fot. PAP/Leszek Szymański

D. Obajtek: To jest już tradycja, że za cokolwiek bierze się ten największy z patriotów niemieckich, jakim jest Donald Tusk, nie może się udać

Wszyscy widzimy, że państwo nie zdało tego egzaminu. Proszę porozmawiać z tymi ludźmi. Ci ludzie są zostawieni sami sobie. Ci ludzie mają wielkie problemy zwłaszcza teraz, w tym okresie zimowym, ale oczywiście to jest wszystko przykrywane i ukrywane przez takie media jak TVN. W Onecie szuka się tematów zastępczych, bo na ten jest całkowite embargo. Nie wiem, czy jakiś jeden czy drugi redaktor śledczy łaskawie wybrał się w miejsce katastrofy i rozmawiał z ludźmi, bo w mediach cały czas mamy taki przekaz, że tam jest super i państwo pomogło. A prawda jest zupełnie inna. Tam wcale nie jest super. Wcale do końca państwo nie pomogło, państwo zawiodło i robiono tylko obrazek, by się pokazać. Ale przecież to jest już tradycja, że za cokolwiek bierze się ten największy z patriotów niemieckich, jakim jest Donald Tusk, że w cokolwiek się angażuje w Polsce, to nie ma się to prawa udać – powiedział Daniel Obajtek, europoseł, były prezes Orlenu, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam, odnosząc się do obecnej sytuacji ludzi, których dotknęła powódź.

Gość programu „Rozmowy niedokończone” został zapytany o kontrowersyjną kwestię, jaką podjął obecny prezes Orlenu dotyczącą przekazania „złotówki” z każdej kawy zakupionej na stacjach Orlen na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Dla mnie to jest skandal! Po pierwsze, wszyscy widzimy jaką sytuację ekonomiczną ma Orlen, który dziś szoruje po dnie. Jest firmą, która zaczyna być firmą zaściankową i cały tak naprawdę nasz dorobek, potężny rozwój firmy i rekordowe zyski za naszych czasów obecna władza obróciła praktycznie w popiół. Ta firma stała się niewydolna i zaściankowa. Zrezygnowano nawet z globalnego sportu, by budować jej markę. Proszę zobaczyć, w momencie kiedy firma ma złą sytuację ekonomiczną, nagle z każdej kawy daje się „złotówkę” na jedną fundację. Na tej kawie zarabia się może trzy czy cztery złote. Teraz oddaje się 25 proc. zysku z kawy. Przecież to jest swoisty skandal! My, oczywiście jako Orlen, przekazywaliśmy gro środków do naszej fundacji i to ona generalnie te środki dysponowała. Nam nie był potrzebny pośrednik w pomocy społeczeństwu, ludziom, ponieważ uważaliśmy, że ci pośrednicy przejadają w jakiś sposób część tych pieniędzy i wtedy nie każda złotówka idzie na pomoc. Pamiętam, że  zreformowaliśmy fundację i była prosta sprawa. Chcąc pomóc ludziom chorym czy też osobom poszkodowanym w różnych wypadkach losowych typu np. pożary, nie robiliśmy tego przez inne fundacje, które z każdej „złotówki” brały 20, 30 groszy, choćby na administrację, ale dawaliśmy pieniądze na konkretny cel –  na budowę hospicjum, na budowę domów dziecka, na odnowę zabytków (…), czyli ta złotówka z Orlenu czy też z fundacji całkowicie była inwestowana w zadania społeczne. Teraz nagle oddaje się kilkadziesiąt milionów fundacji, która uważa, że jest poza prawem, która nie pokazuje żadnego rozliczenia, która robi ze środkami, co chce. My nie wiemy, ile z tych pieniędzy idzie na utrzymanie tej fundacji, ile idzie dla pana Owsiaka, jaką ma wypłatę pan Owsiak? Nie wiemy, na co pan Owsiak częściowo te pieniądze przeznacza. Czy nie lepiej byłoby faktycznie bezpośrednio dać te pieniądze instytucjom czy osobom, które są w potrzebie? – wskazał Daniel Obajtek.

Europoseł odniósł się również do sytuacji, kiedy Polska walczyła z powodzią, rząd w świetle kamer zaproponował pomoc powodzianom przez fundację Jerzego Owsiaka.

Nie jest to nic innego, jak słabość państwa i po prostu drugim obiegiem finansowym, bo część z tych pieniędzy po prostu po drodze się traci. Ta cała administracja, nawet ludzie zatrudnieni w fundacji pana Owsiaka, przejadają te pieniądze, więc to jest zupełnie bez sensu. Przecież państwo ma wszelkie mechanizmy, by tym ludziom pomóc i nie potrzebuje wcale różnych form pośrednich – zaznaczył.

Gość „Rozmów niedokończonych” odniósł się również do działań rządu w sprawie pomocy powodzianom, zwłaszcza decyzji podejmowanych przez specjalnego pełnomocnika powołanego do tego zadania.

– Wszyscy widzimy, że państwo nie zdało tego egzaminu. Proszę porozmawiać z tymi ludźmi. Ci ludzie są zostawieni sami sobie. Ci ludzie mają wielkie problemy zwłaszcza teraz, w okresie zimowym, ale oczywiście to jest wszystko przykrywane i ukrywane przez takie media jak TVN. W Onecie szuka się tematów zastępczych, bo na ten jest całkowite embargo. Nie wiem, czy jakiś jeden czy drugi redaktor śledczy łaskawie wybrał się w miejsce katastrofy i rozmawiał z ludźmi, bo w mediach cały czas mamy taki przekaz, że tam jest super i państwo pomogło. A prawda jest zupełnie inna. Tam wcale nie jest super. Wcale do końca państwo nie pomogło, państwo zawiodło i robiono tylko obrazek, by się pokazać. Ale przecież to już jest tradycja, że za cokolwiek bierze się ten największy z patriotów niemieckich, jakim jest Donald Tusk, że w cokolwiek się angażuje w Polsce, to nie ma się to prawa udać – zaznaczył.

radiomaryja.pl

drukuj