Zabójstwo w imię ideologii. Dr R. Pietras o morderstwie w Oleśnicy: Jesteśmy w okresie eksperymentu na Polakach
Morderstwo w Oleśnicy to celowa działalność i walka ideologiczna. Tu chodziło o to, żeby był precedens: „może to przejdzie dalej”. Dlaczego jesteśmy w okresie tych eksperymentów na Polakach? W Polsce objął władzę szczególny rodzaj ludzi. Oni po prostu sobie tutaj na nas eksperymentują, od strony kulturowej próbują dołączyć nas do zachodniej Europy. Jednak protestują prawnicy, protestują lekarze, protestuje Kościół. Trzeba przyłączyć się do tej walki. Nie można stać z boku. Każdy, kto stoi z boku i nie zabierze zdania w obronie życia – przyzwala na to, żeby to się w Polsce dokonywało – podkreślił dr Robert Pietras, ginekolog-położnik i seksuolog, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
W [Oleśnicy] zabito dziecko w dziewiątym miesiącu ciąży. Felka dzieliło kilka chwil od przyjścia na świat. Jednak „lekarka” nie pozwoliła mu żyć – wstrzyknęła chłopcu w serce truciznę. Dr Robert Pietras podkreślił, że ta zbrodnia wpisuje się w walkę między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci.
– Nie potrafię tego inaczej nazwać, jak tylko zabójstwem. Art. 152 Kodeksu karnego mówi: kto zabija dziecko, gdy osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem ciężarnej kobiety, podlega karze od 6 do 8 miesięcy. Chyba że – tu już dodaję zdanie od siebie – w ten sposób zaoszczędzi środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, który jest już bankrutem (…). Kardynał Stefan Wyszyński mówił, że nie trzeba być katolikiem, żeby nie zabijać dzieci – jest to proste i oczywiste. Dlaczego jesteśmy więc w okresie tych eksperymentów na Polakach? W Polsce objął władzę szczególny rodzaj ludzi. Oni po prostu sobie tutaj na nas eksperymentują, od strony kulturowej próbują dołączyć nas do zachodniej Europy (…). Sami toną i próbują nas też zatopić, bo „może ten eksperyment się uda”. Jednak protestują prawnicy, protestują lekarze, protestuje Kościół. Trzeba przyłączyć się do tej walki. Nie można stać z boku. Każdy, kto stoi z boku i nie zabierze zdania w obronie życia – przyzwala na to, żeby to się w Polsce dokonywało – wskazał lekarz.
U Felka pod sercem matki zdiagnozowano wrodzoną łamliwość kości, ale – jak zwraca uwagę ginekolog i położnik – nie wiadomo, jaką postać choroba by przyjęła, gdyby chłopcu pozwolono przyjść na świat.
– Oprócz postaci letalnej, śmiertelnej, jest jeszcze postać łagodna oraz postać trzecia i czwarta, z którą ci ludzie funkcjonują. Czasami na ulicy ocieramy się o nich i nawet nie wiemy, że mają tę chorobę. Idą z laską, o kulach, ale myślimy, że to było jakieś urazowe złamanie, a to wrodzona łamliwość kości. Osoby z chorobą o łagodnym przebiegu mogą dożyć 70 i więcej lat. Oczywiście są też skrajne przypadki, kiedy dziecko umiera tuż po porodzie, ale nie wiemy, jak by to wyglądało w przypadku urodzenia Felka. Tym bardziej, że lekarze z innego ośrodka chcieli to dziecko ratować. Co szkodziło tej lekarce, temu szpitalowi, oddać dziecko do kogoś innego, kto mógłby je uratować? Dla mnie to jest celowa działalność i walka ideologiczna. Tu chodziło o to, żeby był precedens: „może to przejdzie dalej”. Dzwoniłem do szpitala w Oleśnicy, sekretarka nie chciała połączyć mnie z dyrektorem placówki. Podała mi adres mailowy. W mailu poprosiłem o wyjaśnienie, na jakiej podstawie prawa to się odbyło. Nie dostałem do dziś odpowiedzi. Szpital mi nie odpowiedział – akcentował specjalista.
– Znamy przecież [Wandeę, kiedy w imię ideologii mordowano ludzi] (…). Takie rzeczy były, są i będą. Teraz przechodzimy eksperyment. Polskę próbuje wciągnąć się w to zło, zabójstwa, które dokonują się na Zachodzie. Wiele lat temu, jak były dyskusje w Senacie na ten temat, mówiłem, że jeżeli się zgodzimy na aborcję, to następnym etapem będzie eutanazja. I teraz właśnie już to idzie. Już teraz zabijane są duże, dziewięciomiesięczne dzieci, później będą roczne, następnie pięcioletnie i tak dalej, aż wreszcie dojdzie też i do dorosłych osób (…). Jeżeli można takie bezbronne dziecko zabić, to w takim razie my się sami niedługo możemy wszyscy pozabijać. No bo co nas chroni przed tym? Zawsze jakieś usprawiedliwienie się znajdzie. Ja bym nie szukał tutaj kruczków prawnych, czy furtek. Morderstwo jest morderstwem, zabójstwo jest zabójstwem – mówił gość Radia Maryja.
„Lekarz”, która zabiła Felka zasłania się zastosowaniem „procedury medycznej”.
– Jeżeli tam do tej pani doktor przyszła matka w ciąży, to przyszły dwie osoby. Przyszło dziewięciomiesięczne dziecko i jego matka. I tutaj żądanie matki nie powinno w żaden sposób upoważnić do wykonania tego, co sobie ta pani życzyła (…). Nie ma takiej procedury medycznej, która zezwala na zabicie człowieka. Leczenie polega na leczeniu, a nie na zabijaniu, eksterminacji człowieka. Jeżeli nie potrafiła się podjąć leczenia, bo nie daje sobie rady, jest za mało wykształcona, to powinna dać szansę innym lekarzom, którzy prosili o tą pacjentkę z dzieckiem. To było dziewięciomiesięczne dziecko! Są kraje na świecie, gdzie wiek dziecka liczy się od momentu poczęcia – rodzi się mając już dziewięć miesięcy. To było dziewięciomiesięczne dziecko zdolne do życia poza organizmem matki. To zabójstwo! Nie mogę tego inaczej nazwać. Trzeba stanąć w prawdzie i powiedzieć: zabito. Teraz liczy się przede wszystkim reakcja nas jako obywateli: czy zgadzamy się na to, żeby w ten sposób pewną grupę obywateli eksterminować w Polsce, czy się nie zgadzamy? – akcentował lekarz.
Rozmówca wskazał, że 18 maja nadarza się okazja, by w tej sprawie zabrać głos.
– Jedynym demokratycznym sposobem walki z tym na pewno nie jest krzyk ani hałas, tylko zabranie głosu, racjonalna dyskusja i kartka wyborcza. Każdy wrzucając tę kartkę powinien zrozumieć, że nie głosuje przeciw komuś, tylko za czymś. Głosujemy za tym, który uzdrowi sytuację w Polsce – powiedział ginekolog i położnik.
Cała rozmowa z dr. Robertem Pietrasem dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



