fot. https://www.facebook.com/rbakiewicz

R. Bąkiewicz złożył zeznania ws. dotyczącej rzekomego pobicia aktywistki przed kościołem Świętego Krzyża w Warszawie

Były przewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Robert Bąkiewicz, zapewnił, że i dziś stanąłby i bronił Kościoła. W Sądzie Rejonowym w Warszawie składał on w poniedziałek zeznania ws. dotyczącej rzekomego pobicia aktywistki przed kościołem Świętego Krzyża w Warszawie.

Lewicowe środowiska, które domagały się zabijania nienarodzonych dzieci protestowały w październiku 2020 roku przed kościołami, zakłócając Eucharystie w świątyniach.

Wówczas przed kościołem na Krakowskim Przedmieściu w stolicy był Robert Bąkiewicz. Stanął on w obronie wiernych, kapłanów i świątyni. Po wydarzeniach jedna z lewicowych aktywistek oskarżyła go o pobicie.

Były przewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości powiedział po trzygodzinnym przesłuchaniu, że sytuacja jest skandaliczna. Liczy, że sprawiedliwość zwycięży.

– Jeśli zostanę skazany w tej sprawie, to nie poddam się wyrokowi, dlatego że sprawiedliwość jest prosta. Sprawiedliwość jest taka, że to bandyci, przestępcy atakowali w październiku 2020 roku kościoły, atakowali wiernych, atakowali kapłanów i my, polscy patrioci, narodowcy, nie mogliśmy się na to zgodzić. My broniliśmy Kościoła, wybroniliśmy wartości, broniliśmy naszych świętości – podkreślił Robert Bąkiewicz.

Za dwa miesiące odbędzie się kolejna rozprawa w tej sprawie. Wówczas ma być przesłuchana kobieta, która czuje się pokrzywdzona.

W 2020 roku środowiska aborcyjne zorganizowały w całej Polsce manifestacje po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas Trybunał opowiedział się po stronie życia. Sędziowie uznali, że tzw. przesłanka eugeniczna jest niezgodna z konstytucją.

RIRM

drukuj