Sąd uwolnił Zakajewa
Ahmed Zakajew, szef emigracyjnego rządu czeczeńskiego, poszukiwany
międzynarodowym listem gończym przez Rosję, został wczoraj zatrzymany przez
policję. Stało się to rano w drodze do prokuratury, gdzie Zakajew sam chciał się
zgłosić. Warszawski sąd okręgowy oddalił wniosek prokuratury, która wystąpiła o
40 dni aresztu dla czeczeńskiego przywódcy.
Fakt, że polska policja zatrzymała go właśnie teraz, mimo że wcześniej
niejednokrotnie przyjeżdżał do naszego kraju, jest – w opinii Adama Borowskiego,
konsula honorowego Czeczenii – dowodem na zmianę sytuacji politycznej w Polsce.
Borowski przypomniał wczoraj, że 9 września Zakajew uzyskał polską wizę w
konsulacie w Londynie. – W tym czasie nie był poszukiwany, mimo że w Interpolu
wisiał międzynarodowy list gończy, panu Ahmedowi Zakajewowi udzielono wizy,
gwarantując jednocześnie bezpieczeństwo – powiedział dziennikarzom. Podkreślił,
że od tego czasu nic się nie zmieniło. – Zakajew nie popełnił żadnego
przestępstwa. Zmieniła się tylko sytuacja polityczna – oznajmił Borowski,
dodając, że ma na myśli obecny czas "wielkiej przyjaźni polsko-rosyjskiej".
Na polityczne tło zatrzymania przywódcy nieuznawanego na świecie państwa
czeczeńskiego wskazuje europoseł Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych w
rządzie PiS. – Zastanawia mnie, dlaczego polski wymiar sprawiedliwości powtarza
błędy, które kiedyś popełniły Dania i Wielka Brytania. Nie sposób nie odnieść
wrażenia, że to decyzja motywowana politycznymi względami polsko-rosyjskiego
pojednania – mówił wczoraj Kowal. Ostrzegł, że Zakajewowi grożą w Rosji "poważne
represje, a nawet śmierć", tymczasem zgodnie z polską Konstytucją niemożliwa
jest ekstradycja osoby, jeśli będzie ona naruszała prawa człowieka i obywatela.
Chciał jechać na kongres
Szefa rządu czeczeńskiego, który przyjechał do Polski na odbywający się w
Pułtusku Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego, policja zatrzymała około godz.
8.00 w Warszawie. Zrobiono tak, mimo że wcześniej, jak poinformował media
Borowski, ustalono z polskimi władzami, że przywódca czeczeński dobrowolnie
stawi się o tej godzinie na przesłuchanie w prokuraturze.
Rosja oczekuje od Polski ekstradycji czeczeńskiego przywódcy. Szef MSZ Rosji
Siergiej Ławrow oświadczył, że Moskwa wychodzi z założenia, iż Warszawa poważnie
potraktowała jej apel w sprawie Zakajewa. – Zwróciliśmy uwagę polskim kolegom na
nasze zaniepokojenie [z powodu kongresu – przyp. red.] – powiedział Ławrow.
Tymczasem posłowie opozycji wezwali wczoraj do uwolnienia premiera emigracyjnego
rządu Czeczenii Ahmeda Zakajewa. Parlamentarzyści PiS – Zbigniew Romaszewski,
Joanna Kluzik-Rostkowska i Adam Lipiński – wybierają się do Pułtuska, by wziąć
udział w Światowym Kongresie Narodu Czeczeńskiego.
Monika Lewandowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie zaznacza, że zatrzymania
dokonała policja, ponieważ prokurator nie musi wnioskować o zatrzymanie osoby
ściganej międzynarodowym listem gończym. – Następnie osoba taka jest
doprowadzana do prokuratury właściwej według miejsca zatrzymania. Pan Zakajew
próbował przyjechać do prokuratury dobrowolnie i w drodze do prokuratury został
zatrzymany. Teraz wykonywane są z jego udziałem czynności – informuje "Nasz
Dziennik" prokurator Lewandowska.
Z kolei Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji, na nasze
pytanie, dlaczego podczas wcześniejszych pobytów w naszym kraju – na przykład w
2007 r. – nie zatrzymano Zakajewa, odpowiada, że "policja nie ma informacji na
temat wszystkich osób przebywających na terenie naszego państwa". – Nie jesteśmy
państwem policyjnym, walczyliśmy o to przecież przez tyle lat. Nie ma kontroli
na granicach wewnętrznych Unii Europejskiej i gdy mamy wiedzę na temat osoby
ściganej międzynarodowym listem gończym, wtedy ją zatrzymujemy – twierdzi
Sokołowski.
Prokuratura kilka godzin przesłuchiwała Zakajewa i wystąpiła do sądu z wnioskiem
o 40-dniowy areszt dla Czeczeńca. Wieczorem warszawski sąd okręgowy oddalił
wniosek. Uzasadniając decyzję, sąd uznał, że Zakajew powinien pozostać na
wolności, ponieważ ma status uchodźcy.
– Wierzyłem, że Polska nigdy nie odejdzie od zasad demokracji, a Rosja będzie
działała tak samo jak zwykle – powiedział Ahmed Zakajew po wyjściu z sądu. –
Polska to mój ukochany kraj – dodał i zapowiedział, że nadal zamierza do nas
przyjeżdżać.
Szef emigracyjnego rządu Czeczenii dziś weźmie udział w Światowym Kongresie
Narodu Czeczeńskiego w Pułtusku.
Polska była od wielu lat azylem dla prześladowanych Czeczeńców. Na przykład w
2008 roku udzieliła ochrony azylowej w sumie 2,8 tys. osób na prawie 4,5 tys.
złożonych wniosków, co stanowi najwyższy w UE odsetek pozytywnych odpowiedzi –
65 procent.
Jacek Dytkowski
