
Obraz autorstwa aleksandarlittlewolf na Freepik
[TYLKO U NAS] Prezes Lubelskiej Izby Rolniczej: Polskim rolnikom grozi bankructwo
Potocznie mówimy „temat zbóż”, ale chodzi tutaj o wszystkie produkty i roślinne, i zwierzęce, które napływają do nas z Ukrainy i rozregulowują polski rynek. Wpływają bardzo duże ilości drobiu, mrożonek owoców miękkich. W ubiegłym roku sprzedawaliśmy maliny po 10-15 zł, a w tej chwili po 5 zł. Ten rok zapowiada się bardzo źle. Napływa do nas mleko, które kosztuje 1,40 zł. Napływa też ser twardy, który możemy już kupić po 12-14 zł, a my wyprodukowaliśmy nasze produkty po dużo wyższych kosztach i w dużo ostrzejszych standardach (…). Pan Robert Telus obiecał kilka rozwiązań. Na pewno najważniejsze jest to, że będzie kontynuacja porozumienia „okrągłego stołu”, podczas którego zapadły konkretne decyzje – podkreślił Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
We wtorek Robert Telus, nowy minister rolnictwa, spotkał się z przedstawicielami rolniczych związków zawodowych z Polski oraz innych państw graniczących z Ukrainą. Z kolei premier Mateusz Morawiecki powołał sztab kryzysowy w sprawie ukraińskiego zboża.
– Potocznie mówimy „temat zbóż”, ale chodzi tutaj o wszystkie produkty i roślinne, i zwierzęce, które napływają do nas z Ukrainy i rozregulowują polski rynek (…). Wpływają bardzo duże ilości drobiu, mrożonek owoców miękkich. W ubiegłym roku sprzedawaliśmy maliny po 10-15 zł, a w tej chwili po 5 zł za kilogram mrożonych owoców. Ten rok zapowiada się bardzo źle. Napływa do nas mleko, które kosztuje 1,40 zł. Napływa też ser twardy, który możemy już kupić po 12-14 zł, a my wyprodukowaliśmy nasze produkty po dużo wyższych kosztach i w dużo ostrzejszych standardach (…). Pan Telus obiecał kilka rozwiązań. Na pewno najważniejsze jest to, że będzie kontynuacja porozumienia „okrągłego stołu”, podczas którego zapadły konkretne decyzje – wskazał Gustaw Jędrejek.
Prezes Lubelskiej Izby Rolniczej powiedział, że podczas wtorkowego spotkania mówiono, iż do Polski napływa także rosyjskie zboże.
– Na Ukrainie są producenci zbóż narodowości rosyjskiej, którzy sprzedają produkt do Unii Europejskiej. Bolączką jest to, że UE to wiele krajów, a cierpią tylko te przygraniczne. Powinniśmy wspólnie, solidarnie dzielić się tym, co przychodzi do nas z Ukrainy. Wtedy ciężar rozłożyłby się na wiele krajów całej Europy. Zachodnia Europa jednak nie chce się na to zgodzić, mając na uwadze dobro swoich rolników – zaznaczył gość Radia Maryja.
Rozmówca zwrócił uwagę, że polska żywność jest bardzo dobrej jakości – konkuruje w Europie i na świecie.
– Ale jeżeli na nasz rynek zostaje wprowadzany towar niewiadomego pochodzenia jako zboże i olej techniczny (…) nasz produkt, który był najlepszy w Europie, może na tym stracić. Podmioty skupowe, które będą od nas skupować nie zechcą kupić, albo kupią za bardzo niskie ceny. Wówczas naszym rolnikom grozi bankructwo – wskazał.
„Rzeczpospolita” poinformowała, że zboże techniczne z Ukrainy zostało sprzedane jako polskie spożywcze zboże największym producentom mąki w kraju. Śledztwo o oszustko ogromnych rozmiarów wszczęła Prokuratura Okręgowa w Zamościu.
– Takich sytuacji będzie więcej. Mamy informacje, że tego technicznego zboża wpłynęło bardzo dużo. Tworzą się nowe nazwy, np. pszenica techniczna, która ma być używana do czyszczenia młynów. Nie wiem z czym to powiązać. Samochody czy pociągi wjeżdżały bez jakiejkolwiek kontroli. Myślę, że bezpieczeństwo żywnościowe jest jeszcze ważniejsze niż to, że rolnicy stracili ogromne ilości pieniędzy, ponieważ rolnicy też są konsumentami. Produkty niewiadomego pochodzenia (mogą być z regionu Czarnobyla, albo mogą być stosowane środki ochrony roślin, które w Polsce już dawno zostały zabronione) trafiają na nasze stoły. Wiemy na 100 proc., że zboże techniczne zamieniło się na zboże paszowe i na zboże konsumpcyjne. Jaki to będzie miało wpływ na nasze życie, gdy przez tyle lat polscy rolnicy produkowali najlepszą żywność w Europie i na świecie. Polska żywność jest bardzo ceniona, ale jeśli ktoś może kupić taniej (zafałszować i sprzedać jako produkt polski), to to robi. Dla niektórych liczy się tylko biznes, a nie tak powinno być. Od tego są służby graniczne, służby państwowe, które nie powinny dopuścić do takiej sytuacji – mówił prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.
Cała rozmowa z prezesem Gustawem Jędrejkiem dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl


