Pos. K. Sójka: Ustawa o reformie szpitalnictwa sama w sobie nie niesie konkretnych zmian, które byłyby namacalnie drogą idącą do poprawy w ochronie zdrowia i dostępności świadczeń
Ustawa o reformie szpitalnictwa kładzie bardzo mocny nacisk na łączenie i konsolidowanie świadczeń medycznych. Jest ona w pewien sposób niebezpieczna, bo będzie ograniczenie miejsc dla pacjentów. Dodatkowo nie określa ona nadzoru, daje ogólne warunki ku temu. Ostatecznie może wprowadzić wiele chaosu w konsolidacji. Ustawa ta, jak wspominało ministerstwo, ma wspierać w oddłużaniu, ale robi to tylko słownie. W rzeczywistości nie daje żadnych narzędzi, by oddłużanie i wsparcie w tym mogło funkcjonować dla szpitali. Zgodzę się z tym, iż ta reforma budzi niepokój i może dać zbyt daleko idące możliwości, które będą ostatecznie ograniczać świadczenia i w jakiś sposób tworzyć ścieżkę do prywatyzacji szpitali (…). Ta ustawa sama w sobie nie niesie konkretnych zmian, które byłyby namacalnie drogą idącą do poprawy w ochronie zdrowia i dostępności świadczeń. Ona jest tylko po to, żeby położyć ją na stole w Brukseli i pokazać, że coś mamy jako kamień milowy, który jest warunkiem otrzymania środków z Krajowego Planu Odbudowy – mówiła Katarzyna Sójka, poseł Prawa i Sprawiedliwości, była minister zdrowia, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Po wielu miesiącach sporów oraz opóźnień Sejm i Senat przyjęły ustawę o reformie szpitalnictwa. Jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów zdrowotnych ostatnich lat. Dokument ten, choć długo procedowany i poprawiany, wciąż zawiera wiele niejasnych zapisów oraz punktów budzących poważne wątpliwości, zwłaszcza w kontekście możliwej komercjalizacji placówek medycznych. Jeszcze w lipcu głosowanie zostało wstrzymane z powodu sprzeciwu Lewicy, jednak po wyraźnej interwencji Donalda Tuska, który zdyscyplinował koalicjantów, ustawa przeszła przy kolejnym podejściu. Tym samym zakończono trwający blisko rok proces legislacyjny.
– Ten dokument ma wiele braków i pewnych zapisków, które są bardzo wątpliwe. Ustawa ta miała być głosowana w lipcu i na parę minut przed głosowaniem została zdjęta z harmonogramu ze względu na to, że Lewica nie zgadzała się na ten projekt w takiej formule. Potem odbyło się słynne posiedzenie Rady Ministrów, gdzie Donald Tusk wyraził się jasno, iż nie ma mowy od odstępstwach czy różnicach w głosowaniach. Jednym słowem zdyscyplinował wszystkich ministrów, że muszą głosować w ten sam sposób. Co za tym idzie, na następnym posiedzeniu Sejmu ta ustawa uzyskała akceptację większości koalicyjnej. Prace nad ustawą trwały chyba z rok. Ona często trafiała na Radę Ministrów i nie była akceptowana. Były zapisy, o których głośno mówiła Lewica. One mogły stanowić podwalinę pod komercjalizację szpitali – powiedziała Katarzyna Sójka.
Nowo przyjęta ustawa o reformie szpitalnictwa budzi wiele kontrowersji i obaw. Sama minister zdrowia wskazała, że należy złożyć do niej poprawki. Choć formalnie ma wspierać proces oddłużania szpitali i poprawę organizacji świadczeń, w praktyce niesie ze sobą ryzyko chaosu, ograniczenia dostępności dla pacjentów oraz zbyt szerokich możliwości konsolidacji bez realnego nadzoru. Ustawa zdaje się być bardziej politycznym gestem niż realnym planem naprawy ochrony zdrowia. Dokument został stworzony po to, by zyskać akceptację Brukseli i odblokować środki z KPO, a nie rozwiązywać problemy systemowe.
– Ustawa o reformie szpitalnictwa kładzie bardzo mocny nacisk na łączenie i konsolidowanie świadczeń medycznych. Jest ona w pewien sposób niebezpieczna, bo będzie ograniczenie miejsc dla pacjentów. Dodatkowo nie określa ona nadzoru, daje ogólne warunki ku temu. Ostatecznie może wprowadzić wiele chaosu w konsolidacji. Ustawa ta, jak wspominało ministerstwo, ma wspierać w oddłużaniu, ale robi to tylko słownie. W rzeczywistości nie daje żadnych narzędzi, by oddłużanie i wsparcie w tym mogło funkcjonować dla szpitali. Zgodzę się z tym, iż ta reforma budzi niepokój i może dać zbyt daleko idące możliwości, które będą ostatecznie ograniczać świadczenia i w jakiś sposób tworzyć ścieżkę do prywatyzacji szpitali (…). Ta ustawa sama w sobie nie niesie konkretnych zmian, które byłyby namacalnie drogą idącą do poprawy w ochronie zdrowia i dostępności świadczeń. Ona jest tylko po to, żeby położyć ją na stole w Brukseli i pokazać, że coś mamy jako kamień milowy, który jest warunkiem otrzymania środków z Krajowego Planu Odbudowy – stwierdziła poseł PiS.
Wstrzymanie przyjmowania pacjentów onkologicznych w szpitalu w Koninie to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca w żadnym cywilizowanym systemie ochrony zdrowia. Placówka otrzymała środki tylko za pierwszy kwartał, co doprowadziło do dramatycznego ograniczenia świadczeń. Dodatkowo wypowiedź posła Michała Szczerby sugerująca, że chorzy mogą leczyć się gdzie indziej, tylko dolała oliwy do ognia i pokazała brak zrozumienia realiów opieki onkologicznej. W sytuacjach tak poważnych interwencja NFZ i Ministerstwa Zdrowia powinna być natychmiastowa, zwłaszcza jeśli stawką jest ludzkie życie.
– Onkologia i pacjenci onkologiczni to są ludzie, którzy walczą z czasem. Jeżeli jest jakiekolwiek rozpoznanie, które może świadczyć o nowotworze, to kwestia dopełnienia diagnostyki i włączenia leczenia jest kluczowa. Wypowiedź Michała Szczerby była skandaliczna i nie wyobrażam sobie miejsca na takie wypowiedzi. On pewnie nie zna tego środowiska, obszaru i nie wie o tym, że nawet jeśli pacjent pojedzie do Poznania czy Kalisza, to będzie stał w jeszcze dłuższej kolejce, bo to ośrodki zaopatrują pacjentów z danego obszaru. Jeśli taka sytuacja się pojawiła, to NFZ i Ministerstwo Zdrowia powinni zareagować. W pierwszej kolejności powinni zapewnić, że pieniądze popłyną jak najszybciej – akcentowała była minister zdrowia.
Całą rozmowę z Katarzyną Sójką można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



