fot. PAP/Rafał Guz

Pos. do PE T. Bocheński: Jesteśmy testowani przez Rosjan. Oni chcą sprawdzić, w jaki sposób działamy, jak państwo polskie reaguje

Wojsko Polskie musi być tak wyposażone i mieć tak wyszkolonych żołnierzy i w takiej liczbie, aby byli w stanie każde przejście naszej granicy zidentyfikować, a następnie taki obiekt powietrzny, jakim są drony, zestrzelić. Jesteśmy testowani przez Rosjan. Oni chcą sprawdzić, w jaki sposób działamy, czy jesteśmy w stanie dostrzec obiekty wielkości jednego metra, dziesięciu metrów, jak państwo polskie reaguje. (…) Nasi obywatele mają prawo być zaniepokojeni tym, co się dzieje i  czy jesteśmy właściwie chronieni w tym momencie – powiedział Tobiasz Bocheński, poseł do Parlamentu Europejskiego, w  programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Komisja Europejska podjęła decyzję o wstępnym podziale środków w ramach mechanizmu pożyczkowego SAFE. Do Polski, która starała się o największe wsparcie na projekty zbrojeniowe, trafi pula 43,7 mld euro.

W programie „Polski punkt widzenia” europoseł Tobiasz Bocheński zwrócił uwagę, że Unia Europejska zaprojektowała te fundusze w taki sposób, aby trzeba było je wydawać na terenie Unii Europejskiej.

– Wydaje się, że to nic kontrowersyjnego, ale tak naprawdę te pieniądze w przeważającej mierze trafią do biznesu niemieckiego i do biznesu francuskiego, co oznacza, że tylko pośrednio przejdą przez budżet Polski. To samo w sobie jest bulwersujące, bo przecież te środki powinny być w przeważającej mierze wydane na terenie Polski oraz tam, gdzie my sobie tego życzymy. Proszę pamiętać, że uzbrojenie to nie jest zwykły produkt. To nie są lodówki, to nie są samochody. Uzbrojenie służy nam na wypadek konfliktu zbrojnego i to, od kogo je kupujemy, jest również bardzo ważne. Dlatego rząd Prawa i Sprawiedliwości kupował uzbrojenie ze Stanów Zjednoczonych i z Korei Południowej, bo są to państwa, co do których nie mieliśmy wątpliwości, że w przypadku konfliktu zbrojnego z Rosją będą nam służyły pomocą i będą ten sprzęt wojskowy dostarczały. Nie mamy takiej pewności w przypadku Niemiec. Dlatego te 43,7 mld euro wcale nie brzmi tak wspaniale, jak przekazuje propaganda rządowa. Po pierwsze, te pieniądze w przeważającej mierze nie zostaną w Polsce, tylko wrócą do Niemiec, do Francji, do Danii, do Szwecji. Nie zostaną w Polsce, nie będą budowały naszego przemysłu. Po drugie, uzależniają nas od bazy przemysłowej niemieckiej i francuskiej, co spowoduje, że w sytuacji konfliktu zbrojnego będziemy częściowo od nich zależni, a to nie jest dobre – mówił polityk.

Tobiasz Bocheński podkreślił, że Wojsko Polskie musi być tak wyposażone i mieć tak wyszkolonych żołnierzy i w takiej liczbie, aby byli w stanie każde przejście naszej granicy zidentyfikować, a następnie taki obiekt powietrzny, jakim są drony, zestrzelić.

Jesteśmy testowani przez Rosjan. Oni chcą sprawdzić, w jaki sposób działamy, czy jesteśmy w stanie dostrzec obiekty wielkości jednego metra, dziesięciu metrów, jak państwo polskie reaguje. (…) Nasi obywatele mają prawo być zaniepokojeni tym, co się dzieje i  czy jesteśmy właściwie chronieni w tym momencie – mówił poseł do Parlamentu Europejskiego.

Gość TV Trwam odniósł się także do afery KPO. Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości wnioskują do unijnej instytucji OLAF, która zajmuje się kontrolą wydatkowania środków z budżetu unijnego o to, żeby zbadać wydawanie przez polski rząd środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Pierwszy wniosek dotyczy tego, czy pieniądze, które szły na skandaliczne wydarzenia, na propagandę lewicową, naprawdę zostały wydane w sposób właściwy. Drugi wniosek dotyczy polskiego komisarza, bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Mowa o panu Serafinie, który ma pod sobą instytucję OLAF, kontrolującą wydatkowanie środków europejskich. Będziemy wnioskować o wyłączenie pana Serafina z tego postępowania, ponieważ uważamy, że zachodzi konflikt interesów – zaznaczył Tobiasz Bocheński.


Gość „Polskiego punktu widzenia” wskazał, że ta sprawa będzie zamiatana pod dywan tak długo, jak lewicowa elita, która wzajemnie się popiera, rządzi Unią Europejską.

–  Co nie zmienia faktu, że wszyscy ludzie, którzy chcą wierzyć w sprawiedliwość, którzy chcą lepszej wizji Polski, chcą lepszej wizji Europy, muszą robić wszystko, żeby się z tym kolosem mierzyć. I my to będziemy dalej robić. Mamy nadzieję, że pan Serafin zostanie wyłączony. Jeżeli nie zostanie wyłączony z tego postępowania, to my będziemy nagłaśniali wszystkie nieprawidłowości, jakie Komisja Europejska w tej sprawie będzie przedsiębrała, albo na przykład nie będzie miała chęci do tego, żeby naświetlić nierzetelność wydawania środków europejskich przez Donalda Tuska – powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego.

radiomaryja.pl

drukuj