fot. PAP/Paweł Supernak

J. Kaczyński: Karol Nawrocki jako prezydent nie zgodzi się na utratę suwerenności przez Polskę. Jest w stanie zatrzymać tę wielką operację, w której uczestniczy Donald Tusk

Prezydent Polski ma taką władzę, że jest w stanie zatrzymać tę wielką operację, w której uczestniczy Donald Tusk, tzn. operację zmiany kształtu Unii Europejskiej w kierunku państwa. Karol Nawrocki jako prezydent na pewno nie zgodzi się na utratę suwerenności przez Polskę – mówił we wtorkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.

W czasie kampanii wyborczej przeciwnicy obywatelskiego kandydata na prezydenta popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość, Karola Nawrockiego, wielokrotnie wyciągali (i nadal wyciągają) „brudy” z jego życiorysu, by przypiąć mu łatkę kryminalisty. M.in. próbowano przedstawić go jako kogoś, kto wyłudził mieszkanie od nieporadnego starszego człowieka, wypominano mu kibicowską przeszłość, a nawet to, że posiada tatuaże (twierdzono, że są wśród nich rzekomo symbole neonazistowskie).

Ostatnią próbą oczernienia Karola Nawrockiego są insynuacje, jakoby 20 lat temu miał on współpracować z sutenerami w sopockim Grand Hotelu. Najpierw kłamliwy artykuł oparty o relacje „anonimowych źródeł” przedstawił portal Onet. Następnie, w rozmowie z red. Bogdanem Rymanowskim na antenie Polsat News premier Donald Tusk, powtarzając te oskarżenia, powołał się na – jak sam to określił – „postać znaną”, jaką jest Jacek Murański. Szef rządu nie doprecyzował jednak, z czego ów człowiek jest znany. Jacek Murański to [wielokrotnie skazany przestępca, sprawca pobicia, regularnie biorący udział w tzw. freak fightach], gdzie równie ważne co same walki są poprzedzające je konferencje, polegające na obrzucaniu rywala obelgami. W tej kwestii Jacek Murański wybija się nawet na tle innych tzw. patocelebrytów, czego dowodem są jego liczne procesy o pomówienie.

–  Jest to osoba całkowicie niewiarygodna. (…) To jest coś, czego w ogóle nie można traktować poważnie, a mimo wszystko sam premier się w to angażuje. Widocznie uważają, że to jest ostatnia deska ratunku. Wiemy, że to nie działa w tej chwili jakoś bardzo mocno na opinię publiczną, bo już jest przyzwyczajona do tego rodzaju przedsięwzięć, do tego rodzaju działań, przede wszystkim do tego wielkiego oszustwa, które jest stosowane przez naszych politycznych przeciwników, ale oczywiście są tacy, którzy biorą pod uwagę. Przede wszystkim chodzi o ludzi, którzy nie mają dostępu – z własnej woli albo też bez własnej woli – do innych źródeł informacji, takich choćby jak Radio Maryja. Wtedy jest to rzeczywiście bardzo, ale to bardzo szkodliwe – zwrócił uwagę Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS wskazał, że szkalowanie Karola Nawrockiego w mediach to prowokowanie go, by ten złożył pozew w trybie wyborczym. Jak jednak wyjaśniają prawnicy, tacy jak [mec. Michał Skwarzyński] czy [mec. Bartosz Lewandowski], publikacje medialne to nie materiały wyborcze, dlatego sąd w takim przypadku pozbawiłby sprawę tego trybu. Zostałoby to następnie przedstawione jako porażka kandydata popieranego przez PiS.

Próba zniszczenia wizerunku Karola Nawrockiego to wspólne działania polityków (w tym samego premiera), mediów prorządowych i służb, pokazujące, że za rządów Koalicji 15 października została całkowicie zniszczona demokracja i praworządność. Tak szeroko zakrojona operacja wymierzona w obywatelskiego kandydata na prezydenta każe domyślać się, że rządzący obawiają się jego wygranej w drugiej turze wyborów. Zwycięstwo Karola Nawrockiego z pewnością pokrzyżowałoby polityczne plany Donalda Tuska i jego mocodawców.

– Następstwa tego z jego [Donalda Tuska – radiomaryja.pl] punktu widzenia mogą być rzeczywiście bardzo niedobre, chociaż z całą pewnością nie od razu i proces będzie skomplikowany. Po drodze prawdopodobnie muszą się odbyć wybory. Czy dopiero za przeszło dwa lata, czy szybciej – tego w tej chwili nie wiemy, bo w istniejącym układzie politycznym trudno się spodziewać jakiejś zmiany, chociaż oczywiście wszystko jest możliwe (…), ale z całą pewnością on wie, że prezydent Polski ma taką władzę, że jest w stanie zatrzymać tę wielką operację, w której Donald Tusk uczestniczy, jako – można powiedzieć podwykonawca – tzn. operację zmiany kształtu Unii Europejskiej w kierunku (…) państwa. Często mówi się o federalizacji. To nie byłaby nawet federalizacja, tylko centralizacja. Polska po prostu utraciłaby przymiot suwerenności, niepodległości. Nasza niepodległość, uzyskana w 1989 r. (tak naprawdę mniej więcej gdzieś w roku 1990, bo to był jednak pewien proces), okazałaby się znów historycznym incydentem – zwrócił uwagę prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jak zaznaczył gość „Polskiego punktu widzenia”, taki obrót spraw miałby wpływ na życie każdego Polaka i straciliby na nim wszyscy. Przekształcenie Unii Europejskiej w superpaństwo wymaga jednak zmiany dotychczas obowiązujących traktatów, a te musiałby zostać ratyfikowane przez głowy państw członkowskich.

– Karol Nawrocki jako prezydent na pewno nie zgodzi się na utratę suwerenności przez Polskę, a on musi ratyfikować tego rodzaju porozumienia. (…) To jest niesłychanie wręcz ważne, ale ważne jest także wszystko, co wiąże się z polskim rozwojem. Oczywiście w tej chwili oni [rządzący – radiomaryja.pl] krzyczą „CPK, CPK!”. Już nawet nie wiem, czy nie pobiegną tam z łopatami, żeby pokazywać, że coś się zaczęło, ale tak naprawdę to oni ten projekt – można powiedzieć – wysadzili w powietrze, zarówno jeżeli chodzi o tempo, jak i jego koncepcję (bardzo zredukowaną), jak i jego rolę, jeżeli chodzi o komunikację w całej Polsce, dotarcie do różnych miejsc, (…) gdzie było wykluczenie komunikacyjne. Krótko mówiąc, wszystko to będzie podważone – podkreślił Jarosław Kaczyński.

Podważone zostanie także nasze bezpieczeństwo. Zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego oznaczać będzie wdrożenie paktu migracyjnego. Pokazuje to analogiczny [przykład z Rumunii, gdzie zaraz po zwycięstwie prounijnego kandydata rozpoczęto procedury relokacji nielegalnych migrantów]. Oznaczać ono będzie również zatrzymanie rozbudowy polskiej armii i osłabienie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Kandydat Koalicji Obywatelskiej zadeklarował też podpisanie ustawy o tzw. mowie nienawiści, co de facto oznacza daleko idące ograniczenie wolności słowa.

