Ujawniono dane liczbowe dotyczące ukraińskiego zboża w Polsce. To ponad trzy mln ton
Unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski, pokazał dane, które wskazują, że z w ciągu roku w Polsce zostało ponad trzy mln ton zboża z Ukrainy. Choć Komisja Europejska zgodziła się na zakaz importu niektórych produktów, to rząd dalej zabiega o wyższe rekompensaty.
Polscy rolnicy to grupa, która najmocniej ucierpiała na napływie zboża z Ukrainy. Skalę problemu pokazują liczby, które opublikował na swoim profilu na Twitterze unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski. Przez ostatni rok z Ukrainy do Polski wjechało prawie 2,4 mln ton kukurydzy, z czego 1,8 mln ton zostało w kraju. Pszenicy wjechało ponad 870 tys. ton, zostało 800 tys. ton. Podobnie z rzepakiem – wjechało ponad 777 tys. ton, a 728 tys. ton zostało w kraju. Łącznie Ukraina odprawiła do Polski ponad 4,107 mln ton ziarna. W Polsce z tego, jako import, zostały ponad trzy miliony ton.
Od 1.04. 2022 do 31.03. 2023 z Ukrainy do Polski wjechało ton ziarna (w nawiasie ile zostało w Polsce):
kukurydza – 2,391,617 (1,806,630), pszenica – 874,186 (808,200), jęczmień – 63,746 (61,099),
rzepak – 777,420 (728,418)
Łącznie – 4,107,069 (3,404,348)
Tranzyt: 702,721— Janusz Wojciechowski (@jwojc) May 4, 2023
Rolnicy odczuli napływ zboża w cenach, ale obawiają się też nadchodzących żniw. Po ich protestach Polska zakazała importu kilkunastu ukraińskich produktów rolnych. Na szczeblu Komisji Europejskiej toczyły się w tej sprawie negocjacje. Uczestniczyły w nich także inne państwa, które również ucierpiały w wyniku tego kryzysu. W efekcie polski rząd przeniósł zakaz importu z przepisów krajowych na europejskie. Zgodził się na powrót do tranzytu, ale pod warunkiem, że transport będzie monitorowany. Dotyczy to nie tylko zbóż, ale również np. owoców miękkich czy koncentratu jabłkowego.
– Będziemy dokładnie monitorowali, gdzie te produkty płyną. Gdy się okaże, że będą próbowały znów zakłócać nasz rynek, będziemy mocno reagować – oznajmił minister rolnictwa i rozwoju wsi, Robert Telus.
KE obiecała pomoc finansową na złagodzenie skutków kryzysu zbożowego, ale ta jeszcze do Polski nie wpłynęła.
– Najpierw 29,5 mln euro, które było z wcześniejszej pomocy. Teraz kolejna pomoc, która jest ogłoszona w ramach rozporządzenia i naszej negocjacji z Unią Europejską, to jest 39,3 mln euro – wskazał Robert Telus.
Łącznie unijna pomoc wynosi niecałe 70 mln euro. Polski rząd zaznacza, że ta kwota jest nieadekwatna w porównaniu ze stratami. Rada Ministrów apeluje o zwiększenie wsparcia z innych unijnych funduszy.
TV Trwam News



