Ewangelia

IV niedziela wielkanocna

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.

J 10,27-30

* * *

Ku życiu

Obraz pasterza, za którym idą owce, jest dla zurbanizowanej społeczności niezrozumiały, nie tylko z tego powodu, że praktycznie nie można go już zobaczyć w naturze. Większym problemem jest relacja, której dotyczy i którą opisuje. Nieumiejętność słuchania Chrystusa i niechęć do podporządkowania się zasadom, które z punktu widzenia ekonomicznego wydają się nieefektywne, fałszywy kult wolności, wielogłos, w którym zaciera się prawda, brak autorytetów dopełniają reszty. Odrzucenie Pana Boga generuje coraz większe zagubienie i lęk. Wystarczy rozejrzeć się wokół, aby zobaczyć, iż cywilizacja, która skazała się na samotne błądzenie po bezdrożach czasu, ginie.

Jezus zapewnia, że tym, którzy Go słuchają, daje życie wieczne. I że nikt nie wyrwie ich z Jego ręki. To nie jest obietnica dana „ku pokrzepieniu serc”. Stoi za nią zgoda na ukrzyżowanie, potęga Wielkanocnego Poranka, miłość aż po kres Tego, który „tak umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie umarł”. Jeżeli to dobrze zrozumiemy, nie będzie problemem posłuszeństwo Słowu, podążanie za Nim. Staje się ono czymś tak naturalnym jak codzienny pokarm czy wdychane powietrze. Będzie nam towarzyszyła świadomość, że potrzebujemy Go. Odkryjemy, że dobrze jest, gdy nas prowadzi, bo nie ma wtedy rzeczy niemożliwych do spełnienia.

Prawdziwa wolność to zgoda na to, aby w swoim życiu kroczyć za Jezusem. Odważnie i bez wahań, z pokorą i ufnością. Na tym polega powołanie. Nie dotyczy tylko wybranych. Jest zaproszeniem skierowanym do wszystkich.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj