Europejscy przywódcy wyrażają niezadowolenie z powodu braku zaproszenia W. Zełenskiego do udziału w szczycie Putin-Trump
Część krajów Unii Europejskiej próbuje sabotować spotkanie prezydentów USA i Rosji. Ich przywódcy nie wyobrażają sobie rozmów pokojowych bez udziału Ukrainy i Europy.
Prezydent Donald Trump w trakcie kampanii prezydenckiej zapowiadał szybkie zakończenie wojny na Ukrainie. Mijają miesiące, a porozumienia pomiędzy Moskwą a Kijowem nie ma. W piątek amerykański przywódca na Alasce ma spotkać się z Władimirem Putinem. Na ten moment w rozmowach nie jest przewidziany udział prezydenta Ukrainy.
– Spotkam się z prezydentem Putinem i zobaczymy, co ma na myśli. A jeśli to będzie uczciwe porozumienie, powiem o tym przywódcom Unii Europejskiej, NATO i prezydentowi Zełenskiemu. Myślę, że z szacunku zadzwonię najpierw do niego, a potem do nich. I mogę powiedzieć: „Powodzenia, walczcie dalej”. Albo mogę powiedzieć: „Możemy dojść do porozumienia” – mówił Donald Trump, prezydent USA.
Wołodymyr Zełenski wskazał, że Rosja nie jest zainteresowana zakończeniem wojny. Chce jedynie zyskać na czasie i odciągnąć uwagę od tego, co obecnie dzieje się na froncie.
– Putin jest zdeterminowany, by przedstawić spotkanie z Ameryką jako swoje osobiste zwycięstwo, a następnie postępować dokładnie tak samo, jak dotychczas, wywierając taką samą presję na Ukrainę jak dotychczas. Jak dotąd nic nie wskazuje na to, by Rosjanie otrzymali sygnały o konieczności przygotowania się do sytuacji powojennej. Wręcz przeciwnie, przemieszczają swoje wojska i siły w taki sposób, aby rozpocząć nowe operacje ofensywne. Jeśli ktoś przygotowuje się do pokoju, to nie robi tego – zauważył prezydent Ukrainy.
Szczyt Putin-Trump mocno rozgrzał arenę polityki międzynarodowej. Szefowie 26 państw i rządów Unii Europejskiej z wyjątkiem Węgier wydali wspólne oświadczenie, które ma podkreślić ich podejście Europy do kwestii wojny na Ukrainie.
„Drogi do pokoju na Ukrainie nie da się wyznaczyć bez Ukrainy. Sensowne negocjacje mogą odbywać się jedynie w kontekście zawieszenia broni lub ograniczenia działań wojennych” – czytamy w oświadczeniu przywódców 26 państw UE.
Unijnym politykom sabotaż rozmów zarzuca Budapeszt, który wierzy w sukces spotkania na Alasce.
„Węgry chcą, aby szczyt się powiódł, udzielą wszelkiego niezbędnego wsparcia i zrobią wszystko, aby zapobiec próbom jego zablokowania lub sabotowania” – powiedział Peter Szijjarto, szef węgierskiego MSZ.
Donald Trump nie wyklucza, że stawką pokoju na Ukrainie będą ustępstwa terytorialne po obu stronach. Kijów nie chce o tym słyszeć. Konsekwentnie i twardo stoi przy stanowisku, że nie odda Rosji ani centymetra swojej ziemi.
– Mimo wszystko jednak główne decyzje zapadną moim zdaniem poza Kijowem. Tutaj w grę wchodzi oczywiście Waszyngton, wchodzi Moskwa, wchodzi Pekin. To są ci główni gracze i te uzgodnienia niestety będą musiały zostać zaakceptowane przez stronę ukraińską – wskazał Sebastian Trojak, ekspert ds. bezpieczeństwa.
Na dziś zaplanowane zostało zdalne zebranie europejskich liderów z Donaldem Trumpem. Uczestniczyć w nim będzie również szefowa Komisji Europejskiej – Ursula Von der Leyen; przewodniczący Rady Europejskiej – Antonio Costa; Sekretarz Generalny NATO – Mark Rutte i prezydent Ukrainy – Wołodymyr Zełenski.
TV Trwam News




