Już nie są anonimowi
To pierwsza uroczystość żałobna w związku z pracami poszukiwawczymi
prowadzonymi na terenie tej nekropoli przez Instytut Pamięci Narodowej. Kolejne
etapy zakładają wydobycie i identyfikację 350 ciał więźniów wrocławskich z lat
1945-1956.
– To dla mnie chwila satysfakcji. Cieszę się, że doszło już do takiej sytuacji,
iż możemy wstępnie zidentyfikować szczątki, określić ich imiona i nazwiska. I
godnie pochować – mówi dr hab. Krzysztof Szwagrzyk z wrocławskiego oddziału IPN,
który kieruje pracami ekshumacyjnymi. Wczoraj dokonano pochówku pierwszych
dwudziestu ekshumowanych więźniów wrocławskich, którzy zmarli albo zostali
rozstrzelani w latach 1945-1956. Wśród nich są m.in.: Władysław Szel z
lwowskiego okręgu Armii Krajowej, Ludwik Moryl i Zachariasz Powałko z
organizacji antykomunistycznej "Obrona Narodowa", która działała na Dolnym
Śląsku.
Podobne uroczystości będą się odbywały cyklicznie. W planach jest wydobycie
kilkuset ofiar reżimu komunistycznego. Szwagrzyk wskazuje na symboliczne
znaczenie piątkowego pogrzebu. – W następnych tygodniach będą kolejne trumny i
pochówki. Oczywiście te uroczystości będą już skromniejsze, gdyż czas nagli, a
my musimy wykonać naszą pracę – zauważa.
Ekshumacje zmierzają do identyfikacji osób pochowanych w anonimowych grobach na
terenie pól 81a i 120. W przedsięwzięcie ich godnego upamiętnienia zaangażowane
są, poza IPN, także władze Wrocławia oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa. Szef prac ekshumacyjnych zaznacza, że w odniesieniu do kilkunastu
wczoraj pochowanych udało się ustalić tożsamość. – O jednych można powiedzieć
więcej, a o innych mniej. Można określić płeć, imiona, nazwiska. Wiemy, kto
zmarł w więzieniu, a kto został rozstrzelany. Stosowano metodę katyńską – bo jak
można wnosić ze szczątków, był to strzał w potylicę. Nasze prace trwają
codziennie do późnego wieczora – informuje Szwagrzyk.
Jacek Dytkowski
***
Pierwsze pochówki szczątków ekshumowanych więźniów z lat 1945-
1956 r. rozpoczną się dziś na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu, na Kwaterze Wojennej Ofiar Terroru Komunistycznego.
Działania podjęte kilkanaście dni temu na cmentarzu polegają na
ekshumowaniu szczątków więźniów straconych i zmarłych we wrocławskich
więzieniach w latach 1945-1956 i pochowanych w anonimowych grobach
Cmentarza Osobowickiego. Kolejnym etapem prac jest zebranie materiału i informacji pozwalających na identyfikację zmarłych oraz ponowny pochówek
w prawidłowo oznaczonych grobach. Cmentarz Osobowicki jest jedynym w Polsce, gdzie zachowały się prawie w niezmienionym kształcie kwatery
więźniów – ofiar terroru komunistycznego. W latach 1945-1956 na 22 polach
pochowano blisko 840 osób, ale do ujawnienia faktu istnienia na cmentarzu
kwater więźniów okresu stalinowskiego doszło dopiero w 1987 r. W kwaterach
tych pochowano m.in. członków WiN, oficerów Wojska Polskiego i żołnierzy Armii Andersa, uczestników Powstań Śląskich i Powstania Warszawskiego,
żołnierzy z Brygady Świętokrzyskiej NSZ oraz uczestników wojny polsko- bolszewickiej z 1920 roku. Prace potrwają co najmniej do marca i są
największymi tego typu prowadzonymi w Polsce.
Źródło: PAP
****
Umierał z medalikiem w dłoni
– Wśród tych, których będziemy chowali, jest m.in. trzech żołnierzy polskiego
podziemia niepodległościowego: Władysław Szela z lwowskiego okręgu Armii
Krajowej, Ludwik Moryl i Zachariasz Powałko z organizacji antykomunistycznej
"Obrona Narodowa", która działała na Dolnym Śląsku – mówi dr hab. Krzysztof
Szwagrzyk z wrocławskiego oddziału IPN, który kieruje pracami ekshumacyjnymi.
Dzisiejszą ceremonię pogrzebową poprowadzi ks. prof. Piotr Nitecki. Rozpocznie
się ona o godz. 10.30 na polu 81a cmentarza Osobowickiego.
W miarę postępu prac sukcesywnie będą się odbywały pochówki ekshumowanych
szczątków. – Te pochówki będą pierwsze, a w miarę postępu prac będziemy
wykonywali następne, będą się odbywały średnio co dwa tygodnie – zapowiada
Szwagrzyk.
Prace prowadzone na dwóch polach cmentarnych zmierzają do ekshumacji ponad 350
więźniów, którzy albo zmarli we wrocławskich więzieniach, albo zostali
rozstrzelani w latach 1945-1956. Do tej pory wydobyto ponad dwadzieścioro zwłok.
– Ekshumowaliśmy ponad dwadzieścia ciał, prace cały czas trwają – zaznacza
historyk IPN. Ekshumacje mają na celu identyfikację osób pochowanych w
anonimowych grobach na terenie pól 81a i 120.
– Przy szczątkach znajdujemy niewiele rzeczy, ale udało się np. odnaleźć przy
osobie straconej medalik z Matką Bożą, który trzymała w ręku – mówi Szwagrzyk.
Ponadto odnajdywane są ślady ubrań. – Świadczy to o tym, że ci ludzie byli
chowani w ubraniach, był to różny materiał. W jednym przypadku wiemy, że ofiarę
pochowano w swetrze, o czym świadczą bardzo wyraźne charakterystyczne fragmenty
materiału – wskazuje historyk. – W Warszawie na przykład więźniów chowano prawie
zawsze nago lub w bieliźnie i bez obuwia. We Wrocławiu było inaczej – zaznacza
historyk.
W tych kwaterach pochowano m.in. członków Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość",
oficerów Wojska Polskiego i żołnierzy armii Andersa, uczestników Powstań
Śląskich i Powstania Warszawskiego, żołnierzy z Brygady Świętokrzyskiej
Narodowych Sił Zbrojnych oraz uczestników wojny polsko-bolszewickiej z 1920
roku. Ofiary pochodziły z całej Polski. – Tutaj przyjeżdżało bardzo wielu ludzi,
którzy uciekali przed Urzędem Bezpieczeństwa, aby dalej pracować dla podziemia –
wskazuje Szwagrzyk. Jednak po kilku latach Urząd Bezpieczeństwa dokonał licznych
aresztowań. Na Dolnym Śląsku po szeregu procesów wykonano ok. 150 wyroków
śmierci.
Cmentarz Osobowicki i tak jest szczególnym miejscem, ponieważ na polach, gdzie
grzebano więźniów politycznych w latach 1945-1956, później nie pochowano już
innych osób. Ponadto władze nekropolii odnotowywały w swoich księgach każdy z
pochówków. W latach 1945-1956 na 22 polach spoczęło tu blisko 840 osób.
Zenon Baranowski
