Niemcy nie mieli litości

Władysława Maciesza, Monika Dymska, Wanda Węgierska i Krystyna
Wituska – to cztery bohaterki, które działały w służbie wywiadu ZWZ-AK.
Niemieccy oprawcy po ich zdemaskowaniu nie mieli litości – wszystkie skazano na
śmierć przez ścięcie. Tylko pierwszej z nich udało się przeżyć wojnę. Wszystkie
natomiast zostały wczoraj pośmiertnie uhonorowane wysokimi odznaczeniami
państwowymi przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jacek Sasin, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP, przypomniał podczas
uroczystości, że uhonorowanie bohaterek Armii Krajowej jest elementem
realizowanej przez prezydenta polityki przywracania pamięci. Dekoracji w imieniu
Kaczyńskiego dokonała jego żona Maria Kaczyńska. Odznaczenia odebrały rodziny
bohaterskich kobiet.
Macieszy przyznano Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu
Odrodzenia Polski. Natomiast pozostałe: Dymską, Węgierską i Wituską, uhonorowano
Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski.
Doktor Krzysztof Kunert,
historyk, przypomniał na spotkaniu, że Władysława Maciesza pochodziła z
patriotycznej rodziny, a jej mąż Stanisław Długosz zginął w pościgu za Rosjanami
6 sierpnia 1915 r., idąc na czele oddziału do ataku na Kamionkę. Dodał, że losy
jego żony „przypominają i każą po raz kolejny z głębszym szacunkiem pochylić się
nad udziałem dziewcząt i kobiet w polskich walkach o niepodległość zwłaszcza w
latach II wojny światowej”.
Aktorka Joanna Jabłczyńska odczytała listy z celi
śmierci jednej z bohaterek – Krystyny Wituskiej. Skazana pisała do rodziców
m.in., żeby się nie przejmowali. Wituska w swoim liście, zachwycając się
chmurami i niebem, które mogła oglądać podczas więziennych spacerów, bolała nad
losem ludzi, którzy mimo że nie grozi im śmierć, nie potrafią się radować
pięknem natury. „Bądźcie o mnie spokojni, nie jestem już tą słabą dziewczynką” –
kończyła Wituska.
Dramatyczne były losy żołnierzy wywiadu AK. Węgierska ps.
„Wanda”, dzięki której powstał podczas wojny w Luckenwalde, na południe od
Berlina, ośrodek wywiadowczy – została ścięta toporem w 1943 roku. Podobny los
spotkał Wituską ps. „Kasia”, która prowadziła działalność wywiadowczą wśród
wojskowych, m.in. na lotnisku Okęcie. Dymska ps. „Miki” i „Nika” zbierała
informacje dla AK. Niemiecki sąd wojenny skazał ją na ścięcie toporem. Wyrok
wykonano w więzieniu w Plotzensee 25 czerwca 1943 roku.
Wyjątkowo
dramatycznie potoczyły się losy Macieszy, której pośrednią zasługą było m.in.
przesłanie do Londynu raportu w sprawie fabryki rakiet V1 i V2 w Peenemunde. Jej
historię po aresztowaniu w Wiedniu w 1943 r. przypomniał Mariusz Ryńca z
redakcji Polskiego Słownika Biograficznego. – Była torturowana przez gestapo.
Stosowała głodówkę i symulowała obłąkanie – mówił. Dodał, że wyroku jednak nie
wykonano z powodu braku gilotyny w Wiedniu.
Maciesza doczekała końca wojny. W
1945 r. zwolniono ją ze szpitala więziennego. Zmarła w 1967 r. w Warszawie.

Jacek Dytkowski

 

drukuj