– To jest uderzenie w wielkiej mierze w katolików, w tych, którzy chcą mówić rzeczy, jakie wynikają z ich wiary. Publiczne mówienie tego rodzaju rzeczy – szczególnie w sferze ochrony życia – jest dzisiaj w wielu państwach zachodniej Europy traktowane jak przestępstwo. W tej chwili w Anglii [z tego powodu – radiomaryja.pl] siedzi w więzieniach trzy tysiące ludzi, wszczęto w ciągu roku około 12 tysięcy spraw. To nie są jakieś pojedyncze wypadki, to już jest po prostu rodzaj tyranii. Tak to trzeba określić, bo przecież w tej chwili w Szkocji już nie wolno się modlić w odległości 500 metrów od klinik aborcyjnych – nawet we własnym domu. To jest już dowód jakiejś choroby umysłowej tych, którzy tam rządzą, ale tak to wygląda. Przed tym wszystkim możemy się obronić po pomocy kartki wyborczej i decyzji, żeby pójść na wybory i głosować na Karola Nawrockiego, pójść i głosować ze świadomością, że to jest głosowanie odnoszące się do losu naszej wspólnoty, ale także naszego indywidualnego losu. Nawet ludzie, którzy są niewierzący, ale chcą żyć w wolności, nie chcą żyć w kraju, gdzie ludzie za powiedzenie tego, że z pary mężczyzn nie ma dzieci, idą do więzienia, powinni podjąć tego rodzaju decyzję – podkreślał prezes PiS.

Jeśli chodzi o kwestie ideologiczne, warto nadmienić, że [Rafał Trzaskowski już w wieczór wyborczy 18 maja obiecał, iż zniesie „średniowieczne” prawo aborcyjne]. Oznacza to, że zamierza on podpisać ustawę [umożliwiającą zabijanie dzieci nienarodzonych na żądanie].

Kiedy widzi się, jaka jest stawka nadchodzących wyborów, nietrudno się domyślić, że strona rządowa nadal będzie brutalnie atakować Karola Nawrockiego, co zresztą oznajmił sam premier Donald Tusk, zapowiadając ujawnienie kolejnych „informacji” nt. kandydata popieranego przez PiS. Jak powiedział Jarosław Kaczyński, „już użyto bardzo ciężkiej artylerii, ale niesłychanie mało celnej; pociski są potężne, tylko jeśli wybuchają, to nie tam, gdzie powinny”. Oskarżenia kierowane przez oponentów Karola Nawrockiego często kompromitują ich samych.

Tak było chociażby z próbą zrobienia z prawicowego kandydata narkomana, gdy zauważono, że w niezbyt dyskretny sposób zażył on „coś” podczas debaty z Rafałem Trzaskowskim w TVP. Jak się okazało niedługo później, była to tylko powszechnie dostępna saszetka nikotynowa. Obywatelski kandydat, by uciąć wszelkie spekulacje, poddał się testowi na obecność narkotyków, którego wynik – jak można się było spodziewać – był negatywny i zaproponował to samo Rafałowi Trzaskowskiemu. Kandydat Koalicji Obywatelskiej odmówił, podobnie jak jego współpracownicy. W sposób zrozumiały budzi to podejrzliwość, że mają oni w tej kwestii coś do ukrycia, a to zdecydowanie działa na ich niekorzyść.

Duże prawdopodobieństwo zwycięstwa Karola Nawrockiego w drugiej turze wyborów budzi nadzieję, że dojdzie do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. W kontekście wysokich wyników kandydatów o poglądach prawicowych rodzą się pytania o ewentualną koalicję Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji oraz potencjalnej partii Grzegorza Brauna. Prezes PiS stwierdził, że wszyscy chętni, by uczestniczyć w pozytywnych procesach zapoczątkowanych przez Zjednoczoną Prawicę (a zatrzymanych przez obecnych rządzących) są zaproszeni do koalicji.

– Chcielibyśmy mieć jak najwięcej mandatów i nie rezygnujemy z tego, żeby tych mandatów było wystarczająco dużo, ale zawsze – nawet jeżeli byśmy mieli przeszło 230 mandatów – poszukiwalibyśmy koalicjantów, żeby zmienić konstytucję, która w istocie jest konstytucją państwa postkomunistycznego – podkreślił Jarosław Kaczyński.

Druga tura wyborów, prezydenckich, które mogą odmienić los polskiego państwa, odbędzie się już w tę niedzielę, 1 czerwca.

radiomaryja.pl

drukuj