fot. PAP/EPA

Słowo Papieża Franciszka skierowane do młodzieży w Asyżu

Droga młodzieży z Umbrii,

Dziękuję za wasze przybycie, dziękuję za to święto! I dziękują za wasze pytania, bardzo ważne!

Cieszę się, że pierwsze pytanie zostało zadane przez młodych małżonków. Bardzo piękne świadectwo! Dwoje młodych, którzy wybrali, postanowili, z radością i odwagą, stworzyć rodzinę. Tak, bo prawdą jest, że potrzeba odwagi, żeby założyć rodzinę! A wasze pytanie, młodzi nowożeńcy, łączy się z pytaniem o powołanie. Czym jest małżeństwo? Czy jest prawdziwym i właściwym powołaniem, takim jak kapłaństwo i życie zakonne? Dwoje chrześcijan, którzy się pobierają, rozpoznało w historii ich miłości powołanie od Pana, powołanie, by stworzyć z dwojga, mężczyzny i kobiety, jedno ciało, jedno życie. To Sakrament małżeństwa spaja tę miłość z łaską Boga, zakorzenia w samym Bogu. Z tym darem, z tą pewnością, można pewnie wyruszyć, nie bojąc się niczego, wszystko można pokonać, razem!
Pomyślmy o naszych rodzicach, o naszych dziadkach i pradziadkach: pobierali się w warunkach o wiele uboższych niż nasze, niektórzy w czasach wojny, albo zaraz po wojnie; niektórzy jako emigranci, tak jak moi rodzice. Gdzie znajdowali siłę? Znajdowali ją w pewności, że Pan jest z nimi, że rodzina pobłogosławiona została przez Boga w Sakramencie małżeństwa, i że błogosławione jest posłannictwo wydawania na świat potomstwa i wychowywania go. Z tym przekonaniem pokonywali nawet najcięższe próby. To były bardzo proste punkty oparcia, ale prawdziwe, stanowiły kolumny, które podtrzymywały ich miłość.
Drodzy przyjaciele, potrzebujemy tej podstawy moralnej i duchowej, aby budować dobrze, w sposób trwały! Dzisiaj, ta podstawa nie jest już gwarantowana przez rodziny i tradycję społeczną. Co więcej, społeczeństwo, w którym narodziliście się, bardziej uprzywilejowuje prawa indywidualne niż rodzinę, więzi które trwają jedynie do czasu, gdy pojawią się trudności, i dlatego często mówi się o więziach małżeńskich, o rodzinie i małżeństwie w sposób powierzchowny i pełen niezrozumienia. Wystarczy popatrzeć na niektóre programy telewizyjne!
Ale Duch Święty wzbudza nowe odpowiedzi na nowe potrzeby! I tak rozmnożyły się w Kościele różne drogi dla narzeczonych, kursy przygotowawcze do Małżeństwa, parafialne grupy młodych małżeństw, ruchy rodzinne… One są niezwykłym bogactwem! Są punktami odniesienia dla wszystkich: poszukujących ludzi młodych, małżeństw w kryzysie, rodziców przeżywających trudności ze swoimi dziećmi i odwrotnie. Są następnie przeróżne formy opiekuńcze: rodziny zastępcze, adopcja, różnego typu rodzinne domy dziecka… Fantazja Ducha Świętego jest nieskończona, ale jest także bardzo konkretna! Chciałbym zatem powiedzieć wam, żebyście się nie bali dokonywać ostatecznych wyborów w waszym życiu, takich jak małżeństwo: pogłębiajcie waszą miłość, respektując wymogi czasu i formy wyrazu, módlcie się, przygotowujcie się dobrze, ale potem miejcie ufność, że Pan nie zostawi was samymi! Pozwólcie Mu wejść do waszego domu jako jednemu z członków waszej rodziny. On zawsze będzie was wspierał.

