On zmienił świat
Z ks. abp. Juanem José Asenjo, metropolitą Sewilli, rozmawia o. Marek
Raczkiewicz CSsR
Archidiecezja Sewilli jest jedną z kilku hiszpańskich diecezji, które
uzyskały zezwolenie Stolicy Apostolskiej na celebrację liturgicznego wspomnienia
bł. Jana Pawła II. Co sprawiło, że kult Papieża jest tam tak popularny?
– Błogosławiony Jan Paweł II jest bardzo mocno związany z historią naszego
miasta, w którym był dwa razy. Po raz pierwszy w 1982 r., aby beatyfikować
siostrę Anielę od Krzyża, założycielkę Zgromadzenia Sióstr od Krzyża. Kilka lat
później wrócił do Sewilli, aby przewodniczyć Międzynarodowemu Kongresowi
Eucharystycznemu, który odbył się w stolicy Andaluzji właśnie na jego prośbę.
Dla wielu mieszkańców Sewilli okno w pałacu biskupim jest do dzisiaj "oknem
papieskim".
Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup jako historyk Kościoła pontyfikat bł. Jana Pawła
II?
– Jan Paweł II jest jednym z największych Papieży w historii Kościoła. Niektórzy
nazywają go Wielkim. Od jego pontyfikatu upłynęło zbyt mało czasu i
prawdopodobnie brak nam perspektywy, aby ocenić go spokojnie i bez emocji. W
przyszłości historycy uznają go za największego Papieża, który zmienił historię
Kościoła i świata.
Wyrazem czci dla bł. Jana Pawła II w Sewilli jest nie tylko jego kult,
obchodzone w liturgii wspomnienie, ale też poświęcony Papieżowi pomnik…
– Monument jest już gotowy, a jego autorem jest rzeźbiarz Juan Manuel Mi-arro.
Mam nadzieję, że jeszcze w październiku stanie w godnym miejscu w skomplikowanej
sieci ulic Sewilli. Chodzi o to, aby jak najwięcej osób mogło zobaczyć ten
pomnik, pomodlić się i oddać się orędownictwu Ojca Świętego. Monument jest
owocem starań wielu katolików i mieszkańców Sewilli, którzy kochają i podziwiają
Papieża bł. Jana Pawła II.
Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia aktualną sytuację Kościoła w Hiszpanii?
– Nie są to łatwe czasy dla Kościoła. Niekiedy są to chwile zmagań,
prześladowania… Bycie chrześcijaninem nie jest dobrze widziane. W Hiszpanii,
podobnie jak w innych Kościołach europejskich, jesteśmy osaczeni przez
sekularyzację. Jednak to wszystko – zamiast przyprawiać nas o zniechęcenie czy
depresję – powinno być bodźcem, aby głosić Jezusa Chrystusa czynami i słowami,
by iść do przodu w ewangelizacji, która jest priorytetem. Wydaje się, że liczba
katolików, którzy traktują swoją wiarę poważnie, stale rośnie. Być może teraz są
bardziej konsekwentni niż kilka lat temu. Ta wiara daje nam nadzieję na
przyszłość.
Dziękuję za rozmowę.
