fot. PAP/Albert Zawada

D. Tarczyński o aferze korupcyjnej w PE: Trzeba to bagno osuszyć

Nie odpuszczę wyjaśnienia tej afery. Będę dopytywał, kto pisał rezolucje, kto pisał poprawki przeciwko Polsce, czy brał za to pieniądze, od kogo brał pieniądze. Wszystko to Polacy muszą usłyszeć, aby zrozumieć, jakie mechanizmy działają w tej tzw. świątyni demokracji, która teraz jest po prostu gniazdem korupcji, i trzeba to bagno osuszyć – mówił Dominik Tarczyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, komentując w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja aferę korupcyjną w Parlamencie Europejskim, nad którą od niedawna próbuje się przejść do porządku dziennego.

W Parlamencie Europejskim próbuje się zamiatać pod dywan aferę korupcyjną z grudnia ubiegłego roku. Chodzi o głośną sprawę Evy Kaili, byłej wiceprzewodniczącej PE.

– Eva Kaili została oskarżona po tym, jak znaleziono przy niej 600 tys. euro, następnie tego samego wieczora w grudniu aresztowano jej ojca z walizką pełną pieniędzy, kiedy uciekał z hotelu w Brukseli, w którym był zameldowany. A uciekał dlatego, że kiedy policja weszła do mieszkania Kaili, ta zadzwoniła do swojego ojca, a następnie napisała SMS, aby z tymi pieniędzmi uciekał. (…) Dowody są bezsporne – przypomniał Dominik Tarczyński.

Eva Kaili została wypuszczona z aresztu, zamiast tego miała odbywać areszt domowy z dozorem elektronicznym. Obecnie jednak złapana na gorącym uczynku, oskarżona o korupcję polityk może opuszczać areszt domowy, a nawet wrócić do Parlamentu Europejskiego.

– A więc (…) może wrócić do tworzenia prawa europejskiego. Może zgłaszać poprawki jakiejkolwiek treści chce, może zgłaszać wnioski – np. wniosek o kolejną rezolucję przeciwko Polsce – zaznaczył europoseł.

Przypomniał, że Eva Kaili była pierwszą polityk, która złożyła w PE wniosek o motywowaną politycznie rezolucję przeciwko Polsce.

Pieniądze, z którymi przyłapano eurodeputowaną, to łapówki od Kataru i Maroka, a więc państw pozaunijnych. Miały one zapewnić korzystne dla tych krajów rozwiązania prawne forsowane przez oskarżonych o korupcję polityków, takich jak Eva Kaili, Marc Tarabella czy Andrea Cozzolino.

– Ale o wiele bardziej niebezpieczne są relacje Evy Kaili (…) z Ivanem Savvidisem, czyli byłym posłem do rosyjskiej Dumy, Rosjaninem, przyjacielem Putina. To jest realne zagrożenie. Skąd relacja Kaili z Savvidisem? Ano stąd, że Savvidis posiada grecki paszport. Kaili jest Greczynką, która pracowała jako prezenterka w telewizji. Savvidis był bardzo zainteresowany mediami, wykupił bardzo dużo sieci mediowych w Grecji, wykupił kluby sportowe. Jest multimiliarderem, tak jak wielu przyjaciół Putina. Jest człowiekiem odznaczonym przez Putina, jest człowiekiem, do którego Putin odręcznie w 2014 r. pisał podziękowania za to, że Savvidis wspiera separatystów na Ukrainie. Właśnie z tym Savvidisem Kaili wielokrotnie była fotografowana w różnych sytuacjach, w różnych okresach rozwoju jej kariery. Był człowiekiem, który stworzył politycznie Kaili – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Wszystkie te niepokojące powiązania nasuwają jednoznaczne skojarzenia ze strukturami mafijnymi. Zresztą szef korupcyjnej siatki, były europoseł Pier Antonio Panzeri, poszedł na współpracę z belgijską prokuraturą, wykorzystując przepisy dotyczące świadków koronnych przygotowane z myślą o bossach mafii.

Wywiad amerykański donosi, że Rosja przekazała 300 mln dolarów na „lobbing” (czyli de facto łapówki) w Parlamencie Europejskim. Łapówki przyjmowane przez Evę Kaili i innych polityków to zaledwie ułamek tej kwoty, tak więc sprawa kremlowskiego wpływu na prawodawstwo unijne pozostaje wciąż niezbadana.

– Dlatego nie możemy odpuścić tej afery. Ja nie odpuszczę wyjaśnienia tej afery. Będę dopytywał, kto pisał rezolucje, kto pisał poprawki przeciwko Polsce, czy brał za to pieniądze, od kogo brał pieniądze. Wszystko to Polacy muszą usłyszeć, aby zrozumieć, jakie mechanizmy działają w tej tzw. świątyni demokracji, która teraz jest po prostu gniazdem korupcji, i trzeba to bagno osuszyć. Nad tym będę pracował – zapewniał eurodeputowany.

Jest możliwe, że afera ma też polskie wątki.

– Włoskie i hiszpańskie media na początku pisały, że mamy do czynienia z 60 posłami, którzy mogą być zaangażowani w tę aferę pośrednio lub bezpośrednio. Następnie pisało się już o 100 osobach (…), to statystycznie trudno jest uwierzyć, że nikogo z Polski nie ma. (…) Do tej pory media takich informacji nie podały, ale uważam, że naszym obowiązkiem jest zadbać o to, aby ta afera nie była zamieciona pod dywan, aby przypominać szczegóły, pokazywać powiązania i domagać się ujawnienia informacji. Presja ma sens i wierzę, że przyniesie efekty – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

Całość rozmowy z europosłem Dominikiem Tarczyńskim jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj