypisując masowo dzieci z edukacji zdrowotnej, wyrazili brak zaufania wobec minister edukacji

We wpisie na platformie X doradca prezydenta, Barbara Socha, podkreśliła, że odpowiedzią na zapaść demograficzną w Polsce powinny być treści, jakie podejmowano na zajęciach wychowania do życia w rodzinie, a nie tzw. edukacja zdrowotna, która nie wzbudza zaufania rodziców.

Przedmiot edukacja zdrowotna, który minister Barbara Nowacka chciała siłą wprowadzić do polskich szkół jako obowiązkowy, dalej wzbudza ogromne emocje. Wypunktowała go w swoim wpisie na portalu X Barbara Socha, doradca prezydenta Karola Nawrockiego. Wskazała ona, że podnoszone w programie elementy ideologiczne jawnie naruszają konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Nowy przedmiot, który zastąpił dotychczasowy WDŻ, nie promuje wartości, jaką jest rodzina i odpowiedzialne rodzicielstwo, mimo że Polska stoi na skraju zapaści demograficznej.

„W dzisiejszej sytuacji demograficznej, gdyby nie było takiego przedmiotu jak WDŻ, należałoby go wprowadzić – a jeśli jest, to przeprowadzić badania i sprawdzić, co nie działa, co działa źle lub niewystarczająco, poprawić i unowocześnić” – napisała Barbara Socha na platformie X.

Doradca prezydenta argumentowała, że rodzice pamiętają, jak obóz polityczny Barbary Nowackiej próbował wprowadzić do warszawskich szkół permisywną edukację seksualną. Teraz połączenie tych treści w jeden przedmiot z tematyką zdrowia, która nie budzi zastrzeżeń, nie pomaga Ministerstwu Edukacji Narodowej w budowaniu zaufania rodziców. Do czwartku rodzice mieli możliwość wypisania swojego dziecka z edukacji zdrowotnej.

– Wiele wskazuje na to, że znacząca część rodziców skorzystała z tej możliwości – zaznaczyła Barbara Socha.

Doradca prezydenta Barbara Socha odczytuje to jako „czerwoną kartkę” dla szefowej resortu edukacji.

RIRM

drukuj