Głód nową bronią Izraela wymierzoną w Strefę Gazy
Wojna w Strefie Gazy trwa. Izrael wykorzystuje w niej nie tylko rakiety, ale także głód, który stał się nowym rodzajem broni. Wybielając się zamieszcza w sieci propagandowe nagrania, mówiące o tym, że w Gazie jedzenia nie brakuje, co jest sprzeczne z tamtejszą rzeczywistością.
Końca wojny w Strefie Gazy nie widać, o czym świadczą kolejne izraelskie ataki.
– Obecnie liczba ofiar wynosi 62 tys., a liczba rannych ponad 150 tys., ale tylko Bóg wie, ilu jest wciąż pod gruzami i ilu zaginionych – wskazała Varsen Aghabekian, minister spraw zagranicznych Palestyny.
W dzisiejszym ataku na szpital na południu Gazy zginęło co najmniej dwadzieścia osób. Wśród ofiar było czterech dziennikarzy. Jeden z nich pracował dla Agencji Reuters.
„Siły Obronne Izraela żałują jakiejkolwiek krzywdy wyrządzonej niezaangażowanym osobom cywilnym i w żaden sposób nie atakowały dziennikarzy” – przekazało izraelskie wojsko w komunikacie wydanym po ataku.
W Strefie Gazy narasta także głód.
– Jestem wycieńczony z głodu. Oprócz braku jedzenia cierpię na nadciśnienie, cukrzycę i choroby serca. Głód tak bardzo mi doskwiera, że mam już problemy z widzeniem – powiedział Zaki Abu Nada, mieszkaniec Strefy Gazy.
– Moja żona i siedmioro naszych dzieci naprawdę cierpią z powodu niedożywienia. Chociaż jesteśmy zarejestrowani we wszystkich agencjach ONZ, w tym UNICEF, oni wciąż głodują. Mówię do was teraz i ledwo stoję na nogach. Wołam głośno światu: dość głodu dla naszego ludu! – zaznaczył Mohammed Salem ze Strefy Gazy.
Tymczasem izraelska propaganda chce wmówić światu zupełnie coś innego. To nagranie zamieszczone w sieci przez Ambasadę Izraela.
Na końcu wideo pojawia się napis: „Trzeba oddzielić prawdę od kłamstw. W Gazie jest jedzenie”. Tymczasem, przeciwko wyniszczającej wojnie w Stefie Gazy potestowali w miniony weekend Australijczycy, domagając się jej zakończenia i nałożenia sankcji na Izrael. Australia – śladem innych państw, jak m.in. Francja – zapowiedziała, że zamierza uznać państwo palestyńskie.
– Deklaracja poszczególnych państw, że uznają państwo palestyńskie jest dla kwestii palestyńskiej bardzo ważna. Tak naprawdę mamy do czynienia z wypędzaniem Palestyńczyków z ich ziem od lat 40-tych XX wieku. To tylko kolejna odsłona tego samego procesu. Państwo Izrael jest państwem bardzo konsekwentnym, które swą politykę realizuje przez dziesięciolecia i wszyscy to widzą (…). Mamy bezpośrednią transmisję z eksterminacji grupy etnicznej – wskazał dr Aleksander Kozicki, politolog.
I tu rodzi się pytanie: dlaczego presja międzynarodowa na Izrael nie działa?
– Przede wszystkim dlatego, że Izrael ma bardzo silnego protektora w postaci Stanów Zjednoczonych. Po drugie, ma też coś, co można nazwać, szantażem emocjonalnym. Holocaust, który wydarzył się w czasie II wojny światowej, staje się takim ciągłym argumentem ze strony Izraela – zwłaszcza nacjonalistów izraelskich – który ma przekonać opinię światową, że to, co robi Izrael jest wyłącznie działaniem w samoobronie i nie niesie ze sobą tych skutków, o których mówi ONZ – zwrócił uwagę politolog prof. Piotr Grabowiec.
TV Trwam News