Rodzina jest powołaniem, które Bóg wpisał w naturę mężczyzny i niewiasty, ale jest inne powołanie komplementarne do małżeństwa: jest nim powołanie do celibatu i do dziewictwa dla Królestwa niebieskiego. To jest powołanie, które realizował sam Chrystus. Jak je rozpoznać? Jak za nim pójść? To jest trzecie pytanie, które mi zadaliście. Odpowiem wam za pomocą dwóch elementów podstawowych: modlić się i chodzić do Kościoła. Te dwie rzeczy idą razem, są ze sobą splecione. U podstaw każdego powołania do życia konsekrowanego jest zawsze silne doświadczenie Boga, doświadczenie, którego się nie zapomina, pamięta się o nim przez całe życie! I tego nie możemy wykalkulować lub zaprogramować. Bóg zawsze nas zaskakuje! On jest Bogiem, który powołuje; ale bardzo ważnym jest, aby mieć z Nim codzienną relację, słuchać Go w ciszy przed Tabernakulum i w głębi nas samych, rozmawiać z Nim, przystępować do Sakramentów Świętych. Mieć tę zażyłą więź z Panem, to tak jakby mieć otwarte okno naszego życia, aby On pozwolił nam usłyszeć swój głos, to czego od nas chce. Byłoby dobrze posłuchać was, posłuchać tutaj obecnych kapłanów, siostry… Byłoby to piękne, bo każda historia jest wyjątkowa, ale wszystkie zaczynają się od spotkania, które oświeca do głębi, które dotyka serca i angażuje całą osobę: uczucia, intelekt, zmysły, wszystko. Relacja z Bogiem nie dotyczy tylko jakiejś części nas samych, obejmuje wszystko. To miłość tak wielka, tak piękna, tak prawdziwa, że warta jest wszystkiego i zasługuje na całe nasze zaufanie. O jednej rzeczy chcę wam powiedzieć z mocą, zwłaszcza dziś: dziewictwo dla Królestwa Bożego nie jest powiedzeniem “nie”, lecz “tak”! Oczywiście zakłada ono rezygnację ze związków małżeńskich i własnej rodziny, ale u podstawy jest “tak”, jako odpowiedź na całkowite “tak” Chrystusa w stosunku do nas, i to – “tak” daje płodność.
Ale tutaj w Asyżu nie trzeba słów! Jest Franciszek, jest Klara, niech oni mówią! Ich charyzmat nadal przemawia do wielu młodych na całym świecie: chłopców i dziewcząt, którzy pozostawiają wszystko, by pójść za Chrystusem drogą Ewangelii.

Otóż właśnie, Ewangelia. Chciałbym podjąć słowo “Ewangelia”, żeby odpowiedzieć na dwa następne pytania, które mi postawiliście, drugie i czwarte. Jedno dotyczy zaangażowania społecznego, w tym okresie kryzysu, który zabija nadzieję; drugie dotyczy ewangelizacji, niesienia orędzia Jezusa innym. Zapytaliście mnie: co możemy zrobić? Jaki może być nasz wkład?
Tutaj w Asyżu, tutaj w pobliżu Porcjunkuli, zdaje mi się słyszeć głos św. Franciszka, który powtarza: “Ewangelia, Ewangelia!” To mówi także do mnie, a raczej najpierw do mnie: Ojcze Franciszku, bądź sługą Ewangelii!
Ale Ewangelia, drodzy przyjaciele, nie dotyczy tylko religii, dotyczy człowieka, całego człowieka, odnosi się do świata, społeczeństwa, cywilizacji ludzkiej. Ewangelia jest orędziem zbawienia Boga dla ludzkości. Ale gdy mówimy “orędzie zbawienia”, to nie taki sposób mówienia, to nie są zwykłe słowa albo puste słowa, jakich wiele jest dzisiaj! Ludzkość naprawdę potrzebuje być zbawioną! Widzimy to codziennie przeglądając gazety, albo słuchając wiadomości w telewizji; ale widzimy to także wokół nas, w poszczególnych osobach, w sytuacjach…, i widzimy to w nas samych! Każdy z nas potrzebuje zbawienia! Wybawienia od czego? Od zła. Zło działa, spełnia swoją robotę. Ale zło nie jest niepokonalne i chrześcijanin nie poddaje się wobec zła. A czy wy młodzi, chcecie poddawać się w obliczu zła, niesprawiedliwości, trudności? Naszym sekretem jest, że Bóg jest większy od zła: Bóg jest nieskończoną miłością, miłosierdziem bez granic, i jest Miłością, która zwyciężyła zło u korzeni, poprzez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. To jest Ewangelia, Dobra Nowina: miłość Boga zwyciężyła! Chrystus umarł na krzyżu za nasze grzechy i zmartwychwstał. Z Nim możemy walczyć przeciw złu i zwyciężać je codziennie. Wierzymy w to, czy nie?
A zatem Ewangelia, orędzie zbawienia, ma dwa cele, które są ze sobą związane: pierwszym jest wzbudzić wiarę i to jest ewangelizacja; drugim, przekształcać świat zgodnie z Bożym zamysłem, i to jest chrześcijańskie ożywianie społeczności. Ale nie są to rzeczy oddzielone od siebie, lecz są jedną misją: niesienie Ewangelii wraz ze świadectwem naszego życia, przemienia świat! Taka jest droga.
Spójrzmy na Franciszka: on czynił obie te rzeczy na raz, mocą jedynej Ewangelii. Franciszek wzbudzał wiarę, odnowił Kościół; a równocześnie odnawiał społeczeństwo, czyniąc je bardziej braterskim, ale stale z Ewangelią.
Młodzieży Umbrii: także i wy tak postępujcie! Dzisiaj, w imieniu Św. Franciszka, powiadam wam: nie mam złota, ani srebra, żeby wam dać, ale mam coś o wiele cenniejszego, Ewangelię Jezusa. Idźcie z odwagą! Z Ewangelią w sercu i w dłoniach, bądźcie świadkami wiary poprzez wasze życie: zanieście Chrystusa do waszych domów, głoście Go wśród waszych przyjaciół, przyjmujcie Go i służcie Mu w ubogich. Przekażcie Umbrii orędzie życia.

Tłumaczenie: Radio Maryja

drukuj