Wojskowych osłaniają cywile
Z Piotrem Żochowskim, ekspertem z Zespołu Bezpieczeństwa i Obronności
Ośrodka Studiów Wschodnich, rozmawia Piotr Falkowski
Co właściwie wiemy o rosyjskim wywiadzie wojskowym GRU? Większość z nas
czytała książkę Wiktora Suworowa "Akwarium". Czy coś się w tej tajemniczej
strukturze zmieniło od czasów sowieckich?
– Z tym jest ogromny problem. GRU jest objęte szczelną "ochroną
kontrwywiadowczą" w rosyjskich mediach. Ograniczają się one do przekazywania
zdawkowych informacji o roszadach kadrowych w najwyższym kierownictwie.
Informacja o wyznaczeniu nowego szefa GRU Igora Sierguna wpisuje się w podobny
schemat. Wiadomo tylko, że był on do tej pory zastępcą swojego poprzednika
Aleksandra Szlachturowa. Nie zostały ujawnione informacje na temat jego
dotychczasowych kompetencji – nie jest pewne, czy nadzorował piony operacyjne
czy administracyjne GRU. Media rosyjskie informowały ostatnio, że część
kompetencji GRU może być przejęta przez cywilną Służbę Wywiadu Zagranicznego FR
(SWR). Ale sądzę, że jest to dezinformacja. Uważam, że świadczy o tym choćby
kariera odchodzącego szefa GRU gen. Szlachturowa. Ma on stanąć na czele
Instytutu Techniki Cieplnej, projektującego rakiety balistyczne, którego
dokonania są niewątpliwie uzależnione od aktywności wywiadowczej GRU.
Czym zajmuje się GRU?
– Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w czasach sowieckich koncentruje się
on na wywiadzie naukowo-technicznym. We wspomnianej przez pana książce pokazane
jest przede wszystkim to, jak groźną instytucją było GRU. Można też odnieść
wrażenie, że Suworow chciał pokazać GRU jako najważniejszą komórkę wywiadowczą
Rosji. To nie jest do końca prawda. Istnieje ścisły podział obowiązków. Z
pewnością to SWR zajmuje się wywiadem politycznym i gospodarczym. GRU według
bardzo szczątkowych informacji zajmuje się zdobywaniem technologii przydatnych w
przemyśle zbrojeniowym. Oczywiście wypełnia też typowe zadania wywiadu
wojskowego, który rozpoznaje siły zbrojne potencjalnego przeciwnika, ale zadanie
pomocy przemysłowi zbrojeniowemu wybija się na pierwszy plan.
Czy zmiana szefa wiąże się z wielką wymianą kadrową zachodzącą w związku
z roszadami na stanowiskach premiera i prezydenta?
– Nie sądzę. Tu jest zachowany stabilny schemat. Stanowisko odchodzącego szefa
zajmuje jego zastępca. Zachowana jest kontynuacja doświadczeń. Przychodzi
wyszkolony przez lata naturalny następca i nie podlega to w żaden sposób
politycznym fluktuacjom. Wiek Igora Sierguna – a ma 54 lata – wróży mu nawet
długą karierę.
Kto sprawuje kontrolę nad rosyjskim wywiadem wojskowym?
– Co ciekawe, kontrwywiadem wojskowym, czyli ochroną sił zbrojnych przed
aktywnością obcych służb specjalnych, zajmuje się jedna z komórek "cywilnej"
Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Dla systemu jest to korzystne, by "swoich"
kontrolowali "obcy" – i jest to praktyka ustalona w czasach istnienia
sowieckiego KGB.
Właśnie te cywilne służby specjalne, z których wywodzi się Władimir Putin,
obsadzają teraz najważniejsze urzędy. Wystarczy wymienić wicepremiera Siergieja
Iwanowa, który już przechodzi do administracji kremlowskiej czy nowego
przewodniczącego Dumy Siergieja Naryszkina. Dodajmy jeszcze byłego
przedstawiciela Rosji przy NATO Dmitrija Rogozina, który został wicepremierem i
przewodniczącym rządowej Komisji Wojskowo-Przemysłowej. Patrząc na życiorysy
wymienionych osób, nie ma wątpliwości, że elity władzy czerpią z zasobów
kadrowych sowieckich służb specjalnych.
Ale ciągle tych cywilnych. A gdzie rządzą wojskowi z GRU?
– Odpowiedzialność za przemysł zbrojeniowy, a także za zabezpieczenie
potencjalnych działań bojowych sił zbrojnych ponoszą cały czas służby wojskowe.
Ale na przykład minister obrony Anatolij Sierdiukow wywodzi się z grona
dawnych kolegów Putina, tzw. grupy petersburskiej.
– Tak. I został przez nią oddelegowany na stanowisko szefa resortu obrony.
Wykorzystuje przydzielone mu struktury do ochrony interesów tego resortu.
Wiadomo, że w sytuacji dużych aspiracji ekonomicznych przemysłu zbrojeniowego
zaczyna on przejawiać tendencje do usamodzielnienia. Minister Sierdiukow
zarządza powierzonym sobie odcinkiem tak, żeby zabezpieczyć interesy państwa w
tym przemyśle.
Dziękuję za rozmowę.
***
Nowy szef GRU
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew mianował w poniedziałek nowego
naczelnika wywiadu wojskowego GRU. Został nim generał-major (gen. bryg.) Igor
Siergun, dotychczasowy zastępca naczelnika uchodzącej za najbardziej skrytą i
niedostępną struktury rosyjskiego państwa.
