„Nasz Dziennik”: Dyskryminacja Polski
Zapoznałem się z komunikatem Komisji Europejskiej i to stanowisko jest dla mnie nie do zaakceptowania. Do Polski przybyło już ponad 2,5 mln uchodźców z Ukrainy. To jest ogromna liczba osób, które potrzebują pomocy. (…) Nie tworzymy obozów dla uchodźców. Polskie rodziny, organizacje społeczne, Kościół i wspólnoty wiernych – cały kraj udzielił tym ludziom bezinteresownej pomocy. Przygotowaliśmy ustawę regulującą wsparcie dla uchodźców i na ten cel przygotowaliśmy aż 7 mld złotych. Miejmy świadomość, że nie jesteśmy w stanie bez końca wydawać pieniędzy. Musimy otrzymać wsparcie ze strony Komisji Europejskiej – powiedział Jan Mosiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
***
Komisja Europejska poinformowała, że nie utworzy nowego funduszu pomocowego dla krajów ratujących uchodźców. To kolejny akt niechęci względem Polski?
– Zapoznałem się z komunikatem Komisji Europejskiej i to stanowisko jest dla mnie nie do zaakceptowania. Do Polski przybyło już ponad 2,5 mln uchodźców z Ukrainy. To jest ogromna liczba osób, które potrzebują pomocy. Oni musieli uciekać przed straszną wojną – nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co te osoby przeszły i co przechodzą. Prawie codziennie dostajemy informacje o zbrodniach na cywilach czy brutalnych gwałtach. Moje oburzenie na działanie Komisji Europejskiej potęguje fakt, że ta sama instytucja przed kilkoma laty wsparła Turcję kwotą przekraczającą 6 mld euro. I te pieniądze zostały przeznaczone na pomoc uchodźcom z Bliskiego Wschodu. Uważam, że chociaż połowa z 6 mld euro powinna trafić do Polski. Komisarze twierdzą, że 500 mln euro do podziału na kilka państwa wystarczy. Tak, można to odbierać jako niechęć polityków i urzędników brukselskich do Polski. Można jedynie nad tym ubolewać. Pieniądze są nam jednak potrzebne. Nie tworzymy obozów dla uchodźców. Polskie rodziny, organizacje społeczne, Kościół i wspólnoty wiernych – cały kraj udzielił tym ludziom bezinteresownej pomocy. Przygotowaliśmy ustawę regulującą wsparcie dla uchodźców i na ten cel przygotowaliśmy aż 7 mld złotych. Miejmy świadomość, że nie jesteśmy w stanie bez końca wydawać pieniędzy. Musimy otrzymać wsparcie ze strony Komisji Europejskiej Liczę więc na opamiętanie.
Dwa lata temu Komisja Europejska całkowicie zawiodła w pierwszych tygodniach epidemii COVID-19. Symbolem tego stały się wydarzenia w Lombardii. Teraz to my jesteśmy pozostawieni sami sobie. W sytuacjach kryzysowych Komisja Europejska Ursuli von der Leyen jest skrajnie niewydolna?
– Tak, to pokazuje, że obecna Komisja Europejska w sytuacjach kryzysowych nie potrafi lub nie chce współdziałać z krajami członkowskimi. A może wybiera sobie państwa, z którymi chce współpracować? Ten brak skuteczności widać także w procesie nakładania sankcji na Rosję i rosyjskich oligarchów. Komisja Europejska ma kluczowy głos w kreowaniu polityki jednego z najsilniejszych sojuszy politycznych na świecie. A nie potrafi wymóc na Rosji zakończenia działań zbrojnych. Co więcej, toleruje grę takich krajów jak Francja i Niemcy, które robią wszystko, aby powrócić do relacji z Rosją sprzed 2014 roku.
Senat obronił marszałka Tomasza Grodzkiego i pozostanie on na swoim stanowisku. Przypomnijmy: Prawo i Sprawiedliwość chciało jego odwołania po tym, gdy wprost stwierdził, że Polska finansuje wojnę na Ukrainie. Jak ocenia Pan tę decyzję Senatu?
