fot. https://x.com/OrdoIuris

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich złożyło w Sejmie pół miliona podpisów pod projektem „Tak dla religii i etyki w szkole”. To odpowiedź na działania rządu zmierzające do wyrugowania religii ze szkół

Pół miliona podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Tak dla religii i etyki w szkole”. Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, które zebrało podpisy, złożyło je w Sejmie. Rząd  Donalda Tuska walczy z religią w szkole na różne sposoby.

– Pół miliona podpisów jest zobowiązujące – podkreślił Piotr Janowicz ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Do Sejmu trafił obywatelski projekt ustawy przywracający status nauczania religii i etyki. Nie tylko ponownie mają być dwie lekcje w tygodniu, ale zmiany w nauczaniu tych przedmiotów mają być wprowadzane ustawą, a nie rozporządzaniem –  mówił mecenas Marek Puzio z Ordo Iuris.

– Dlaczego? Otóż po to, aby żaden minister edukacji, tak jak ma to miejsce dzisiaj, nie mógł w drodze jednoosobowej decyzji zmieniać zasady organizowania nauczania religii w szkołach – tłumaczył mecenas Marek Puzio.

Do projektu dołączono zebrane podpisy.

– 5700 wolontariuszy w ciągu 3 miesięcy, ludzi dobrej woli, którzy zgłosili się i zbierali podpisy – wskazał Piotr Janowicz.

Katechetów w zbieraniu podpisów wsparła oświatowa „Solidarność”, a także wielu samorządowców. Religia i etyka są ważne dla wychowania młodego człowieka – zaznaczył burmistrz Czarnego Dunajca, Marcin Ratułowski.

– Ponieważ te dwa przedmioty kształtują wartości, na podstawie których później ludzie dorośli potrafią rozpoznać, czy coś jest dobrego, czy złego – wyjaśnił Marcin Ratułowski.

Projekt ma poparcie opozycji, czyli Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, a także rządzącego PSL-u, co przyznał Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Myślę, że to jest dobra propozycja, która już padała wcześniej. W naszej szkole dzieciaki muszą czerpać wartości – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kierowane przez lewicową minister Barbarę Nowacką Ministerstwo Edukacji systematycznie ogranicza religię w szkołach. Najpierw tworzono grupy międzyklasowe dla uczniów uczęszczających na religię, potem zmniejszono do jednej w tygodniowo ilość lekcji, nakazano umieszczanie religii na początku lub na końcu zajęć, wreszcie nie wliczano do średniej oceny z religii i etyki. Tymczasem rodzice uczniów chcą, by ta ocena była wliczana  do średniej.

– Dlatego, że jest normalnym przedmiotem jak każdy inny – zauważyła pani Patrycja.

Nieuwzględnianie ocen z religii jest krzywdzące dla dzieci. Ich praca nie jest doceniana.

– Poświęcają swój czas, swoją wiedzę i trzeba je za to wynagrodzić po prostu – podkreśliła pani Maria.

Rodzice alarmują jednak, że dyrekcje szkół nie chcą uwzględniać oceny z lekcji religii do średniej ocen na koniec roku szkolnego. Podpierają się rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji Narodowej z marca ubiegłego roku. Ale w maju tego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że jest ono niezgodne z Konstytucją.

Uczniowie i ich rodzice mają pełne prawo upominać się o wliczenie ocen z religii do średniej – mówił prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Świeczkowski.

– Powinni żądać wykonania tego orzeczenia, a jeżeli nie, to każdemu przysługuje droga sądowa – zaznaczył Bogdan Święczkowski.

W odpowiedzi na orzeczenie TK, Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało komunikat, w którym podtrzymało swoje rozporządzenie.

„Wymienione rozporządzenie zostało ogłoszone w Dzienniku Ustaw RP, zgodnie z zasadami ogłaszania aktów normatywnych i nadal obowiązuje, ponieważ nie ogłoszono w tym dzienniku urzędowym innego aktu normatywnego albo orzeczenia skutkującego utratą jego mocy obowiązującej” – napisano w komunikacie.

Rządzący nie opublikowali wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw czy Monitorze Polskim. Ale to nie oznacza, że decyzja TK nie jest wiążąca – wskazał mec. Marek Puzio z Ordo Iuris.

– Bowiem obalenie domniemania konstytucyjności badanej regulacji, rozporządzenia następuje już w momencie ogłoszenia na sali rozpraw wyroku – wyjaśnił mec. Marek Puzio.

Dyrektorzy szkół znaleźli się w kłopotliwej sytuacji – wskazała przewodnicząca międzyregionalnej sekcji oświaty i wychowania z „Solidarności”, Bożena Brauer.

Nie wiadomo, jak mają postąpić: czy uznać Trybunał Konstytucyjny i to, co postanowił, czy stosować się do tego, co mówi ministerstwo – zwróciła uwagę Bożena Brauer.

Od nowego roku szkolnego pojawi się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna, która w praktyce będzie edukacją seksualną.

 

TV Trwam News

drukuj