M. Wilk: Rafał Trzaskowski nie dopuszcza do wiadomości, iż de facto ponosi bezpośrednią polityczną odpowiedzialność za dramatyczny skandal, jaki miał miejsce w Szpitalu Południowym
Rafał Trzaskowski nie dopuszcza do wiadomości, iż de facto ponosi bezpośrednią polityczną odpowiedzialność za dramatyczny skandal, jaki miał miejsce w Szpitalu Południowym. To nie było nieskuteczne uchybienie, tylko polerowanie nieskutecznego nadzoru w tej placówce. Ten nieefektywny nadzór prowadził z kolei do różnego typu nadużyć i niedociągnięć. Na tym polega odpowiedzialność polityczna i formalna prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Dodam jeszcze, że to, co zrobiła wiceprezydent Warszawy z czytaniem przez godzinę regulaminów, było kuriozum rodem z centralnej Azji – mówił Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie od kilku dni wywołuje ogromne emocje. Podczas czwartkowego posiedzenia Rady Miasta Rafał Trzaskowski próbował odnieść się do stawianych zarzutów, jednak jego wyjaśnienia nie przekonały mieszkańców i krytyków. Sprawa rodzi pytania o skuteczność nadzoru nad miejską placówką i odpowiedzialność władz Warszawy.
– W żaden sposób nie przekonały mnie te tłumaczenia. Rafał Trzaskowski nie dopuszcza do wiadomości, iż de facto ponosi bezpośrednią polityczną odpowiedzialność za dramatyczny skandal, jaki miał miejsce w Szpitalu Południowym. To nie było nieskuteczne uchybienie, tylko polerowanie nieskutecznego nadzoru w tej placówce. Ten nieefektywny nadzór prowadził z kolei do różnego typu nadużyć i niedociągnięć. Na tym polega odpowiedzialność polityczna i formalna prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Dodam jeszcze, że to, co zrobiła wiceprezydent Warszawy z czytaniem przez godzinę regulaminów, było kuriozum rodem z centralnej Azji – wskazał Maciej Wilk.
W tle skandalu pojawia się pytanie, czy Rafał Trzaskowski nadal będzie cieszył się silnym poparciem w Warszawie? Warto jednak pamiętać, że stolica nie jest politycznym monopolem i cała sprawa może wpłynąć na wynik następnych wyborów.
– Pamiętajmy, że Warszawa nie jest monolitem. Owszem Rafał Trzaskowski miał zawsze dobre wyniki, zarówno w wyborach samorządowych, jak i prezydenckich, ale nie jest tak, iż były one zbliżone do 100 procent. W ubiegłym roku 400 tys. Warszawiaków i Warszawianek głosowało na prezydenta Karola Nawrockiego. W wyborach samorządowych również wygrał słabością oponentów, a nie własną siłą. Czy obecny skandal cokolwiek zmieni w sumieniach mieszkańców Warszawy? Jeżeli to ich nie ruszy, to trudno powiedzieć, co mogłoby to zrobić – oznajmił prezes Fundacji Polskiego Rozwoju.
W Warszawie przygotowywana jest stołeczna operacja referendalna. Organizatorzy podkreślili, że nie zamierzają działać spontanicznie. Zanim ruszą po podpisy mieszkańców, chcą dopiąć kwestie organizacyjne i stworzyć struktury potrzebne do przeprowadzenia całej akcji.
– Nazwa nie jest przypadkowa i myślę, że dość adekwatna do tego, co obserwujemy. Nie jest tak, że rzucamy się z motyką na słońce i od razu inicjujemy zbiórkę podpisów. To byłoby niepoważne i nieprofesjonalne, a nasze środowisko jest środowiskiem osób z różnymi doświadczeniami w biznesie i przedsiębiorczości. Operację mamy we krwi i wiemy, iż przeprowadzenie zbiórki ponad 130 tys. podpisów w ciągu 60 dni to jest ogromne wyzwanie logistyczne i organizacyjne. Musimy się do tego dobrze przygotować, zebrać finansowanie, stworzyć zespoły, zalokować zadania, wyznaczyć koordynatorów. Potrzebujemy kilku tygodni przygotowań, aby móc ruszyć w drugiej połowie lipca, a jak ruszymy, to z pełnym impetem do pierwszego dnia – akcentował gość programu „Polski punkt widzenia”.
radiomaryja.pl



