Prezydent Białegostoku nie pozwala na wykup mieszkań komunalnych mimo uchwały rady miasta
Mimo uchwały rady miasta, mieszkańcy Białegostoku mają problem z wykupem mieszkań komunalnych. Nie pozwala im na to prezydent Tadeusz Truskolaski. W sprawie interweniują lokalni radni Prawa i Sprawiedliwości. Problem pozostaje jednak nierozwiązany, na czym najbardziej cierpią wieloletni najemcy.
Pani Lidia od 2002 roku próbuje wykupić mieszkanie.
– Przecież jest uchwała rady miasta od wielu, wielu lat – wskazała mieszkanka Białegostoku.
Jest. Została przyjęta w 2016 roku. Uchwała pozwala wieloletnim najemcom, mieszkańcom Białegostoku, na wykup mieszkań komunalnych.
– Pan prezydent do dnia dzisiejszego niektórym mieszkańcom tego wykupu w zasadzie odmawia. Też do końca nie wiemy, jakie są przesłanki ku temu – zaznaczył Henryk Dębowski, przewodniczący klubu PiS w radzie miasta Białystok.
Pisma, jakie składają mieszkańcy, pozostają w zasadzie bez odpowiedzi.
– Zostały po prostu zignorowane. Nikt nam na ten temat nie odpowiada – relacjonowała pani Lidia.
Nawet, jeśli do mieszkańców trafi odpowiedź, to nie ma ona żadnej podstawy prawnej. Nie padają argumenty. Nie ma uzasadnienia – alarmują radni PiS.
– Pan prezydent odpisuje: nie, bo nie. Ludzie chcą mieć podstawę prawną, chcą się odwołać od tego pisma – tłumaczył Piotr Jankowski, radny PiS w Białymstoku.
Do radnych PiS dotarła ogromna liczba telefonów i pism z prośbą o pomoc. Stąd apel do prezydenta miasta, ale i osób, które rządzą miastem. Taki apel trafił także do przewodniczącego rady miasta z Koalicji Obywatelskiej.
– Nie znam państwa problemu, więc nie będę się wypowiadał o czymś, o czym nie mam pojęcia zielonego – mówił Łukasz Prokorym, przewodniczący rady miasta Białystok.
Nie znam, czy nie chcę znać? To pytanie stawiają politycy Prawa i Sprawiedliwości.
– Mieszkańcy składają pisma do rady miasta, a pan Prokorym – jako przewodniczący rady miasta – później te pisma dekretuje na poszczególnych radnych – wyjaśnił Henryk Dębowski, przewodniczący klubu PiS w radzie miasta Białystok.
Więc takie pisma musiał widzieć – przekonują radni z PiS. Problem pozostaje nierozwiązany, a na wszystkim cierpią mieszkańcy. Jeśli mieszkanie nie jest ich własnością, trudno decydować się na remont. A stan lokali pozostawia już teraz sporo do życzenia, choć czynsz wcale nie jest mały.
– Średnio wychodzi 1500-1800 zł – informują mieszkańcy.
To za dużo – mówią lokalni politycy PiS-u.
– Ceny absolutnie są nieadekwatne do innych stawek rynkowych, jeżeli chodzi o spółdzielnie czy też inne podmioty – zaznaczył Piotr Jankowski, radny PiS w Białymstoku.
Jest jeszcze druga strona medalu. Prezydent nie sięga po argumenty, bo argument może być taki, jak mówi to pani Krystyna:
– Pan prezydent uważa, że my jesteśmy – jak to nam powiedziano w zarządzie mienia komunalnego: nie pozbywa się kury, która znosi złote jajka – powiedziała.
Wtedy oznaczałoby to, że pojedynczych mieszkańców wykorzystuje się do utrzymywania miasta.
TV Trwam News



