Prof. M. Ryba: Andrzej Duda w ogromnej mierze, współpracując z rządem, pozwalał Zjednoczonej Prawicy rządzić w spokoju przez dwie kadencje. Oprócz tego był szczególnie zaangażowany w relacje polsko-amerykańskie i polsko-ukraińskie

Andrzej Duda w jakimś sensie patronował zwycięstwu Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku. W ogromnej mierze, współpracując z rządem, pozwalał Zjednoczonej Prawicy rządzić w spokoju przez dwie kadencje. Oprócz tego był szczególnie zaangażowany w relacje polsko-amerykańskie i polsko-ukraińskie w czasie wojny, która toczy się do dziśmówił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Dobiegła końca druga kadencja prezydenta Andrzeja Dudy. Jako prezydent przez dwie kadencje odegrał istotną rolę zarówno na krajowej scenie politycznej, jak i w relacjach międzynarodowych. Szczególnie widoczna była jego współpraca z rządem Zjednoczonej Prawicy oraz aktywność w kontekście relacji z USA i Ukrainą, zwłaszcza po wybuchu wojny za wschodnią granicą.

Andrzej Duda w jakimś sensie patronował zwycięstwu Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku. W ogromnej mierze współpracując z rządem pozwalał Zjednoczonej Prawicy rządzić w spokoju przez dwie kadencje. Oprócz tego był szczególnie zaangażowany w relacje polsko-amerykańskie i relacje polsko-ukraińskie w czasie wojny, która toczy się do dziś – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Andrzej Duda po objęciu urzędu w 2015 roku zajął się kluczowymi dla Polaków sprawami. Przede wszystkim obniżył wiek emerytalny, który został podwyższony przez rząd Donalda Tuska. Wprowadził także program 500 plus, który od początku był wsparciem dla polskich rodzin. Były to decyzje, które wyraźnie odróżniły nową władzę od poprzedników i pokazały, że polityczne obietnice mogą być realizowane szybko i skutecznie.

Donald Tusk obiecywał, że nie podniesie wieku emerytalnego, po czym go podniósł. On do dnia dzisiejszego jest znany z tego, że to, co mówi dzisiaj, jutro nie ma miejsca. Donalda Tuska i jego ekipę raczej ocenia się z tego, jak mocno są antypisowscy. Dla społeczeństwa szokujące było to, iż po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości obietnica związana z obniżeniem wieku emerytalnego i wprowadzeniem 500 plus została szybko wprowadzona. To było bardzo duże wsparcie dla społeczeństwa. Ten program w ogromnej mierze zlikwidował biedę w Polsce. Politycy, którzy dotrzymują swoich obietnic i to tak odważnych, to była nowość na polskiej scenie politycznej – zauważył politolog.

Prezydentura Andrzeja Dudy to nie tylko ścisła współpraca z rządem, ale także momenty, w których prezentował własne podejście do kluczowych spraw państwowych. Choć wywodził się z obozu Zjednoczonej Prawicy, nie zawsze postępował zgodnie z oczekiwaniami jego liderów. Przykładem mogą być kontrowersje wokół reformy wymiaru sprawiedliwości, która wywołała poważne napięcia, m.in. między prezydentem a ministrem sprawiedliwości, Zbigniewem Ziobrą. Niektóre z tych decyzji do dziś budzą dyskusje.

Wydaje się, że Andrzej Duda starał się realizować także swoją wizję. To nie był człowiek, który byłby mocno ukierunkowany jednoznacznie na prawo. Oczywiście był częścią Prawa i Sprawiedliwości, natomiast wykazywał różnice. Niekiedy można było się z tym zgodzić, a niekiedy nie. Na podsumowanie wszystkich szczegółowych rzeczy pewnie przyjdzie czas i będą powstawać na ten temat książki. Niemniej jednak było parę momentów konfliktowych, szczególnie na linii Zbigniew Ziobro-Andrzej Duda – stwierdził historyk.

Jednym z wyraźnych kierunków prezydentury Andrzeja Dudy była aktywna polityka zagraniczna, w szczególności w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą. Od początku kadencji prezydent stawiał na bliską współpracę z Waszyngtonem, a po wybuchu wojny w Ukrainie mocno zaangażował się we wspieranie Kijowa zarówno politycznie, jak i symbolicznie. Dziś, u schyłku jego urzędowania, te relacje są oceniane z większym dystansem, a w samym otoczeniu prezydenta można wyczuć pewne rozczarowanie postawą ukraińskich władz.

Prezydent Andrzej Duda zostawił sobie przede wszystkim relacje z Ameryką jako kluczowe. Podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa wyglądało to całkiem dobrze. Trochę gorzej było, kiedy rządził Joe Biden, chociaż nie tak bardzo, bo w międzyczasie wybuchła wojna na Ukrainie i Amerykanie spotykali się z prezydentem Andrzejem Dudą. Kierunek amerykański i ukraiński był bardzo mocno podkreślany przez prezydenta. Wydaje mi się, że Andrzej Duda jest dzisiaj nieco rozczarowany Ukrainą, a szczególnie Wołodymyrem Zełenskim, którego tak mocno stawiał na piedestał i wspierał. Nie mówię, czy to był błąd, ale na pewno dziś jest pewne rozczarowanie tym, jak Ukraińcy ustawiają swoją politykę na arenie międzynarodowej – akcentował wykładowca akademicki.

radiomaryja.pl

drukuj