Dotychczasowy naczelnik, 63-letni generał-pułkownik (gen. broni) Aleksandr
Szlachturow, został odwołany, jak oficjalnie ogłoszono, w związku z osiągnięciem
wieku emerytalnego. Jednak ten wiek wynosi 60 lat, a Szlachturow objął swoje
stanowisko dopiero dwa lata temu, czyli już wówczas miał przekroczony limit
wiekowy. O nowym szefie wojskowej razwiedki prawie nic nie wiadomo. Rosyjskie
media dopiero tydzień temu zaczęły spekulować o wymianie na tym stanowisku, ale
wkrótce te doniesienia zostały zdementowane. Siergun ma 52 lata i jako zastępca
naczelnika kierował jednym z zarządów GRU, ale nie wiadomo którym. Teraz będzie
równocześnie jednym z zastępców szefa Sztabu Generalnego, co według rosyjskich
mediów oznacza, że musiał zostać przynajmniej zaakceptowany przez jego szefa
gen. armii Nikołaja Makarowa.
Jak dotąd oficjalnie nic nie wiadomo o nowym zajęciu gen. Szlachturowa, ale
według źródeł kilku rosyjskich gazet, w tamtejszym resorcie obrony zostanie on
prezesem zarządu Korporacji MIT, czyli biznesowo-przemysłowej części
Moskiewskiego Instytutu Techniki Cieplnej. To najbardziej kluczowy, strategiczny
ośrodek badań naukowych dla potrzeb rosyjskich sił zbrojnych. Tu konstruuje się
m.in. rakiety balistyczne Topol i Buława. – Jeżeli Rosja chce walczyć z tarczą
antyrakietową w Europie, a nie ma własnej, tylko buduje narzędzia do jej
przełamywania, to MIT jest w tej dziedzinie kluczowy – ocenia ekspert wojskowy
Andrzej Wilk.
Według źródła gazety "Kommiersant" w resorcie obrony, Szlachturow będzie
zaufanym człowiekiem ministra w strategicznym przedsiębiorstwie. Anatolij
Sierdiukow potrzebuje kogoś takiego po konflikcie między MIT a wojskiem, które
niedawno skarżyło się na niewystarczającą jakość dostarczanych przez firmę
produktów. Oprócz tego generał jest od czerwca prezesem zarządu spółki
Oboronserwis zajmującej się rozmaitymi usługami na rzecz armii, w tym
zamawianiem ich dla wojska u zewnętrznych firm (outsourcingiem).
Szlachturow również najpierw był zastępcą naczelnika i przejął rosyjski wywiad
wojskowy od Walentina Korabielnikowa, który odszedł do rezerwy także w wieku 63
lat. Według informacji jednego z rosyjskich portali zajmujących się sprawami
wojskowymi, Szlachturow przeprowadził reformę organizacyjną GRU. W służbie ponoć
następowały duże zwolnienia, które dosięgły tysiąca oficerów. Zredukowano także
liczbę brygad specnazu z siedmiu do pięciu i częściowo przyporządkowano je
okręgom wojskowym.
Podlegający Sztabowi Generalnemu Główny Zarząd Wywiadu ma utajnione zarówno
strukturę, liczebność, jak i budżet. Poza typowym personelem wywiadowczym do
jego struktur wchodzą też wojska GRU liczące nawet 40 tys. żołnierzy, w tym tzw.
wojska specjalnego przeznaczenia (specnaz) o liczebności 6-15 tysięcy. GRU
składa się z trzynastu zarządów. Cztery pierwsze odpowiadają obszarom
geograficznym: Europie; Ameryce, Wielkiej Brytanii i Oceanii; Azji; w końcu
Afryce. Piąty zarząd zajmuje się wywiadem operacyjnym, szósty – radiowym, siódmy
rozpracowuje struktury NATO, ósmy ma organizować działania dywersyjne i jemu
podlega m.in. specnaz. Zarząd dziewiąty odpowiada za sprawy techniki
zbrojeniowej, a dziesiąty – za sprawy ekonomiczne, w jedenastym analizowane są
sprawy strategiczne. Wreszcie zarząd dwunasty koncentruje się na broni jądrowej,
a tzw. dwunasty-bis – na wojnie informacyjnej. Jednostkami pomocniczymi zarządów
GRU są jednostki odpowiedzialne m.in. za wywiad kosmiczny (od niedawna można
zamawiać u nich na zasadach komercyjnych zdjęcia satelitarne, które nie mają dla
Rosji znaczenia wojskowego), wyposażenie techniczne czy archiwum. Kadry GRU
kształci specjalna uczelnia – szkoła szpiegów – Wojskowa Akademia Dyplomatyczna.
Siedziby jednostek GRU są tajne w przeciwieństwie do FSB, która ma swoje
oddziały regionalne w całej Rosji i wiadomo, gdzie się mieszczą. Do niedawna
tajemnicą było nawet położenie głównej kwatery GRU, słynnego "Akwarium". Obecnie
wiadomo, gdzie się ono mieści – to oddany w 2006 roku kosztem 9,5 mld rubli
kompleks trzech budynków z centrum sportowym i dwoma lądowiskami śmigłowców.
Ściany zewnętrzne są pancerne. Teren otacza wysoki betonowy mur, a w środku na
drzwiach nie ma żadnych tabliczek. Dom nie ma też numeru. Do GRU można jednak
napisać. Wystarczy podać kod pocztowy: 119160.
PF
