Z ziemi polskiej do włoskiej. I nie tylko

Czy z Banku Pekao SA przetransferowano miliard dolarów do zagranicznych podmiotów związanych z UniCredit, by ratować stabilność finansową tej grupy?

Bank Pekao SA stał się dla wło skiego udziałowca grupy finansowo-bankowej UniCredit jedynie zapleczem finansowym. Jak wynika z ustaleń członków sejmowej Komisji Gospodarki, w ostatnich miesiącach z polskiego banku mogło zostać przetransferowanych, z ominięciem przepisów polskiego prawa podatkowego, około 2,5 mld złotych. Pieniądze trafiły do podmiotów należących do UniCredit i posłużyły do ustabilizowania pozycji włoskiego udziałowca, zachwianej kryzysem na rynkach finansowych. Przeprowadzenie całej operacji, na której Skarb Państwa mógł stracić kilkadziesiąt milionów złotych, umożliwił brak właściwego nadzoru ze strony ministra finansów Jacka Rostowskiego. Parlamentarzyści PiS złożyli wczoraj interpelacje w tej sprawie m.in. do premiera Donalda Tuska i prezesa NBP Sławomira Skrzypka. Sprawą interesuje się też Komisja Nadzoru Finansowego.

Przełom września i października to katastrofalna sytuacja włoskiego UniCredit, udziałowca polskiego Banku Pekao SA. Jeszcze we wrześniu akcje Banku UniCredit na giełdzie w Mediolanie spadły do poziomu najniższego od dziesięciu lat, a handel jego walorami wstrzymano z powodu zbyt dużych strat. Do początku października sytuacja odwieszania i zawieszania powtórzyła się kilkakrotnie. Dopiero 2 października spółka zaczęła odrabiać straty. Oficjalnie, po wypowiedzi premiera Włoch Silvio Berlusconiego, który zapowiedział, że nie dopuści do ataku spekulantów na włoskie banki. Niewykluczone jednak, że uruchomiono „rezerwowe środki” wytransferowane wcześniej właśnie z polskiego banku.

Takiego zdania są posłowie sejmowej Komisji Gospodarki, którzy po niepokojących sygnałach otrzymywanych od – jak sami mówią – „informatorów związanych z sektorem bankowym”, postanowili sprawę zbadać. Wczoraj swoje ustalenia i zapytania z tym związane przedstawili w formie interpelacji skierowanych na ręce szefa rządu Donalda Tuska, szefa NBP Sławomira Skrzypka i szefa Komisji Nadzoru Finansowego Stanisława Kluzy.

– Sygnały, które do nas dotarły, są bardzo niepokojące i wskazywać mogą, że grupa UniCredit próbowała kosztem największego systemowego banku w Polsce, a w rezultacie kosztem państwa polskiego, ratować swoją stabilność finansową we Włoszech, Izraelu i USA – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Zygmunt Kozak (PiS) z sejmowej Komisji Gospodarki.

Kołem napędowym całego procederu była kwietniowa wypłata dywidend udziałowcom Pekao. Największym udziałowcem polskiego banku jest właśnie UniCredit, który posiada 59,36 proc. akcji Pekao SA, do Skarbu Państwa należy obecnie zaledwie 4,1 procent. Krótko przed zdarzeniem pojawiły się pierwsze, nieśmiałe jeszcze analizy międzynarodowych ekspertów ds. finansów, które wskazywały na mogący nastąpić kryzys finansowy (i tak się stało). Czy chodziło o zabezpieczenie włoskiego potentata? Wszystko wskazuje na to, że tak. Wypłacona bowiem dywidenda przekroczyła zysk netto wypracowany przez Pekao SA w 2007 r. i wyniosła aż 125 procent. W praktyce oznacza to, że udziałowcy przejęli nie tylko zysk wypracowany przez polski bank, ale również część kapitału rezerwowego – łącznie 2,52 mld złotych.

Czy organy podatkowe oraz organy kontroli skarbowej podległe panu Janowi Rostowskiemu – ministrowi finansów, a wcześniej doradcy prezesa Banku Pekao SA skontrolowały w bieżącym roku zasadność wypłaty dywidendy przez Bank Pekao SA, oraz kwestię wypełniania przez bank zobowiązań podatkowych? – pytają w interpelacji posłowie PiS.

To jednak nie jedyna wątpliwość. Według nieoficjalnych informacji, jakie otrzymaliśmy z kręgów zbliżonych do resortu finansów: w okresie pełnienia funkcji ministra finansów przez Jana Vincenta Rostowskiego, byłego doradcy prezesa Banku Pekao SA od 2004 do 2007 r., wobec tego podmiotu nie prowadzono ani jednego postępowania kontrolnego skarbowego czy podatkowego. Z pytaniami w tej sprawie zwróciliśmy się do Magdaleny Kobos, rzecznika prasowego resortu, jednak wczoraj nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Zapewniono nas jednak, że takie wyjaśnienia zostaną nam przedstawione do jutra.

Zdaniem naszych informatorów, sprawą transferu pieniędzy z Pekao SA do spółek związanych UniCredit interesuje się Komisja Nadzoru Finansowego. Cała sprawa bowiem może wskazywać naruszenie zasady bezpieczeństwa funkcjonowania systemu bankowego i bezpieczeństwa depozytów bankowych. O to pytają również autorzy interpelacji.

– KNF nie informuje o czynnościach nadzorczych prowadzonych wobec indywidualnych banków – poinformowała nas Magdalena Chmielewska-Racławska z Komisji Nadzoru Finansowego. Ale przedstawicielka KNF zaznacza też, że „ze względu na bezpieczeństwo systemu finansowego w Polsce szczególnie zależy Komisji na tym, aby banki miały odpowiednio wysoką bazę kapitałową”.

Nasi informatorzy twierdzą, że KNF sprawę bada, a dotychczasowe ustalenia wskazują na poważne nadużycia i niedopatrzenia również ze strony Skarbu Państwa i Ministerstwa Finansów. Dlatego też KNF stara się utrzymać sprawę w tajemnicy. – Obawiają się ostrego konfliktu z premierem – mówi nasz informator.


Wojciech Wybranowski
drukuj