fot. PAP/Rafał Guz

Stanowisko rządu ws. szkodliwej dla polskich rolników umowy UE-Mercosur

Rząd, co od dawna postulowali rolnicy, zajął wreszcie stanowisko w sprawie unijnej umowy z krajami Ameryki Południowej. Jej konsekwencje mogą doprowadzić do upadku gospodarstw i wywołać kolejne rolnicze protesty. Premier przerzuca odpowiedzialność za problem na polityków PSL.

Umowa z krajami Mercosur od lat czeka na podpis – mówi unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski.

– Przez 5 lat mojego mandatu nie została podpisana i przez 5 dni mojego mandatu, które pozostały też nie zostanie podpisana – oznajmił.

Pytanie jednak, co dalej. Skład Komisji Europejskiej zmieni się na dniach. Bruksela może ją sfinalizować jeszcze w tym roku. Budzi to wiele emocji. Protestują rolnicy zarówno z Polski, jak i Europy. Już teraz kraje Mercosur – Argentyna, ale przede wszystkim Brazylia – eksportują swoje produkty rolne do Unii, i to w dużej ilości. Umowa handlowa, która jest na stole – zwiększy ten eksport o ok. 2 mld. Obecnie przy tak dużej destabilizacji i wrażliwości rynku to realne zagrożenie dla unijnych gospodarzy, którzy obawiają się, że z czasem ich gospodarstwa upadną.

– Nasze produkty w tej sytuacji cenowej, jaka jest w tej chwili Europie nie będą miały szans konkurować – zaznaczył prezes Śląskiej Izby Rolniczej, Roman Włodarz.

Nie będą miały szans, bo producenci z Ameryki Łacińskiej nie muszą spełniać wyśrubowanych unijnych standardów. „Jakość żywności to atut, jaki posiada Polska” – podkreślił wiceminister rolnictwa, Stefan Krajewski.

– Chcemy, żeby ta żywność była bezpieczna, żeby spełniała wszelkie normy europejskie – mówił polityk.

Resort rolnictwa od dawna mówił, że umowa z krajami Mercosur nie powinna być podpisana. Długo nie było jasnego stanowiska rządu. Domagali się tego rolnicy. Nad kształtem stanowiska – obok ministerstwa rolnictwa – miał pracować resort rozwoju i technologii.

– Nie zaakceptujemy w tym kształcie porozumienia z państwami Ameryki Południowej, czyli umowy o wolnym handlu z grupą Mercosour – wskazał premier Donald Tusk.

Premier ogłosił to dziś na posiedzeniu rządu. Po jego zakończeniu nie spotkał się z mediami. Polskie stanowisko prezentowali politycy PSL. Wydaje się, że na nich szef rządu przerzuca ciężar zablokowania umowy. Sprzeciw samej Polski może jednak nie wystarczyć.

– Teraz trwają działania dyplomatyczne, żeby zbudować mniejszość, która zablokuje tego typu rozwiązania, bo jest możliwość zbudowania takiej mniejszości, choć nie będzie to łatwe. Zrobimy wszystko, by tak się stało – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.

Budowanie takiej koalicji państw ma pokrzyżować plany KE. Unijni urzędnicy, by uniknąć wymogu jednomyślności państw członkowskich, mogą podzielić umowę na dwie części. Sojusznikiem Polski jest Francja. W porozumieniu z krajami Mercosur szansę widzą za to Niemcy. Za żywność chcą przehandlować swoje samochody.

– To jest priorytet polityki niemieckiej – eksport i ekspansja wyrobów niemieckich na cały świat, w związku z tym interesy niemieckie są inaczej definiowane niż interesy polskie – podkreślił politolog dr Aleksander Kozicki.

Wśród zwolenników umowy handlowej są również Hiszpania, Chorwacja, Czechy i Włochy.

TV Trwam News

drukuj