Dr J. Hajdasz po 20 latach obecności Polski w UE: Unia odrzuca logiczne i zdroworozsądkowe rozwiązania, z uporem maniaka upierając się przy czymś, co nie wytrzyma próby czasu, a tylko utrudni nam wszystkim życie
Jaki jest więc bilans naszej obecności w Unii, w którym miejscu historii się znaleźliśmy? Proszę wybaczyć, ale cisną się na usta dosadne słowa, bo z dzisiejszej perspektywy widać oszustwa i manipulacje na skalę wręcz globalną (…). Unia odrzuca logiczne i zdroworozsądkowe rozwiązania, z uporem maniaka upierając się przy czymś, co nie wytrzyma próby czasu, a tylko utrudni nam wszystkim życie. I co najtrudniejsze do zaakceptowania – mamy o tym nie wiedzieć, mamy tego nie dostrzegać, a temu zasłanianiu i przekręcaniu rzeczywistości służy już coraz bardziej rozbudowana, nowoczesna i imponująca machina najróżniejszych mediów, od których nie sposób uwolnić się w naszych czasach – powiedziała w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Obchodzimy dziś (1 maja) Święto Pracy. Jak zwróciła uwagę felietonistka, jest to swoista pamiątka po czasach PRL-u.
– 1 maja to dzień kojarzący się każdemu, kto urodził się i dorastał przed 1989 rokiem, z pochodem pierwszomajowym, tym obowiązkowym dla wszystkich udawanym świętowaniem radości ze sprawowanej władzy przez rzekomo klasy niższe – przez robotników i chłopów. Lata mijają, a wdrukowane w umysły stereotypowe klisze z tysiącami czerwonych flag na pochodach przypominają się mimowolnie. Sztucznie wykreowany świat, fałszywe obrazy i ludzie zmuszeni do zachowania, którego świadomie nie akceptowali, szczególnie jeśli nie byli nadzorcami, kierownikami jakichś jednostek w swoich miejscach pracy. Niektórzy naiwnie myśleli, że to nic nie znaczy, ot pójdziemy na pochód i pobędziemy na świeżym powietrzu, coś obejrzymy, może się uda kupić lody, a oni, czyli ta prawdziwa władza, odczepią się od nas, tzn. dadzą nam spokój (…). Lepiej, żeby nikt nie wiedział, że nam na tym nie zależy, bo może się okazać, że z niewiadomych powodów stracimy i te malutkie udogodnienie w naszym najbardziej zwyczajnym życiu. Wróg nie śpi, partia ma wszędzie swoich ludzi i jest ostatnim miejscem, z którym zwykły człowiek chciałby zadzierać – przypomniała dr Jolanta Hajdasz.
Dodała, że były to dawne czasy, ale jakby na nowo aktualne.
– Pochodów majowych oczywiście nie ma, ale flagi na budynkach wiszą pierwszego maja tak, jak wtedy. Dziś tego dnia świętujemy wejście Polski do Unii Europejskiej. W tym roku jest to dość znacząca rocznica, bo mija 20 lat od naszego wstąpienia do tej Unii. Świętujemy – zaznaczyła.
Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła uwagę, że ciężko jest jej podsumować akces publicznie, gdy coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, że ludzie i partie sprawujące obecnie władzę w naszym kraju oraz w Unii co innego mówią, a co innego robią.
– Znamy ten stan bardzo dobrze z lat minionego ustroju, ale ci urodzeni już w wolnej Polsce nie wiedzą o czym mówię, biorą za dobrą monetę wszystkie deklaracje polityków, szczególnie jeśli sprawiają wrażenie szczerych i otwartych i mówią do nich kolokwialnym, potocznym językiem, tak bezpośrednio, zwrotami typu „wiecie”, „rozumiecie”, i gdy zamiast rzeczowych argumentów używają dowcipów i kalek językowych. O przeciwniku politycznym mówią: „Wyprowadzimy gościa w kajdankach”, a o tymczasowo aresztowanym mają do powiedzenia górnolotne cytaty o równości wobec prawa nas wszystkich, bo „niech prawo zawsze znaczy prawo, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”. To chyba dobrze – myślą sobie ci młodsi – co jest złego w tym, że chcą rozliczyć nieuczciwość i karać za winy? Nie przyjdzie im do głowy, że można oszukiwać, manipulować i kłamać na wielką skalę, że można cynicznie przedstawiać piramidalne bzdury jako rozwiązania najlepsze z możliwych, że można działać w interesie tylko sobie znanym, ukrywanym przed innymi, po to, by jak najdłużej siedzieli cicho i nie przeszkadzali. Myślę, że żyjemy w takim właśnie świecie; świecie, w który przedstawia się nam jako jedyny możliwy sposób na funkcjonowanie naszego państwa i nas jako obywateli – wskazała dr Jolanta Hajdasz.
Wyjaśniła, że jest to świat Unii Europejskiej, który nie wiadomo, przez kogo jest stworzony.
– Nawet na to najprostsze pytanie odpowiedź nie jest prosta, a co dopiero wtedy, gdy pytamy o cele i korzyści, mimo 20 lat, jakie spędziliśmy w Unii, podobno na równych zasadach z innymi państwami. Jednak tego nie potwierdzą chyba nawet najbardziej zagorzali zwolennicy wejścia Polski do tej baśniowej – jak nam mówiono – strefy państw bogatych i bezpiecznych. Jaki jest więc bilans naszej obecności w Unii, w którym miejscu historii się znaleźliśmy? Proszę wybaczyć, ale cisną się na usta dosadne słowa, bo z dzisiejszej perspektywy widać oszustwa i manipulacje na skalę wręcz globalną (…). Unia odrzuca logiczne i zdroworozsądkowe rozwiązania, z uporem maniaka upierając się przy czymś, co nie wytrzyma próby czasu, a tylko utrudni nam wszystkim życie. I co najtrudniejsze do zaakceptowania – mamy o tym nie wiedzieć, mamy tego nie dostrzegać, a temu zasłanianiu i przekręcaniu rzeczywistości służy już coraz bardziej rozbudowana, nowoczesna i imponująca machina najróżniejszych mediów, od których nie sposób uwolnić się w naszych czasach – oceniła felietonistka.
Zauważyła, że podsumowanie dwudziestu lat obecności naszego kraju w Unii Europejskiej jest niestety gorzkie i przykre.
– Płacimy do Unii oficjalne składki (ok. 30 miliardów złotych rocznie), które – choć wysokie – byłyby do udźwignięcia, ale to tylko niewielka część naszych obciążeń. Co najmniej drugie tyle naszych opłat to kary za sztucznie wytwarzane przez Unię problemy, chociażby za emisję CO2 czy tzw. opłaty klimatyczne. Nazwa potoczna, ale w konsekwencji kryje się za nimi wzrost kosztów energii i kosztów ogrzewania. To smutne, ale gdy szuka się danych ekonomicznych potwierdzających korzyści płynące z obecności w Unii, to prostych zestawień wcale nie ma. Ten zwykły bilans nie powinien istnieć, bo nie można wyliczyć, czy nam się to zwyczajnie opłaca. Chodzi nie tylko o kwoty, które niby Unia nam daje, a my je – według ich planów – wydajemy, ale chodzi o bilans, który uwzględni interes polskich firm i obywateli, uwzględni oddanie handlu żywnością w ręce zagranicznych koncernów i dramatyczne problemy polskich rolników, którzy po tłumionych – także brutalnie – protestach, czekają dziś na decyzje z Brukseli, a nie rządu swojego kraju. Równie wielkim problemem są kwestie wolności słowa, wolności i niezależności mediów, i coraz bardziej bezwzględnie narzucanych norm światopoglądowych. Eliminowanie tradycyjnych i katolickich wartości z edukacji, wprowadzenie wulgaryzmów i treści obscenicznych do kultury i języka, przymus w akceptacji wyjątkowo kontrowersyjnych publicznych zachowań, jakimi stały się „parady równości” czy „parady miłości”. Do tego coraz bardziej powszechna kontrola wszystkiego i wszystkich. Cyfrowa technologia coraz bardziej służy dziś kontrolerom, a nie nam, zwykłym obywatelom – zwróciła uwagę dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Dodała, że dalsze perspektywy również nie napawają optymizmem.
– Coraz głośniej lansowana jest konieczność przyjęcia wspólnej waluty euro, które stało się gwoździem do trumny dla wielu małych i słabych gospodarczo państw Europy. Kary za używanie tzw. języka nienawiści, co zamyka usta dziennikarzom takim, jak ja, którzy chcą pokazywać mechanizm manipulowania i oszukiwania społeczeństw w naszych czasach. Mam dziś obawę, że za rok tego felietonu nawet w Radiu Maryja nie będę mogła odczytać, bo już w czerwcu w naszym kraju ma wejść w życie Kodeks karny, który będzie karał za tego typu słowa, jeśli tylko jakiś sędzia uzna to za dyskryminację i niezgodność z unijnymi standardami wolności – podsumowała.
Cały felieton dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



