fot. PAP/Paweł Supernak

Prof. M. Andrzejewski: R. Trzaskowski to kandydat niezainteresowany gospodarką. To decyzje rządu doprowadziły do podwyżek cen regulowanych, co utrzymuje wysokie stopy procentowe

Rafał Trzaskowski to kandydat niezainteresowany sprawami gospodarczymi. Wezwał on Narodowy Bank Polski do obniżenia stóp procentowych, ale wybrał zły adres. W 2024 roku Rafał Trzaskowski powinien zabiegać u premiera Donalda Tuska, aby nie decydował się na podwyżki cen regulowanych. Obniżenie stóp procentowych spowodowałoby uwolnienie inflacji na wyższe poziomy. Budżety domowe Polaków jeszcze bardziej zostałyby wyczyszczone. Należałoby wrócić z cenami energii czy gazu do poziomu z 2023 roku. To spowodowałoby obniżenie inflacji, a w ślad za tym poszłyby stopy procentowe – powiedział prof. Mariusz Andrzejewski, ekonomista, w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Polski rząd chce przekierować 26 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy na cele obronne. Informację przedstawiono jako sukces dokonany. Nie wiadomo jednak, czy Unia Europejska zgodzi się na taki krok ze strony Warszawy. Urzędnicy mają wątpliwości, czy tak wydane środki uda się rozliczyć przed Europejskim Trybunałem Obrachunkowym.

– Sukces byłby wtedy, gdyby nasz rząd pojechał do Brukseli i wrócił stamtąd z dodatkowymi 30 miliardami na obronność. (…) Unia Europejska zaspała i teraz chce decyzje o obronności częściowo pokryć z naszych pieniędzy, które powinniśmy zainwestować w zaplanowane inwestycje. Obronność teraz jest najważniejsza, ale UE nie zachowuje się wobec nas fair. (…) Pomaganie UE w znalezieniu środków na plany zbrojeniowe jest słuszne, ale dlaczego mamy je finansować z naszych środków z KPO? – postawił pytanie prof. Mariusz Andrzejewski.

Unia Europejska zaproponowała także zaciągnięcie 150 mld euro długu na rozwój przemysłu obronnego państw członkowskich. Ekonomista zaznaczył, iż „po dotychczasowych doświadczeniach istnieje obawa, że sytuacja się powtórzy. Przypomnę, że w ramach KPO dostaliśmy tylko 67 mld zł, a do sierpnia 2026 roku mamy w sumie dostać 250 mld zł”.

– To nie robota na 1,5 roku. Obawiam się, że jak obiecane zostaną nam pożyczki na zbrojenie, to nie wiem, czy pieniądze dotrą do Polski. Jeśli tak, to dotrą z opóźnieniem. A wszyscy widzą zagrożenie ze strony Rosji na przestrzeni 2-3 lat. Cała Europa musi się dozbroić. (…) Mam więc obawy co do tego, czy UE wygeneruje dodatkowe pieniądze, czy znowu nie powie, żebyśmy sobie przesunęli więcej pieniędzy z KPO na zbrojenie, (…) zamiast dać nam nowe środki – wskazał gość Telewizji Trwam.

W Polsce spadła sprzedaż detaliczna. W lutym zanotowano obniżkę rok do roku o pół procent, a w porównaniu do stycznia bieżącego roku o 6 procent. Prof. Mariusz Andrzejewski jako główną przyczynę spadku konsumpcji podał fakt, iż „Polacy mają po prostu mniej pieniędzy na wydatki”.

– Podwyżki energii i gazu wynoszące od 20 do 30 procent są druzgocące dla budżetów rodzinnych. Podwyżki VAT-u na żywność o 5 proc. w 2024 roku i odmrożenie cen energii z 412 do 500 zł zbierają żniwo. Fala podwyżek przekłada się jeszcze na inne opłaty regulacyjne. (…) Jeśli popatrzymy na dane dotyczące wzrostu wynagrodzeń, to jest on nieduży – tylko 7,9 procent. Inflacja po lutym ma 4,9 proc., więc wzrost realny to tylko kilka procent wynagrodzeń. (…) Wszystkie ceny regulowane poszły w górę, za co winę ponosi rząd, bo jego decyzje do tego doprowadziły – zauważył wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Rafał Trzaskowski wezwał prezesa Narodowego Banku Polskiego, prof. Adama Glapińskiego, do obniżenia stóp procentowych. Przekonywał, że są one utrzymywane na wysokim poziomie ze względów politycznych.

– To kandydat niezainteresowany sprawami gospodarczymi. W 2024 roku powinien zabiegać u premiera Donalda Tuska, aby rząd Koalicji Obywatelskiej nie decydował się na wzrost VAT-u, energii oraz gazu. Gdyby miał wiedzę ekonomiczną, to wiedziałby, że inflacja, którą Rada Polityki Pieniężnej stłumiła do 2 procent, (…) po takich decyzjach znów ruszyłaby do góry. Niestety, kandydat na prezydenta RP wybrał zły adres – podkreślił ekonomista.

– Ewentualne obniżenie stóp w obecnej sytuacji spowodowałoby uwolnienie inflacji na wyższe poziomy, np. do około 8 procent. Budżety domowe Polaków jeszcze bardziej zostałyby wyczyszczone. (…) Należałoby wrócić z cenami energii i gazu do poziomu z 2023 roku. To spowodowałoby obniżenie inflacji, a w ślad za tym poszłyby stopy procentowe – dodał.

radiomaryja.pl

drukuj