fot. X/@kultura_gov_pl/@WroblewskaHann

Atrapa realnego upamiętnienia polskich ofiar niemieckiej okupacji

30-tonowy polny głaz ma upamiętniać w Berlinie polskie ofiary niemieckiej okupacji. To upamiętnienie tymczasowe. Nadal jednak nie powstał Polsko-Niemiecki Dom Pamięci, gdzie opowiadano by Niemcom o zbrodniach ich dziadków dokonanych w okupowanej Polsce. 

 

W centrum Berlina w pobliżu Bundestagu odsłonięto głaz upamiętniający polskie ofiary niemieckiej okupacji. Obiekt powstał 80 lat po zakończeniu II wojny światowej. To wyraźnie spóźniona inicjatywa, podwójnie spóźniona – zauważa politolog, dr Andrzej Skiba.

– Wedle planów odsłonięcie miało być w rocznicę zakończenia II wojny światowej, czyli na 8 maja, a mamy już połowę czerwca. To także jest bardzo symboliczne – wskazał dr Andrzej Skiba.

Głaz jest upamiętnieniem tymczasowym. Ma tu powstać pomnik z prawdziwego zdarzenia, ale nie wiadomo, jaki i kiedy. To jest atrapa realnego upamiętnienia – mówi poseł Marcin Przydacz, były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

Myślę, że wielu Polaków, nie tylko tych żyjących, którzy przeżyli II wojnę światową, ale którzy po prostu mają tę pamięć, raczej czują się obrażeni taką formą upamiętnienia – wskazał poseł PiS, Marcin Przydacz.

Głaz odsłonił Wolfram Weimer, pełnomocnik rządu Niemiec ds. kultury i mediów oraz minister kultury, Hanna Wróblewska, która na uroczystości pojawiła się w trampkach.

W swoim wystąpieniu minister wyraziła nadzieję, że będziemy wspólnie pamiętać o ofiarach i spełniać społeczny obowiązek względem żyjących świadków i przyszłych pokoleń. Spełnieniem obowiązku wobec przyszłych pokoleń jest uzyskanie odszkodowań za zniszczenia, jakich Niemcy dokonali w Polsce w czasie II wojny światowej.

– Wciąż otwarta pozostaje sprawa rozliczeń finansowych. Mówię o tych rozliczeniach nie bez powodu, ponieważ o ile symbole mają znaczenie, to same symbole, jeśli nie idą za nimi faktyczne akty skruchy i zadośćuczynienia, mogą być niewystarczające – podkreślił dr Andrzej Skiba.

Rząd w Berlinie konsekwentnie odmawia nam prawa do rekompensat za straty, co przyznał w maju w Warszawie kanclerz Friedrich Merz.

– Jeśli chodzi o kwestie prawne – w kontekście możliwych reparacji – są zakończone – mówił kanclerz Friedrich Merz.

Do starań o odszkodowania nie kwapi się obecny rząd.

– Nie będziemy przecież o to prosić – zaznaczył premier Donald Tusk.

Politykę Donalda Tuska ws. blokowania starań o odszkodowania w dość karkołomny sposób tłumaczy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

– Niemcy stracili na rzecz Polski 20 proc. terytorium, nam terytorium zabrał Związek Radziecki. To dlaczego PiS nie domaga się reperacji od Związku Radzieckiego? – wskazał minister spraw zagranicznych.

W 2022 roku Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej wyliczył straty w wysokości 6 bilonów 220 miliardów złotych.

Raport PL Broszura (skrócony)

TV Trwam News

drukuj