Trudna sytuacja w branży hutniczej. Związkowcy apelują do rządu o pilne spotkanie w sprawie napływu taniej stali zza wschodniej granicy – zwłaszcza Ukrainy
Hutnicy apelują do premiera o pilną reakcję na trudną sytuację w branży. Nie wykluczają protestów na granicy z Ukrainą.
Hutnicy alarmują, że masowy i wciąż rosnący napływ taniej stali zza wschodniej granicy, zwłaszcza z Ukrainy, zagraża krajowej produkcji.
Z tego powodu przedstawiciele branży – zarówno władze hut, jak i związkowcy – wspólnie wystosowali apel do szefa rządu o pilne spotkanie w celu opracowania rozwiązań zapewniających ochronę polskiego rynku przed napływem stali z Ukrainy.
Przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”, Andrzej Karol, wskazał, że od 2023 r. straciliśmy co najmniej 1200 miejsc pracy w sektorze. Polskie huty nie są w stanie konkurować ze stalą importowaną z Ukrainy – mówił związkowiec.
– Z trzech milionów ton praktycznie jedna trzecia trafia na rynek polski, psując oczywiście ten rynek polski, bo nikt nie zagwarantuje takiej ceny materiału wsadowego jak Ukraińcy. Oni nie mają tak zaostrzonych norm – jak my mamy – między innymi środowiskowych i ta cena zupełnie inaczej wygląda. Na rynku oczywiście cena i produkt jest rozchwytywany, bo jest stosunkowo tani, tylko że psuje ten rynek i psuje oczywiście możliwości poszczególnych zakładów. Spadają oczywiście ich obroty, spada ich sprzedaż i to jest rzeczywiście już konkretne zagrożenie – zauważył Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”.
Związkowcy ostrzegają, iż brak stanowczej reakcji ze strony rządu może ostatecznie doprowadzić do protestów na granicy z Ukrainą.
RIRM



