Dobro jest większe od hałaśliwego zła
Laboratorium wiary
Wielki Piątek
A gdy zostanę wywyższony ponad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie (J 12, 32)
On dla siebie niczego nie pragnął. Nie prosił o to, aby być szczęśliwym na ziemi, by mieć ręce pełne drogich przedmiotów. Nie planował wakacji w egzotycznych krajach. Nie jadał w najdroższych restauracjach. Nie rozdawał wizytówek biznesmenom w krawatach w przekonaniu, że razem zrobią wielkie interesy. Nie zarabiał na uzdrawianiu. Nie zwoływał konferencji prasowych, aby wszyscy dowiedzieli się o Jego uczuciach. Jeśli wisi na krzyżu – wysoko między niebem a ziemią, to nie dla próżnej chwały.
On tylko chce, aby nic nie przesłoniło nam Jego ran. Byśmy mogli Go znaleźć tutaj bez szukania. Na Golgocie naszych lęków i nadziei. Abyśmy uwierzyli, że Miłość, którą Bóg nas kocha, nie jest gołosłowna.
Wielka Sobota
Jeżeli ziarno pszenicy wrzucone w ziemię nie obumrze… (J 12, 24)
Co zrobić z tym dniem, naznaczonym wielkim rozczarowaniem i bolącą ciszą? Zamknąć się w Wieczerniku własnych myśli jak apostołowie i pogrążyć w wielkiej obawie? Rozprawiać o niesprawiedliwości, która ogromnym kamieniem legła na niejednym grobie? Starać się zapomnieć o Jego świeżych ranach i zastygłej krwi? Wrócić pod krzyż, aby na spokojnie poukładać wydarzenia, niczym kamyki w mozaice? Zapłakać na znak żałości nad własnymi grzechami?
On stał się ziarnem wrzuconym w ziemię szorstką ręką.
Pokornym ziarnem, które Bóg nagrodzi wielokrotnym plonem.
On jest światłem nieokiełznanym przez piekielną ciemność.
On jest mocą nowego życia, rozsadzającą skały.
On Jest tym, Który Jest.
A wraz z Nim jesteśmy my.
Mali, skarłowaciali, rozdarci, nieczyści…
Ale i piękni, nieśmiertelni, Boży,
jak obraz i podobieństwo w pierwszy dzień stworzenia.
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
U Boga wszystko jest możliwe…
(Mt 19, 26)
Myśmy wiedzieli, że umarł. Byliśmy świadkami skończenia historii, która potrwała stanowczo zbyt krótko. A wraz z Nim pogrzebaliśmy nadzieję.
Trudno – przegrał.
Jak uczniowie opuszczaliśmy Jerozolimę pełni gniewu i żalu.
Jego śmierć zagłuszyła słowa obietnicy, że trzeciego dnia…
Wydawało się nam, że trzeci dzień już odszedł wraz z Nim.
Ale pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, o świcie…
Stało się niemożliwe. Bóg wskrzesił Go z martwych i obdarzył życiem.
Zaraz też przyszedł do nas stęskniony tak długą rozłąką.
Przyniósł radość i pokój w dłoniach ozłoconych ranami.
Teraz już wiemy, że Dobro jest większe od hałaśliwego zła.
Że miłość przetrwa każdą sytuację i powróci mocniejsza po wielkim cierpieniu.
Teraz wierzymy wszystkim Jego słowom.
Wszystkim Czytelnikom „Naszego Dziennika” życzę Świąt Zmartwychwstania Pańskiego pełnych radości i pokoju.