– Zwyciężyła doktryna Sławomira Neumanna: „dopóki jesteś w Platformie Obywatelskiej, nie stanie ci się krzywda”. Wypowiedź marszałka Tomasza Grodzkiego narusza wszelkie zasady życia politycznego. Jest też wyrazem tego, że nie rozumie on swojej roli. Marszałek Senatu nie posiada kompetencji do reprezentowania Polski na zewnątrz w tak ważnych sprawach. Ponieważ tą wypowiedzią opluł Polskę i Polaków, powinien ponieść konsekwencje. Niestety, większość senacka uznaje, że można bezkarnie mówić kłamstwa o naszym kraju.
Można się spodziewać kolejnych prób odwołania marszałka Tomasza Grodzkiego?
– Wydaje się, że jest to kwestią czasu. Tomasz Grodzki fatalnie zarządza tą izbą. Co więcej, przekracza swoje kompetencje, próbując prowadzić politykę zagraniczną państwa.
Antoni Macierewicz przedstawił raport z prac komisji do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej. [czytaj więcej]
– Dokument podkomisji – moim zdaniem – dość szczegółowo opisał przebieg wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku od strony technicznej. Uważam, że śmierć polskiej delegacji była efektem zbrodniczego zamachu. To udowadnia też ten raport, a także opinie wielu innych osób, śledzących od 12 lat informacje o okolicznościach lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i 95 przedstawicieli naszego państwa do Katynia. Tezy o dwóch wybuchach, które przedstawił Antoni Macierewicz, potwierdzają wnioski, które pojawiały się w ostatnich latach. I bardzo dużo wskazuje na to, że wybuchy zostały spowodowane przez człowieka, i to celowo. Przez kogo? To już musi ustalić prokuratura. I jestem święcie przekonany, że tak się stanie. Prokuratorzy z pewnością będą korzystać również z efektów prac komisji Antoniego Macierewicza. Dzisiaj wydaje się, że winę za to, co się stało, ponosi Kreml. Ale czy tak rzeczywiście jest, to już wykaże prokuratura. Według mnie jest to opcja najbardziej prawdopodobna. A to dlatego, że Rosja się nie zmieniła. Ona jest zawsze taka sama – czasami słabsza, czasami silniejsza, ale zawsze taka sama. To jest ta sama Rosja, które ma na rękach krew Czeczeńców, własnych obywateli, polityków opozycji, dziennikarzy – a także milionów obywateli krajów ościennych. Ciągle ubolewam nad tym, że w 2010 roku rząd Donalda Tuska nie był w stanie stanąć na wysokości zadania i nie nadał tej sprawie rozpędu. Oddanie śledztwa Rosjanom było niewyobrażalnym błędem. Ale liczę na to, że teraz prokuratura przyśpieszy, bo polskie śledztwo jest ciągle prowadzone.
Polska powinna ponowne zabiegać o zainteresowanie światowej opinii publicznej wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 roku?
– Uważam, że w tej sprawie kluczowe będą ustalenia prokuratury. Jeżeli tylko pojawią się wnioski prokuratorów i zdecydują się oni na postawienie zarzutów konkretnym ludziom – a według mnie i wielu innych osób wszystkie ślady prowadzą na Kreml – to wówczas konieczne będzie podjęcie działań na forum międzynarodowym. Kto wie? Może zgromadzony materiał dowodowy pozwoli na wniesienie sprawy przed międzynarodowe trybunały? Może winni tej tragedii będą musieli stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, który sądzi oskarżanych o popełnienie najcięższych zbrodni? Można to rozważyć. Ale do tego potrzebne są nam ustalenia prokuratury.
13 kwietnia obchodziliśmy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. W całej Polsce odbywały się uroczystości. Przyjdzie godzina, w której to bestialstwo zostanie osądzone? [czytaj więcej]
– Winnych śmierci polskich oficerów znamy już z imienia i nazwiska. Historycy bardzo dokładnie zbadali okoliczności tych wydarzeń. Ale obowiązkiem państwa polskiego jest doprowadzenie do tego, aby międzynarodowe trybunały oficjalnie skazały te osoby. To nie będzie jedynie gest symboliczny, to będzie przywrócenie sprawiedliwości. Należy wspierać każdą inicjatywę, która doprowadzi do skazania osób winnych ich śmierci. To nie jest tylko sprawa Polska. Wówczas Sowieci z zemsty za porażkę 1920 r. pogwałcili cały międzynarodowy porządek prawny. A więc w interesie całej ludzkości jest, aby Katyń został osądzony.
red. Rafał Stefaniuk/”Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl



