
Dr n. med. A. Kicińska: Każdy lekarz jest powołany do tego, aby dbać o życie i towarzyszyć w cierpieniu
Każdy lekarz jest powołany do tego, aby dbać o życie, towarzyszyć w cierpieniu. Nie jesteśmy bogami, nie jesteśmy w stanie w taki sposób, jakbyśmy chcieli, zapanować nad życiem. Ostatnią kropkę nad i, zarówno przy poczęciu, jak i przy końcu życia, stawia Pan Bóg i muszą to uznać nawet ci, którzy nie są wierzący, są ateistami. Konieczna jest pokora, że nie zawsze się da – nawet najlepszymi, najbardziej naukowo udowodnionymi, najwspanialszymi odkryciami i procedurami – pomóc. Często zostaje cierpienie, któremu musimy towarzyszyć – mówiła we wtorkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam dr n. med. Aleksandra Kicińska – specjalista chorób wewnętrznych, immunologii klinicznej i rozrodu. W programie gościł też jej mąż, dr n. med. Krzysztof Kiciński – specjalista laryngologii. Małżeństwo wspólnie prowadzi wielospecjalistyczną klinikę InVivo w Gdańsku, zajmującą się m.in. leczeniem niepłodności.
25 marca w Kościele w Polsce obchodzimy Dzień Świętości Życia, ustanowiony przez episkopat w 1998 roku. Stanowi on odpowiedź na apel św. Jana Pawła II, wyrażony w jego encyklice „Evangelium Vitae”. Papież Polak wielokrotnie w czasie swojego pontyfikatu zwracał uwagę na prawo człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Pomimo ogromnych postępów w medycynie, możemy zaobserwować, że w świecie Zachodu świętość ludzkiego życia nie jest należycie chroniona. Jak zauważyła dr n. med. Aleksandra Kicińska, ma miejsce tendencja wchodzenia w „strefę komfortu”, zapominając, że życie ludzkie jest w zasadzie codziennym zmaganiem z trudnościami i składaniem ofiary z samego siebie na rzecz innych,
– Każde życie jest wartością i jest warte przeżycia – niekoniecznie takie, które nam pokazują media: piękne, zdrowe i wysportowane ciała. To jest dobre i do tego dążymy, ale często jest tak, że nawet jeśli ktoś może cieszyć się taką sytuacją, to jest tylko pewien fragment jego życia. Trudności – także te zdrowotne – wcześniej czy później przyjdą. Zawsze, może z uśmiechem, bardzo lubię powtarzać to zdanie: „Życie jest chorobą śmiertelną przenoszoną drogą płciową”, więc nie mamy innej możliwości jak to, że jednak na coś zachorujemy i śmierć przyjdzie wcześniej czy później, w związku z tym dobre przygotowanie się do tego momentu jest właściwie głównym celem życia i tym, co powinno nadawać możliwość zmierzenia się z tym, że jeśli tego komfortu nie ma, a może nawet jest cierpienie, może trzeba składać jeszcze większą ofiarę – wydawałoby nam się – niż inni, to tym bardziej trzeba to pobudzać i pokazywać, że to ma sens i to jest ta wartość niezbywalna – podkreślała rozmówczyni TV Trwam.
Powołując się na Ewangelię o miłosiernym Samarytaninie, zaznaczyła, że podobnie powinien postępować każdy lekarz. Troska o ludzkie życie powinna być niezależna od religii czy światopoglądu.
– Każdy lekarz jest powołany do tego, aby dbać o życie, towarzyszyć w cierpieniu. Nie jesteśmy bogami, nie jesteśmy w stanie w taki sposób, jakbyśmy chcieli, zapanować nad życiem. Ostatnią kropkę nad i, zarówno przy poczęciu, jak i przy końcu życia, stawia Pan Bóg i muszą to uznać nawet ci, którzy nie są wierzący, są ateistami. Widzą, że ich wysiłki – bardzo często wysokospecjalistyczne, bardzo mądre, na najwyższym poziomie naukowym – nie przynoszą takich rezultatów, jak byśmy się spodziewali. Lekarz ma dzisiaj bardzo dużo do zrobienia w tej kwestii, żeby ludzie szanowali życie. Mamy dużo możliwości, żeby towarzyszyć w cierpieniu. Mamy nawet obowiązek, aby się dokształcać i znać najnowsze środki, najnowsze metody, które ciągle powinniśmy zgłębiać i proponować naszym pacjentom. Z drugiej strony jest konieczna pokora, że nie zawsze da się – nawet tymi najlepszymi, najbardziej naukowo udowodnionymi, najwspanialszymi odkryciami i procedurami – pomóc. Często zostaje cierpienie, któremu musimy towarzyszyć – mówiła dr n. med. Aleksandra Kicińska.
Na kryzys wartości ludzkiego życia, jaki zauważyć można w obecnej medycynie, zwrócił również uwagę dr n. med. Krzysztof Kiciński.
– Współczesny człowiek – czy pacjent, czy lekarz – kwestionuje w obecnym czasie wartość życia. Rzeczywiście pojawia się wątpliwość, (…) czy każde życie jest wartością. Mam na myśli życie poczęte, nienarodzone, ale także życie u kresu, życie u schyłku, życie z przewlekłą chorobą nowotworową czy z przewlekłą niepełnosprawnością, która przydarza się w wyniku np. wypadku czy sytuacji niespodziewanej. Tam, gdzie tracimy coś, co definiowało życie jako wartościowe, nagle pojawia się pytanie, czy obecne życie dalej ma swoją wartość. Spotykamy się z tym na co dzień, widzimy to także w próbach zmiany prawa, podejścia do pacjenta, ale także widzimy to w oczach i w sercach samych pacjentów. Oni też mają wątpliwość, czy ich życie dalej jest wartością i z tym właśnie równolegle idzie pytanie o sens. (…) Ojciec Święty Jan Paweł II napisał, że sens i wartość [życia – radiomaryja.pl] są niezbywalne, niezaprzeczalne, a jednak współczesność to kwestionuje. (…) Często słyszymy od pacjentów: „Panie doktorze, to nie ma sensu, moje życie nie ma sensu”, ale też słyszymy po drugiej stronie, od kolegów w zespole lekarskim: „Słuchaj, to już nie ma sensu. Ten wysiłek, ten trud nad tym pacjentem, nad tym schorzeniem, nad tą dolegliwością, (…) nie ma sensu”. Potrzeba nam wracać do tych słów, potrzeba jeszcze raz stawać w prawdzie przed wartością życia i tym, co Ojciec Święty nam przypomniał, że jest to niezbywalne, niezaprzeczalne, zawsze ma sens i zawsze jest wartościowe – podkreślał lekarz.
Wielkie znaczenie ma w tej kwestii wiara.
– Towarzyszyć i zrozumieć cierpienie jest o wiele trudniej osobom niewierzącym. Myślę, że wiara (…) w aspekcie medycyny, w aspekcie towarzyszenia cierpieniu jest czymś, co właściwie nie ma żadnego porównania z osobami, które tej wiary nie mają. Myślę, że jest im o wiele trudniej, o wiele ciężej – stwierdziła dr n. med. Aleksandra Kicińska.
Podziękowała ona innym lekarzom, którzy bronią ludzkiego życia w swojej codziennej pracy, w zaciszu swoich gabinetów. Gość „Rozmów niedokończonych” wskazała, że troska o ludzkie życie nie musi oznaczać tylko aktywności pro-life w powszechnym znaczeniu. Równie ważna jest podstawowa opieka zdrowotna, zwłaszcza w obliczu chorób cywilizacyjnych, wynikających w dużej mierze z niewłaściwego stylu życia, czyli de facto lekceważenia jego wartości.
– Ci lekarze przecież z własnego dobrego serca i poczucia wysokiego etosu lekarskiego przeprowadzają rozmowy, prosząc często pacjentów, żeby zmienili styl życia: przestali palić czy porzucili inne nałogi, które mogą przeszkadzać w prowadzonym procesie terapeutycznym takich zwykłych, codziennych – można powiedzieć – schorzeń, jak nadciśnienie, cukrzyca czy choroby serca – zwróciła uwagę dr n. med. Aleksandra Kicińska.
[AUDIO] Audycja dla Małżonków i Rodziców: Świętość życia od poczęcia do naturalnej śmierci w posłudze lekarza https://t.co/hDlbvSqw0t
— Radio Maryja (@RadioMaryja) March 26, 2025
radiomaryja.pl


