fot. PAP/Leszek Szymański

Marszałek Senatu T. Grodzki krytykowany przez PiS oraz lidera własnej partii za wyjazd do USA

Nie milkną echa po wizycie marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego, w Stanach Zjednoczonych. Wyjazd trzeciej osoby w państwie skrytykowali politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale także sam lider Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki przed kilkoma dniami złożył wizytę w Miami na Florydzie, aby wziąć udział w polonijnym Kongresie 60 Milionów. To forum łączące Polaków z kraju i zagranicy.

https://twitter.com/PolskiSenat/status/1492577988856233987

Tomasz Grodzki udał się do USA w delegację jako marszałek Senatu i nie zabrał ze sobą żadnego senatora z Prawa i Sprawiedliwości. Towarzyszyli mu natomiast wicemarszałek Gabriela Morawska-Stanecka z PPS oraz trzej senatorowie Koalicji Obywatelskiej – Beata Małecka-Libera, Kazimierz Kleina i Robert Dowhan.

– Pewnie zaproszenie do senatorów PiS-u też było w jakiś nieformalnych rozmowach, tylko senatorowie PiS-u jakoś mało aktywnie pracują w Senacie- tłumaczy poseł KO Marcin Kierwiński.

Marszałek Grodzki podczas wizyty w USA rozmawiał z Polonią. Spotkanie szeroko relacjonowane było w mediach społecznościowych.

„Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w Ameryce z odcieniem polskim – wiele dobrych rozmów o Polsce, o edukacji, o kulturze, o kultywowaniu polskości” – tę wypowiedź marszałku Senatu cytowano na twitterowym koncie Senatu.

https://twitter.com/PolskiSenat/status/1492977022288728064

Spotkania z Polonią to jedno z zadań marszałka Senatu – podkreśla poseł PSL Marek Sawicki.

– Od przywrócenia w wolnej Polsce Senatu, Senat jako jedno z głównych swoich zadań miał współpracę z Polonią, Polonią rozproszoną po całym świecie, w tym szczególnie z liczną Polonią w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie – wskazuje Marek Sawicki. 

Podczas wizyty w USA zabrakło jednak spotkań i rozmów o charakterze dyplomatycznym – zaznacza poseł PiS Marek Ast.

– W momencie, kiedy mamy duży konflikt za naszą wschodnią granicą – groźby agresji Rosji na Ukrainę – miejsce marszałka Grodzkiego jest w Polsce – podkreśla Marek Ast. 

Według medialnych doniesień wyprawa marszałka Grodzkiego do USA nie spodobała się także Donaldowi Tuskowi. Przewodniczący PO, kiedy dowiedział się o wyjeździe, miał wpaść w furię.

– On wie, jak bardzo może oddziaływać to negatywnie na wizerunek partii. W czasie, w którym to kwestia możliwej wojny jest na agendzie, nagle jeden z najważniejszych ludzi w państwie wyjeżdża sobie na ferie zimowe – mówi socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński.

Marszałek Tomasz Grodzki, organizując zagraniczne wyjazdy bez wcześniejszej konsultacji wewnątrzpartyjnej, próbuje budować swoją pozycję polityczną – zauważa politolog Mateusz Schmidt.

– Pan Marszałek Grodzki chce pokazać pewną niezależność instytucji Senatu, pokazać swoją pozycję jako marszałka Senatu, a także swoją wewnętrzną pozycję w partii – wskazuje Mateusz Schmidt.

Krytyka wyjazdu marszałka Grodzkiego do USA pokazuje, że Senat nie ma ostatnio dobrej passy. Wcześniej na jaw wyszła sprawa mobbingu w Senacie. Chodzi o jednego z pracowników Izby, który miał być traktowany niezgodnie z prawem przez wiceszefową CIS, Annę Godzwon. W tle ciągnie się także sprawa tzw. afery kopertowej. Minęło już 330 dni, od kiedy Prokuratura Krajowa skierowała do Senatu pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu marszałkowi Grodzkiemu. Śledczy chcą mu postawić zarzuty korupcyjne. Wiele jednak wskazuje na to, że Senat sprawą się nie zajmie. Powodem ma być błędnie sformułowany wniosek.

 – Skoro prawnicy piszą wyraźnie do prokuratora, co należy w tym wniosku poprawić, a wniosek wraca w prawie takiej samej postaci, to znaczy, że oni nie chcą, aby ten wniosek był procedowany, tylko żeby on istniał medialnie – mówił w styczniu Tomasz Grodzki.

Tymczasem szef izby wyższej polskiego parlamentu planuje kolejną delegację. Tym razem ma udać się do Dubaju. Cel wizyty jak na razie nie jest znany.

TV Trwam News

drukuj