fot. PAP/Marcin Obara

W piątek odbyły się trzy jawne posiedzenia Sądu Najwyższego w sprawie protestów wyborczych – upada narracja Romana Giertycha o rzekomym sfałszowaniu wyborów przez opozycję, Radio Maryja, braci kamratów i wszystkich innych

Nieprawidłowości, do jakich doszło w kilkunastu obwodowych komisjach wyborczych, nie miały wpływu na wynik wyborczy – orzekł w piątek Sąd Najwyższy. Narracja Koalicji Obywatelskiej o rzekomo sfałszowanych wyborach upada. Partia Donalda Tuska pikuje w dół w sondażach, przez co premier gasi emocje społeczne, które sam wzniecał.

 Trzy rozprawy i trzy wyroki Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Pierwsza rozprawa dotyczyła głośnych trzynastu komisji, w których m.in. zamieniono wyniki głosowania. Sąd Najwyższy uznał zasadność protestów wobec działań dwunastu komisji.

 – Z powodu nieprawidłowości w przenoszeniu prawidłowo policzonych głosów do protokołu, poprzez przypisanie głosów jednego kandydata drugiemu kandydatowi, są zasadne, ale stwierdzone naruszenia nie miały wpływu na wynik wyborów – oznajmił Adam Redzik, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

 Druga rozprawa dotyczyła niewydania dwóch kart do głosowania na podstawie zaświadczeń. W trzeciej Sąd Najwyższy rozstrzygnął zarzuty obserwatora z  KOD-u o przypisaniu Karolowi Nawrockiemu ponad 30 głosów na Rafała Trzaskowskiego. Okazało się, że przypisano przez pomyłkę jeden taki glos.

 – Nie stwierdzono nieprawidłowości, które by upoważniały do stwierdzenia, że wybory zostały sfałszowane – mówił prof. Aleksander Stępkowski, sędzia Sądu Najwyższego.

Na każdej z rozpraw wysłannicy Adama Bodnara podważali status Izby. Z kolei przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Sylwester Marciniak, nie przychylił się do wniosku prokuratury.

 – Te sprawy należą do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – zaznaczył Sylwester Marciniak.

Od lat status Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych kwestionują politycy KO. To postanowił wykorzystać poseł Roman Giertych do forsowania narracji o sfałszowanych wyborach przez opozycję. Nastroje jeszcze w czwartek podsycała w TVP w likwidacji była I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf.

 – Czy ono będzie legalne? Według nich będzie, ale według mnie nie, ponieważ jest to Izba, która nie może i nie powinna funkcjonować – podkreśliła Małgorzata Gersdorf.

Wpływowi prawnicy związani z Koalicją Obywatelską wskazali wprost, że Zgromadzenie Narodowe powinno odrzucić uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i nie przyjąć ślubowania z rąk Karola Nawrockiego.

 – To jest podważanie fundamentów państwa prawa i podważanie fundamentów absolutnie takich, które jednoczą nas jako wspólnotę w ramach wspólnego państwa polskiego – akcentował Michał Woś, poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości.

Przed Sądem Najwyższym zgromadzili się zwolennicy i przeciwnicy ponownego przeliczenia głosów z II tury wyborów.

 – Oni nie mogą tego znieść, że my wybraliśmy tak wspaniałego człowieka, który im nie pasuje –  wskazał jeden z zebranych mężczyzn.

 Kwestionowanie wyników wyborów niepokoi obywateli, ale nie dają się też nabrać na narrację Romana Giertycha.

 – Uważam, że trzeba być ciut nisko inteligentnym, aby uważać, że sfałszowane wybory były – mówił mężczyzna.

– Dobrze by było, aby pan Donald Tusk z Romanem Giertychem poczytali sobie Konstytucję RP i prawo, jakie obowiązuje w Polsce – podkreślił jeden z zebranych.

Jeszcze kilka dni temu Donald Tusk wpisywał się w narrację Romana Giertycha, sugerując ponowne przeliczenie wszystkich głosów.  Teraz okazuje się, że historia o sfałszowanych wyborach nie trafiła do Polaków. Najnowsze sondaże pokazują duży spadek poparcia dla KO z 30 do 25 procent, wobec czego premier studzi emocje społeczne, które sam wzniecał.

 – Wydaje się, że mało prawdopodobne jest, aby skala nieprawidłowości wypaczyła sposób zasadniczy wynik wyborów – powiedział Donald Tusk.

Premier ma też nie protestować przeciwko zwołaniu Zgromadzenia Narodowego.

 – Jeśli marszałek Szymon Hołownia zwoła Zgromadzenie Narodowe w celu zaprzysiężenia prezydenta, to nie chciałbym, żeby zakończyło się to awanturą czy bojkotem – podkreślił Donald Tusk.

Wyborcy Karola Nawrockiego zapowiadają swoją obecność i wsparcie podczas jego zaprzysiężenia w Sejmie szóstego sierpnia.

– Jestem z Warszawy, więc nie muszę przyjeżdżać, ale oczywiście będę tu – podkreślił uczestnik protestu.

– Trzeba tam być, po prostu, Trzeba dać wyraz wsparcia dla naszego prezydenta, bo głosowaliśmy na niego jako ci szpetni i moherowi, więc jak powiedziało się „A”, to trzeba powiedzieć „B” – podsumował protestujący.

 TV Trwam News

drukuj