Trwa polityczny spór ws. oprogramowania Pegasus
Tuż przed wyborami samorządowymi Prokurator Generalny, Adam Bodnar, wysyła pisma do osób, które miały być nielegalnie inwigilowane za pomocą Pegasusa. Ze strony rządzących padają oskarżenia wobec Prawa i Sprawiedliwości, choć na inwigilację zgodę wydawały sądy. Według ekspertów rząd prowadzi działania polityczne podyktowane wyborami.
Rząd Donalda Tuska oskarża swoich poprzedników o nadużywanie systemu Pegasus. Koalicjanci przekonują, że PiS inwigilowało polityków wszystkich opcji. Po wyborach rządzący powołali specjalną komisję śledczą.
– Komisja ustali krąg osób odpowiedzialnych, pokrzywdzonych i atakowanych systemem Pegasus – mówi poseł Magdalena Sroka z PSL, przewodnicząca komisji śledczej ds. Pegasusa.
Sprawą Pegasusa zajął się także jeden z wydziałów Prokuratury Krajowej. W piątek Prokurator Generalny, minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, potwierdził, że pierwsze trzydzieści osób otrzyma zawiadomienia o nielegalnej inwigilacji.
– Osoby, które są na tej liście, będą powiadomione o tym, że mają status świadka w postępowaniu – informuje minister Adam Bodnar.
W najbliższym czasie podobne pisma otrzyma około stu osób. Dokument trafił do posła Jacka Karnowskiego z Platformy Obywatelskiej, byłego prezydenta Sopotu.
– To zawiadomienie o tym, że jestem osobą pokrzywdzoną – mówi poseł Jacek Karnowski.
Pismo przedstawiane przez Jacka Karnowskiego nie jest pismem, jakie wysyła Adam Bodnar. Osoby, które otrzymają właściwe zawiadomienia, sami zadecydują, czy je upublicznić i czy będą chciały uczestniczyć w postępowaniu prokuratorskim – wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości, Arkadiusz Myrcha.
– Będzie im przysługiwał status osoby pokrzywdzonej w toczących się postepowaniach karnych, więc będą mogły aktywnie uczestniczyć w procesie jako normalna strona postępowania – zaznacza wiceminister Arkadiusz Myrcha.
Adam Bodnar zapowiada, że rzekomo poszkodowane osoby będą mogły starać się o odszkodowanie od państwa. Polityk zapowiada, że w przyszłym tygodniu przedstawi w Sejmie raport, który pokaże kompleksowe dane dotyczące użycia Pegasusa. Prokuratura prowadzi śledztwo, choć sam Adam Bodnar przyznaje, że inwigilacja Pegasusem była prowadzona za zgodą sądu. Nie przeszkadza mu to jednak podważać decyzji sędziów.
– Zgoda sądu była. Natomiast zgoda mogła być wyłudzona, (…) czyli mogły być np. przedstawione jakieś podejrzenia popełnienia przestępstwa, które nie miały w żaden sposób pokrycia w rzeczywistości – przekonuje minister Adam Bodnar.
Według prawnika, Piotra Gaglika, Prokurator Generalny prowadzi polityczne działania. Nie można pochopnie rzucać oskarżeń wobec decyzji prokuratorów i sędziów.
– Czy należy uważać, że dany prokurator „wyłudził” od sędziego zgodę na podsłuch? To jest bardzo poważne oskarżenie – podkreśla Piotr Gaglik.
Prawnik zaznacza, że bardzo trudne byłoby udowodnienie nadużycia podsłuchu. Ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak, widzi w działaniach koalicji rządzącej próbę zbicia kapitału politycznego przed niedzielnymi wyborami samorządowymi.
– Jestem zdumiony faktem, że informuje się osoby o działaniach operacyjnych, działaniach objętych klauzulą poufne. (…) Z całą pewnością sprawa Pegasusa jest nagłaśniana, aby zdyskredytować rząd Prawa i Sprawiedliwości – wskazuje Sebastian Trojak.
Na najbliższym posiedzeniu komisji dotyczącej użycia Pegasusa ponownie będzie zeznawał były wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś, który wydał zgodę na zakup oprogramowania ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Posiedzenie będzie tajne.
TV Trwam News



